Porywanie dzieci w symulatorze życia inZOI to kolejny niepokojący problem, którego zapewne czeka łatanie
inZOI wyraźnie potrzebowało wczesnego dostępu, bo twórcy gry mają kolejny niepokojący problem do załatania. A nawet dwa.

Realizm w inZOI mógł przypadkiem znów pójść nieco za daleko, gdy gracze zaczęli porywać dzieci w grze.
Nie jest tajemnicą, że poziom skomplikowania współczesnych gier potrafi owocować kuriozalnymi błędami. Nowy symulator życia udowodnił to już na początku, kiedy to gracze odkryli dość drastyczny bug związany z dziećmi. Deweloperzy zdążyli już usunąć tę nietypową usterkę, ale na światło dzienne wyszedł kolejny nietypowy problem z wirtualnymi nieletnimi. A właściwie kilka.
Fani odkryli bowiem nie jeden, a wiele sposobów na „porwanie” ZOI – od niemowląt po dorosłych (via PC Gamer). Primo, wystarczy wprosić się do domu jednego z mieszkańców sterowanych przez komputer, by móc wynieść dziecko bez żadnych konsekwencji (z jednym ograniczeniem: trzeba samemu pokierować postać z powrotem do domu). Secundo, gra umożliwia zmuszenie dowolnej postaci niezależnej, by wsiadła do auta – nawet dziecka bawiącego się w okolicach szkoły.
Wypada przy tym zaznaczyć, że owe bugi nie skutkują faktycznym przywłaszczeniem sobie postaci. Te bowiem pozostają członkami oryginalnego domostwa, a więc ich pobyt w domu gracza traktowany jest jako de facto wizytacja. Wyjątkowo długa, ale jednak wizyta (plus: gracze odkryli sposoby na dłuższe lub częstsze „odwiedziny” porwanych ZOI; via The Gamer).
Błędy we wczesnym dostępie nie powinny dziwić (zwłaszcza gdy pełne wersje gier też są ich pełne). Niemniej w symulatorze życia – zwłaszcza stawiającym na realizm – takie usterki mogą wyglądać bardziej niepokojąco niż w typowej grze akcji lub RPG.
Zapewne i ta usterka zostanie załatana, choć to nie jedyne, nad czym pracują twórcy. Niedawna aktualizacja wprowadziła de facto nieśmiertelnych ZOI, a plany rozwoju gry w Steam Early Access potwierdzają zarówno „krótkoterminowe” zmiany, jak i rozwój gry w oparciu o opinie graczy.
- inZOI – recenzja gry we wczesnym dostępie. Choć przed nami długa droga, to rewolucja w świecie symulatorów życia właśnie się rozpoczęła
- Nowości na Steam. Wielki rywal The Sims i „brytyjski STALKER”