autor: Patryk Fijałkowski
No Man’s Sky. Słabe premiery dobrych gier – 11 złych debiutów
Spis treści
No Man’s Sky
- Rok premiery: 2016
- Kto tak to skopał: Hello Games z naciskiem na Seana Murraya, który robił za twarz projektu
- Największy problem: duży rozstrzał między materiałami reklamowymi a produktem końcowym; do tego popremierowe milczenie Hello Games
- Jak to się skończyło? Zaskakująco dobrze. Hello Games odzyskało głos i wzięło się za poprawianie oraz rozwijanie gry. Po niemal trzech latach No Man’s Sky ciągle dostaje nowe aktualizacje i dodatki, oferując zupełnie inne, bogatsze doświadczenie niż w dniu premiery.
Premiera No Man’s Sky zostanie zapamiętana jako jedno z największych rozczarowań i marketingowych wpadek w historii branży. Sama gra nie była jednak jednoznacznie zła – jej problem stanowiło to, że okazała się przeciętna i przede wszystkim inna niż to, co obiecywano. Gracze po latach słuchania o ogromie produkcji oczekiwali mesjasza space simów, a dostali ambitnego „indyka” i nic więcej.
Duża część ogólnego niezadowolenia wynikała też z przekonania, że autorzy celowo wprowadzili odbiorców w błąd. Niektórzy mówili nawet wprost, że twórcy kłamali. W No Man’s Sky brakowało elementów, które były zapowiadane – czy to w opisach reklamowych, czy pokazywane wprost na zwiastunach – wielkich okrętów, multiplayera, latania tuż nad powierzchnią planet... Lista rosła i rosła, gdy gracze nie mogli poradzić sobie z ogromnym rozczarowaniem, jakiego doznali za sprawą tej produkcji. Nie pomagało też samo Hello Games, które mimo fali krytyki w pierwszych miesiącach po premierze nabrało wody w usta.
No Man’s Sky zgłoszono nawet do Advertising Standards Authority, czyli brytyjskiej organizacji zajmującej się standardami uczciwej reklamy. Po dwumiesięcznym śledztwie ASA uniewinniła jednak Hello Games, uzasadniając to głównie tym, że gra ma generowany proceduralnie, nieskończony wszechświat, więc screeny na Steamie mogą różnić się od tego, co gracze widzą podczas swojej rozgrywki.