Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 3 kwietnia 2025, 13:55

„Słaby żart na Prima Aprilis”. Oceny Tekken 8 poleciały na łeb, na szyję po fatalnej premierze 2. sezonu

2. sezon Tekkena 8 miał wzmocnić defensywę, a tymczasem gracze otrzymali więcej tego samego – i wcale ich to nie raduje.

Źródło fot. Bandai Namco.
i

Tekken 8 znów jest bombardowany negatywnymi recenzjami na Steamie, i to znacznie bardziej niż przy okazji ostatniego chybionego pomysłu twórców.

Kiedy ostatnim razem fani bijatyk wyrażali swoje niezadowolenie, wynikało ono z „chciwej” decyzji Bandai Namco: poszło o płatną arenę, która nie była uwzględniona nawet w przepustce sezonowej ósmego Tekkena. Takie (powiedzmy) „pay-to-win” poirytowało graczy i sprawiło, że sam Katsuhiro Harada opublikował obszerny wpis z przeprosinami (choć fani podejrzewali, że to akurat nie jego powinni winić za tę decyzję).

Co więc mogło bardziej zirytować graczy, niż „wymuszanie” mikropłatności, nawet na wiernych (i hojnych) fanach? Dwa słowa: balans rozgrywki.

Balans = tylko nerfy?

Kwestia wyważenia zabawy zawsze budzi kontrowersje. Nawet w przypadku gier, w których de facto nie ma rywalizacji (vide Helldivers 2), a co dopiero w tytułach z kwitnącą sceną turniejową, w których starcia z komputerem zwykle traktowane są jako trening lub przystawka przed pojedynkami z żywymi przeciwnikami.

Dla przypomnienia: drugi sezon Tekkena 8 miał przynieść spore zmiany, nie tylko w balansie postaci, ale też w ogólnych mechanikach rozgrywki. To niejako standardowy zabieg w bijatykach, które potrafią znacznie się zmienić od premiery pełnej wersji (nie mówiąc o beta-testach), m.in. przez dodanie zupełnie nowych elementów.

Oczywiście próba zadowolenia wszystkich graczy jest zwyczajnie niemożliwa. Zawsze znajdą się osoby argumentujące, że ta czy inna postać wcale nie była „połamana” (czyli że nie była „broken/-em”) i nie zasłużyła na osłabienie. Nie mówiąc o tym, że fani mają tendencję do przesadzania i tworzenia nekrologów dla swoich ulubieńców – mimo że z czasem okazuje się, że „zabijająca ich” zmiana w praktyce nie strąciła danego wojownika z tronu.

Buffy przesadzone

Tak więc głośne narzekania pojedynczych graczy lub fanów „znerfionego” zawodnika to nic nowego. Co jednak, gdy aktualizacja balansu zirytowała tak wielu graczy, że dotychczas pozytywne opinie na Steamie spadają do zaledwie 16% „łapek w górę” z ostatnich 30 dni (i wszystkich 61% „pozytywów”)? Dla kontekstu: po wspomnianym zamieszaniu z płatną areną recenzje „na plus” stanowiły 69% opinii z ostatnich 30 dni i 70% wszystkich ocen.

Prawie wszystkie z tych „negatywów” wystawiono po rozpoczęciu 2. sezonu – i wystarczy szybki rzut oka na kartę gry na Steamie, by znaleźć przyczynę rozeźlenia fanów „Żelaznej Pięści”. I, jak na ironię, głównym zarzutem jest to, że twórcy przesadzili z buffami, de facto eliminując lub znacznie niwelując słabe strony wszystkich zawodników.

Atak, atak i jeszcze raz atak

To dość zabawny zarzut, bo przez długi czas popularna była (jest?) opinia, że twórcy gier powinni postawić (niemal) wyłącznie na wzmocnienia, zwłaszcza co słabszych postaci, broni etc. na scenie turniejowej. Ba, da się znaleźć graczy, którzy na jakikolwiek „nerf” reagują z niespotykaną furią, choćby i najbardziej uzasadniony.

Jednakże filozofia „everything is balanced because everything is broken” (w luźnym tłumaczeniu „wszystko jest zbalansowane, bo wszystko jest zbyt potężne”) sprawdza się tylko do pewnego momentu. Bandai Namco wyraźnie poszło za daleko, bo zdaniem graczy 2. sezon Tekkena 8 – w największym skrócie – za bardzo wzmocnił ofensywę i nawet najlepsze postacie, przez co obecnie gra promuje niemalże bezmyślne ataki.

Przesada? Może, ale rzut oka na wpisy fanów pokazuje, jak bardzo irytuje ich nacisk na „mixupy” 50/50 (czyli sytuacje, w których postać atakująca ma dwie opcje i blokujący gracz musi zgadnąć, która zostanie użyta – albo dać przeciwnikowi darmowego kombosa), bezpieczne ataki (tj. takie, których nie można „ukarać” po ich zablokowaniu) i wprowadzenie nowych opcji na obejście opcji defensywnych.

Jest to tyle „zabawne”, że już przed 2. sezonem gracze narzekali na zbytni nacisk na „agresję” w Tekkenie 8 – a teraz twórcy wzmocnili taki styl gry jeszcze bardziej. Dla zorientowanych: wiele nowych / wzmocnionych ataków daje atakującemu ogromną przewagę klatek (+7-17), nawet po zablokowaniu (co oznacza, że to postać atakująca może wykonać kolejny o tyle klatek animacji wcześniej od obrońcy).

Nieśmieszny żart na Prima Aprilis?

Szczególną irytację fanów wywołuje fakt, że wcześniej twórcy zapewniali, iż słuchają opinii graczy. Tymczasem nowe zmiany poszły w przeciwnym kierunku, niż chcieli fani. Ich irytację pogłębiła zmiana „inputów” (czyli kombinacji przycisków) niektórych ataków. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak konieczność uczenia się tychże od nowa wpływa na nastroje graczy. Zwłaszcza gdy całokształt zmian w ogóle nie zachęca ich do praktyki.

Wielu graczy uważa, że 2. sezon zupełnie popsuł „DNA Tekkena” i miało wręcz nadzieję, iż patch to wyjątkowo paskudny żart na 1 kwietnia. Niestety, jest 3 kwietnia i zmiany nadal są w grze, z których wiele jest zupełnie niezrozumiała dla fanów po obietnicach dewelopera o wzmocnieniu (na przykład dodanie obrażeń przy pomyślnej ucieczce z rzutu; nie, nie mam na myśli „chip damage” dla agresora).

Co dobrego można powiedzieć, to że firma Bandai Namco zapowiedziała pierwsze zmiany i zapewniła, że zdaje sobie sprawę z krytyki. Na pierwszy ogień pójdą dwa nowe ataki: jeden Paula, drugi Jack-8, oba w praktyce niwelujące blokowanie jako sensowną opcję (nie mówiąc o ich innych mocnych stronach…). Na resztę poprawek przyjdzie nam poczekać do połowy kwietnia i „awaryjnego” patcha v2.00.02.

Plus: może to wreszcie uświadomi zwolennikom podejścia „never nerf, just buff”, że przesadne wzmocnienia potrafią popsuć frajdę z gry równie mocno, co osłabienia. Na razie fani mają zabawę z memami, którymi odreagowują frustrację wywołaną przez 2. sezon Tekkena 8.

  1. Hellish Quart po 4 latach robi dużo większe wrażenie. To dobrze, bo brakowało mi nowej bijatyki, w której można wygrać walkę jednym ciosem – wilczy przegląd bijatyk
  2. Recenzja gry Tekken 8 – żarty się skończyły

Jakub Błażewicz

Jakub Błażewicz

Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

więcej