autor: Paweł Woźniak
Sieciowe katastrofy - 9 gier, które błyskawicznie straciły graczy
Zdarza się, że gra z pozoru ma wszystko, czego potrzeba, a mimo to nikt nie chce w nią grać. Analizujemy osiem konkretnych przypadków, w których coś poszło nie tak.
Spis treści
Wizja opracowania długo żyjącej gry-usługi coraz częściej kusi deweloperów. Autorzy marzący o stworzeniu produkcji, która zyska uznanie graczy i będzie na siebie zarabiać przez wiele lat, coraz śmielej przedstawiają światu swe dzieła. Do tej pory tylko niewielu udało się utrzymać na rynku przez naprawdę długi okres – wśród najpopularniejszych tytułów tego typu wymienilibyśmy zapewne WoW-a, LoL-a, Dotę czy CS-a. Co jednak z tymi, którym nie wyszło? Co z mnóstwem innych gier, które w ciągu ostatnich lat miały zawojować rynek sieciówek? Właśnie o nich opowiemy w niniejszym zestawieniu.
WASZE ŚWIADECTWO
Grałeś w grę sieciową, która szybko umarła? Daj znać w komentarzach, czemu według Ciebie ten tytuł sobie nie poradził.
Crucible
- Data premiery: 21 maja 2020
- Przyczyny porażki: słaby marketing oraz nieudana próba połączenia kilku gatunków w jednym tytule
- Obecny status: serwery wyłączone
Co to za gra?
Crucible było sieciową strzelanką opracowaną przez studio Relentless (będące częścią Amazon Game Studios), w której akcję obserwowaliśmy z perspektywy trzeciej osoby. Rozgrywka nastawiona była na potyczki drużynowe, a gracze wcielali się w wybranych bohaterów, odznaczających się różnymi umiejętnościami i stylami walki. Crucible zawierało trzy tryby gry – Heart of the Hives, Harvester Command oraz Alpha Hunters – a każdy z nich oferował nieco inną formę zabawy. W pierwszym gracze starali się zniszczyć wyznaczone obiekty, w drugim należało przejąć punkty na mapie, a trzeci przywodził na myśl takie opcje zabawy jak deathmatch i battle royale.
Co poszło nie tak?
Przyczyny porażki gry wydają się dotyczyć jej dwóch elementów – marketingu (a raczej jego braku) i próby połączenia kilku gatunków w jeden tytuł. Za tą strzelanką stoi ogromna firma Amazon, w której posiadaniu jest m.in. największa platforma streamingowa w sieci – Twitch. Wydawać by się więc mogło, że fakt ten zostanie wykorzystany do promowania nowej produkcji. Reklamy podczas transmisji, sponsorowane streamy czy dostęp do zamkniętej bety za pośrednictwem tzw. „dropów” (identycznie jak np. w przypadku Valoranta)? Nic z tych rzeczy. Crucible pojawiło się trochę znienacka (nie odbyły się nawet zamknięte testy), a twórcy najwyraźniej mieli nadzieję, że gracze ot tak, sami z siebie, zainteresują się tym tytułem. Tak się oczywiście nie stało, a liczba grających – choć na premierę była całkiem spora – z dnia na dzień malała (w dwa tygodnie Crucible straciło ponad 90% z nich).
Produkcja ta miała szansę obronić się nawet bez przesadnego marketingu, aczkolwiek ci, którzy zdecydowali się po nią sięgnąć, szybko przekonali się, że twórcy nie do końca wiedzieli, czym w ogóle powinno być ich dzieło. Każdy z trybów oferował inną rozgrywkę, ale żaden nie został do końca dopracowany. Dostaliśmy coś przypominającego MOB-ę, klasyczne przejmowanie punktów oraz deathmatch – czyli nic, czego do tej pory nie uświadczyliśmy w innych tytułach (co więcej, większość konkurencji, skupiając się na jednej formie zabawy, robi to prostu lepiej). Dodatkowo do tego wszystkiego dochodziły błędy techniczne i słaby balans postaci (a trudno zbalansować bohaterów, których używa się w trzech różnych trybach zabawy). Wszystko to można by jednak wybaczyć, gdyby Crucible zostało najpierw udostępnione przynajmniej w zamkniętej becie, a nie pojawiło się na rynku od razu w ramach pełnoprawnej premiery.
JAK SKOŃCZYŁO CRUCIBLE?
Na początku lipca 2020 roku twórcy ogłosili, że Crucible przechodzi w stan zamkniętej bety. W październiku oficjalnie poinformowali, że projekt zostaje całkowicie porzucony, a jego serwery wyłączono 9 listopada.