To nie jest gra dla nowych graczy?. Po 28 latach Tibia wciąż trzyma się mocno
Spis treści
To nie jest gra dla nowych graczy?
Jeżeli urodziliśmy się gdzieś około 2000–2005 roku i Tibię uruchomiliśmy dopiero niedawno, będzie to dość wyboista droga. I to bardzo dosłownie, bo problemem może okazać się nawet otworzenie drzwi czy znalezienie ścieżki w pierwszych lokacjach. Gracze przyzwyczajeni do prowadzenia za rękę, wszechobecnych znaczników na mapach i szybkiej podróży na żądanie mogą zderzyć się ze ścianą.
Mleczanka, 46 poziom, Venore: Gdyby nie to, że zostałam poprowadzona za rączkę przez znajomych i poradniki, nie otworzyłabym nawet drzwi na starcie. Żeby znaleźć jakiekolwiek expowisko dla swojego poziomu, trzeba odpalać poradniki na YT, bo gra nie podpowiada ABSOLUTNIE NIC. Żeby dowiedzieć się, że palkiem [potoczna nazwa paladyna – przyp. red.] na 20 poziomie nie zabije się smoka, musiałam dodać sobie kolejną śmierć do kolekcji...
Nawet opanowanie interfejsu i sterowania czy dodanie stron z poradnikami i opisami questów nie daje gwarancji, że będziemy się dobrze bawić jako zupełnie nowi gracze. Wspomniane wyzwania ekonomiczne sprawiają, że gra może wydawać się bardzo pay-to-win – pieniędzy na starcie brakuje dosłownie na wszystko, nawet na podróż statkiem, kusi więc, by wydać kilkanaście złotych, kupić Tibia Coiny i sprzedać je na oficjalnym rynku za sporą kwotę wewnętrznej waluty. Jeśli pójdziemy tą ścieżką, zapewne damy radę dość szybko wbijać poziomy, ale powstaje ryzyko, że jeszcze długo będziemy musieli „dokładać do interesu”, zwłaszcza jak nie będziemy znali dochodowych miejscówek.
Problemem jest też poczucie całkowitej marginalizacji na pierwszym etapie. Postać na 50 poziomie właściwie niewiele obecnie znaczy w tibijskim świecie. Żeby wejść w świat bossów, wspólnych wypraw i stać się częścią społeczności, potrzebny jest mniej więcej 300 poziom – próg, który bywa też czasem ustalany przy przyjęciach do gildii. Żeby jednak niedoświadczony gracz go osiągnął, wymagane będą spore pokłady determinacji i cierpliwości. W czasach, gdy kilka kliknięć dalej czekają na nas setki gier znacznie łatwiejszych w odbiorze, Tibia pozbawiona magii nostalgii wydaje się być na straconej pozycji.