Persona 5. 30 najgorętszych tytułów 2017 roku
Spis treści
Persona 5
4 kwietnia 2017 r.
- Deweloper: Atlus
- Wydawca: Deep Silver (na Zachodzie)
- Gatunek: jRPG
- Platformy sprzętowe: PS4, PS3
Tak, tak, wiem, co powiedzą niektórzy z Was: „Przecież ta gra wyszła trzy miesiące temu, we wrześniu 2016 roku”. Może i tak, ale co nam po tym, skoro Persona 5 na razie nie jest dostępna ani poza Krajem Kwitnącej Wiśni, ani w języku innym niż japoński (a to jednak trochę większy problem niż brak polonizacji w jakiejkolwiek grze)? Tak więc z naszego, europejskiego punktu widzenia za termin premiery tytułu można uznać rok 2017.
Zastanawiacie się, skąd w ogóle wzięła się Persona w tym zestawieniu? Cóż, wierzcie lub nie, ale w redakcji też mamy paru miłośników „japońszczyzny”. Nawet po sukcesie (chyba nieco nadspodziewanym) Final Fantasy XV niejeden z nas wciąż ma ochotę na kolejnego, tym razem trochę bardziej tradycyjnego przedstawiciela gatunku jRPG. Chętnie raz jeszcze wskoczymy w buty nastolatka, który prowadzi podwójne życie: normalnego ucznia i tajnego członka grupy superbohaterów walczących ze złem. Jesteśmy też ciekawi, czy seria zachowała charakterystyczny, kreskówkowo-mroczny styl po przesiadce na nowy silnik graficzny.
Warhammer 40,000: Dawn of War III
30 kwietnia 2017 r.
- Deweloper: Relic Entertainment
- Wydawca: SEGA
- Gatunek: RTS
- Platformy sprzętowe: PC
Mijający rok był obfity, jeśli chodzi o gry osadzone w świecie Warhammera 40,000, więc może to i lepiej, że premiera Dawn of War III została przesunięta na kwiecień – w ten sposób tytuł ten nie będzie musiał dzielić się chwałą z żadną inną cyfrową adaptacją tego uniwersum (nie licząc może RPG Inquisitor – Martyr Neocore Games, ale to dopiero w drugiej połowie 2017 roku). O ile nowy Świt wojny będzie miał się czym dzielić, bo napływowi informacji na temat tej pozycji towarzyszy trochę kontrowersji.
Gracze kręcą nosem przede wszystkim na zbyt kolorowy styl graficzny „trójki”, niby sensownie wytłumaczony przez dewelopera (kontrastujące ze sobą barwy faktycznie zwiększają przejrzystość pola bitwy), ale jednak wywołujący pewien dysonans. Niepokój budzi też ograniczenie się do trzech frakcji na starcie i krótka kampania solowa. Lecz pamiętajmy, że mówimy o dziele studia Relic Entertainment, a ten deweloper nie zwykł odstawiać fuszerki. Eksperymentować z formułą gatunku RTS owszem, ale nie chałturzyć. A przecież Dawn of War III zasadniczo wraca do korzeni, stawiając na budowanie baz i większe bitwy niż w „dwójce” – więc może nie oddawajmy jeszcze twórców w ręce inkwizycji?