Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 31 marca 2025, 11:14

Grafika inZOI jest tak realistyczna, że producenci musieli pójść na liczne kompromisy, by nie zrobiło się niezręcznie. „Przetestowaliśmy to sami, wiec możecie nam zaufać”

Realizm inZOI wymusił na twórcach sporo kompromisów względem The Sims, by uniknąć niezręcznych i sugestywnych scen.

Źródło fot. The Gamer / inZOI Studio / Krafton.
i

Realizm inZOI wymusił pewne ustępstwa w stylu gry względem serii The Sims, nad czym ubolewa twórca nowego rywala kultowej serii.

Zaginiona rodzina po małżeństwie

Ostatnie dni przyniosły sporo wieści na temat projektu inZOI Studio, głównie w kontekście debiutu gry we Wczesnym dostępie Steama. Ten, jak już pisaliśmy, okazał się bardzo udany dla produkcji, która trafiła na listę bestsellerów Steama (w momencie publikacji znajduje się na 3. miejscu) i została dobrze oceniona przez nabywców.

Oczywiście nie obyło się bez problemów wieku dziecięcego, jak zwykle w przypadku gier z wczesnego dostępu (żeby tylko ich…). Gracze natknęli się na sporo błędów, także tych szczególnie kuriozalnych, jak rodziny „ZOI” znikające w przypadku zbyt częstych ożenków postaci. Taka usterka widnieje na oficjalnej liście problemów inZOI na stronie firmy Krafton (via PC Gamer).

Takie błędy nie są niczym dziwnym we współczesnych grach, pełnych rozbudowanych systemów. Hyungjun „Kjun” Kim, reżyser inZOI, stwierdził niedawno, że ma ogromny szacunek dla twórców „Simsów” po tym, jak sam musiał zmierzyć się z problemami przy tworzeniu symulatora życia.

Rzecz jasna zespół inZOI Studio mierzył się też z własnymi trudnościami, które wynikały z różnic względem serii studia EA Maxis (oraz, czasem, z dylematów moralnych i „filozoficznych”). „Kjun” wspomniał w rozmowie z serwisem PCGamesN o wyzwaniu wynikającym z bardziej realistycznej grafiki: konieczności ograniczenia elementów humorystycznych.

Cena realizmu

Umówmy się: mimo pozornego osadzenia akcji w szarej rzeczywistości (zwłaszcza w pierwszej grze bez dodatków) „Simsy” zawsze miały sporo kreskówkowego humoru. Jest to szczególnie widoczne w przesadzonych animacjach towarzyszących wielu działaniom bohaterów (nie mówiąc o pociesznym bełkocie simów, tzw. „simlish”).

Twórcy inZOI od początku stawiali na większy realizm, przynajmniej w kwestii grafiki. Jednakże zespół od początku miał dylemat: jak daleko ich gra powinna pójść w realizm? Nie chodziło tylko o rozgrywkę, która może przestać być zabawą, jeśli twórca uparcie trzyma się wizji „realistycznego” świata i nie idzie na pewne ustępstwa.

Jak tłumaczy Kim, twórcy inZOI rozważali dodanie do gry żartobliwych, komicznych elementów rodem z The Sims, ale ostatecznie uznali, że nie pasują one do realistycznej, przyziemnej oprawy wizualnej. Zwyczajnie nie wyglądały one tak dobrze, jak w bardziej „głupkowatym” i niepoważnym świecie Simsów.

Z podobnych przyczyn ZOI mają na sobie ręczniki w trakcie brania prysznica. Powód? Przy realistycznej grafice nawet znane z „Simsów” rozpikselowanie postaci było „zbyt” sugestywne. Jak to ujął Kim: „przetestowaliśmy to sami, wiec możecie nam zaufać”.

Oczywiście realizm inZOI też ma swoje zalety, na które zwrócił uwagę „Kjun”. Przede wszystkim chodzi tu o zwiększenie uczucia immersji, choć można też dodać możliwość przeniesienia do gry prawdziwych obiektów, które przy bardziej kreskówkowej grafice mogłyby nie pasować do całości. Do tego, jak wspomniał niedawno reżyser, inZOI daje spore pole do popisu kreatywnym graczom, którzy zdążyli go zachwycić już we wczesnym dostępie.

  1. inZOI – recenzja gry we wczesnym dostępie. Choć przed nami długa droga, to rewolucja w świecie symulatorów życia właśnie się rozpoczęła
  2. Nowości na Steam. Wielki rywal The Sims i „brytyjski STALKER”

Jakub Błażewicz

Jakub Błażewicz

Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

więcej