Kryzys na rynku nieruchomości – Carlin gorsze od Krakowa. Po 28 latach Tibia wciąż trzyma się mocno
Spis treści
Kryzys na rynku nieruchomości – Carlin gorsze od Krakowa
Młodzi, dopiero wchodzący na rynek, nie są w stanie kupić mieszkania, bo ceny pozostają całkowicie poza ich zasięgiem. Jednocześnie starsi bez trudu mają po dwa czy nawet trzy wystawne domy, które niespecjalnie obciążają ich budżet. Dodatkowo na rynku występuje ogromna konkurencja i czasami zdobycie choćby mikrokawalerki o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych graniczy z cudem. W najpopularniejszych miastach nieruchomości traktowane są czasem jak spekulacyjna inwestycja – sprzedaje się je za astronomiczne kwoty.
Mowa o Krakowie? Warszawie? Nie. O Carlin, Darashii czy Rathleton. Rynek nieruchomości w Tibii niepokojąco dobrze odzwierciedla problemy, z jakimi borykamy się w prawdziwym życiu. Obecnie każdy gracz może mieć maksymalnie trzy nieruchomości, co powoduje, że niektórzy wykupują całe piętra w apartamentowcach. Gracze niezainteresowani dekoracją domków i tak je nabywają, żeby wstawić do nich kukły treningowe, na których skille zdobywa się o 10% szybciej niż na tych publicznych.
Dodatkowo reforma mieszkalnictwa z 2019 roku spowodowała, że czynsze wzrosły do zawrotnych z punktu widzenia początkujących graczy kwot. Jaskinia widoczna powyżej w chwili robienia zdjęcia kosztowała 1613 gp miesięcznie. Obecnie już 50 tysięcy.
Efekt? Znacznie utrudniony dostęp do domków w przypadku graczy o najniższych poziomach, a także tych grających sporadycznie. Zwłaszcza do tych ładniejszych i ciekawszych nieruchomości, opłaty za które idą już w setki tysięcy miesięcznie. To jeden z problemów, który sprawia, że...