Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 31 marca 2025, 15:20

Hellish Quart po 4 latach robi dużo większe wrażenie. To dobrze, bo brakowało mi nowej bijatyki, w której można wygrać walkę jednym ciosem - wilczy przegląd bijatyk

Niewielki krakowski zespół od czterech latach szlifuje wyjątkową bijatykę, która pozwoli nam stoczyć pojedynki fechtunkowe godne Kmicica i Wołodyjowskiego. Sprawdziłem, jak im idzie.

Źródło fot. Kubold
i

Bijatyki już dobrych kilka lat temu wyszły z kryzysu i trzymają się całkiem nieźle w swojej kilkumilionowej niszy. Dawno minęły jednak złote czasy, gdy to one dyktowały rytm salonów arcade i konsolowych wojen ery PS1 oraz PS2, a każdego roku debiutowały dziesiątki, nawet setki interesujących przedstawicieli tego gatunku. Wśród tamtego urodzaju mordoklepek walczących o uwagę graczy znalazła się garść tytułów wybitnych, morze przeciętniaków oraz słusznie zapomnianych przez historię crapów, ale także, co istotne w kontekście naszej dzisiejszej historii – eksperymentów.

Gier, które wyróżniały się wśród licznej konkurencji, łamiąc konwencje i szukając nowych ścieżek do wydeptania. Mieliśmy fenomenalną serię Bloody Roar, w której wojownicy mogli transformować się w swoje zwierzęce alter ego i masakrować wrogów jako wilkołaki, lwołaki czy… królikołaki. Była Destrega, prekursor arenowych fighterów, gdzie walka na krótkim dystansie stanowiła jedynie skromny dodatek do festiwalu miotanych z dużych odległości po w pełni trójwymiarowych lokacjach magicznych pocisków różnej maści. Evil Zone udowadniał, że do zrobienia sensownego systemu walki wystarczą same kierunki oraz dwa przyciski – ataku i obrony.

No i był Bushido Blade z 1997 roku, który porzucał paski życia na rzecz dużo bardziej realistycznych pojedynków bronią białą, gdzie starcie mogło rozstrzygnąć jedno celne cięcie. Odważny pomysł został bardzo ciepło przyjęty przez graczy oraz krytyków, co zaowocowało bezpośrednim sequelem wydanym rok później oraz czteroczęściową serią duchowych następców Kengo, wydawaną w latach 2000-2006. Na tym zakończyłaby się historia poważniejszych bijatyk, w których walki rozstrzyga pojedyncze uderzenie… gdyby Polacy nie stworzyli Hellish Quart.

Ten przegląd nie jest częścią naszego działu Premium. Decydując się na zakup abonamentu, możesz jednak pomóc w tworzeniu większej liczby takich tekstów.

Dziękujemy!

Kup Abonament Premium Gry-Online.pl

Hellish Quart – wrażenia z gry po 4 latach rozwoju

Hellish Quart to tworzona przez niewielki krakowski zespół Kubold bijatyka oparta na tych samych założeniach, co wspomniane przeze mnie we wstępie Bushido Blade. Żadnych pasków życia, żadnych magicznych fireballi i przeczących prawom fizyki efekciarskicj ataków. Zamiast nich mamy tu różnorodny zestaw broni białej, starający się jak najrealistyczniej odwzorować prawidła fechtunku system walki oraz starcia, które można zakończyć jednym celnym atakiem. A także, co już nie jest w żadnym wypadku nawiązaniem do BB, lecz całkowicie autorskim wyróżnikiem Hellish Quart – osadzenie akcji w XVII-wiecznej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, z której aż iskrzy klimatami rodem z powieści Henryka Sienkiewicza.

Walki kończą się szybko i krwawo.Źródło: własne / Kubold

O grze pisałem 4 lata temu w przeglądzie bijatyk, kiedy była świeżo po debiucie we wczesnym dostępie Steama. Już wtedy podobał mi się system walki i atmosfera, lecz grze bardzo brakowało zawartości – ledwie kilka postaci bez rozróżniających je stylów walki, bardzo ograniczony tryb singleplayer i nieistniejący sieciowy multiplayer sprawiały, że zabawy było tu na mniej niż godzinę. Wtedy zakup odradzałem. A jak sytuacja wygląda dziś?

Wstęp wyszedł mi nieprzyzwoicie długi, więc już nie przedłużam – jest dobrze i jak najbardziej warto wyłożyć te 69,99 zł, jakie Kubold życzy sobie za wczesny dostęp do Hellish Quart. Tak, to nie błąd – gra po czterech latach wciąż nie doczekała się finalnej wersji i sporo rzeczy jest w niej nadal niedokończonych. Ale to nie znaczy, że twórcy przebimbali ostatnie 48 miesięcy. Rozmiar projektu znacząco się rozrósł i już teraz mamy do dyspozycji dużo więcej trybów, funkcji, postaci czy aren, niż pierwotnie zakładano, a gra jest bardzo regularnie aktualizowana i małymi krokami ewoluuje w zasadzie z miesiąca na miesiąc.

Miotłami też możemy walczyć, bo czemu nie?Źródło: własne / Kubold

System walki już od pierwszych wersji prezentował się ciekawie, a po licznych szlifach nabrał dodatkowej głębi i różnorodności. Niezależnie od tego, kim gramy, kluczem do zwycięstwa jest nie tyle dobór ataków i combosów (choć te także występują w różnych wariantach), co wyczucie czasu oraz odległości od przeciwnika. Jeśli naparzamy na oślep, to wszystkie nasze ataki zostaną gładko sparowane przez oponenta. A każde zblokowane cięcie odsłania nas na skuteczną kontrę wroga. Jeśli natomiast zbliżymy się nadmiernie do oponenta, wtedy utracimy możliwość skutecznej obrony. Musimy utrzymywać odpowiedni dystans, czekać na moment do ataku i prowokować, markując ataki.

To zupełnie inna dynamika niż w tradycyjnych bitkach, a emocji dodaje fakt, że każdy jeden błąd może być ostateczny. Ale nie musi – cięcie równie dobrze może nas zabić, jak i jedynie zranić. Pochwalić mogę przy tym ruchy postaci – wszystkie te cięcia, kontry itp. nie tylko składają się na przyjemny system walki, ale prezentują się też realistycznie i z mojego laickiego punktu widzenia przypominają prawdziwe pojedynki fechtunku. Hellish Quart jest więc w tym co najważniejsze dla bijatyki i dobre, i unikalne w skali gatunku. O ile jednak starcia bardzo podobały mi się w przypadku walki ze sztuczną inteligencją, tak nie jestem w stanie ocenić, jak ten system jest zbalansowany i sprawdziłby się w walce z żywym przeciwnikiem – ale o tym za chwilę.

Tryb fabularny ma sporo urozmaiceń, takich jak jazda konna.Źródło: własne / Kubold

Najpierw pomówmy o trybie fabularnym. Na razie dostępny jest tylko krótki fragment opowiadający historię jednego z głównych bohaterów, Jacka – kilka walk, pomiędzy którymi mamy sporo scen przerywnikowych, prostą eksplorację oraz… sekwencje jazdy konnej. Ukończenie całości trwa, zależnie od umiejętności, od 30 minut do godziny. Jest nieźle – sienkiewiczowski klimat aż bije z ekranu, co jest zasługą zaangażowania do projektu znanego pisarza Jacka Komudy oraz solidnego dubbingu. Fragmenty eksploracyjne, choć trochę drewniane, stanowią przyjemne urozmaicenie samych walk, szczególnie że nie są to tylko zapychacze – w ich trakcie możemy zdobyć przedmioty ułatwiające najbliższe potyczki. Póki co to ledwie zajawka tego czego mamy się spodziewać, ale nastraja bardzo pozytywnie do całości – jeśli reszta opowieści będzie wyglądać podobnie, to będzie to naprawdę dobry tryb fabularny.

Jest klimacik.Źródło: własne / Kubold

Oprócz tego mamy też tradycyjny tryb arcade, gdzie poznajemy historie poszczególnych bohaterów (na razie w formie plansz z tekstem, docelowo mają zostać zastąpione scenami przerywnikowymi). Na końcu czeka nas walka z bossem – całkiem efektowna. Jest survival z systemem punktacji i rankingami online, ciekawostka w postaci trybu historyka, gdzie toczymy losowe pojedynki i po każdym zwycięstwie możemy podziwiać jakieś historyczne dzieło sztuki. Są też tryby treningowe, w tym niezły samouczek, no i zwyczajne walki – z CPU, lokalnie z innym graczem lub CPU kontra CPU jeśli chcemy tylko popatrzeć. To wszystko gatunkowy standard, ale dający solidne kilka godzin zabawy na „wymaksowanie” – a to o wiele więcej niż cztery lata temu. Za zwycięstwa dostajemy też dukaty, które możemy wymienić na dodatkowe skórki dla postaci, areny bądź… dodatkowe obiekty umieszczane na mapach, więc rozgrywce towarzyszy również prosta progresja.

Tutorial solidnie wprowadza w tajniki walki.Źródło: własne / Kubold

To, czego w grze wciąż nie ma i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie (nie jest to priorytet dla deweloperów), to prawdziwy tryb online. Jeśli chcemy grać po sieci, to do dyspozycji mamy tylko wykorzystanie Steam Remote Play Together oraz korzystanie z zewnętrznego klienta Parseca. Jedno i drugie to bardzo ograniczona imitacja prawdziwych rozgrywek po sieci i nie poświęciłem im większej uwagi, stąd jak wcześniej wspomniałem, nie udało mi się przetestować Hellish Quart pod kątem rozgrywki wieloosobowej. Jeśli myślicie o krakowskiej grze pod kątem zabawy ze znajomymi, to w tym aspekcie gra niewiele ma do zaoferowania.

Docelowo w Hellish Quart mają znaleźć się 24 grywalne postacie, z czego w tym momencie dostępnych jest 15 wojowników i wojowniczek. Większość z nich walczy ostrzami maści wszelakiej, ale są też ciekawsze oręże, jak zestaw miecz + tarcza czy… góralska ciupaga. Jest z czego wybierać, zadowala również różnorodność aren – kilkanaście klimatycznych obiektów, jak karczmy, pola czy zagrody oraz wybijające z immersji, ale uzupełniające zestaw współczesne miejscówki pokroju sali gimnastycznej.

Postacie są dość zróżnicowane i „charakterne”.Źródło: własne / Kubold

Unikatową dla Hellish Quart atrakcją jest tryb pierwszoosobowy, pozwalający toczyć walki w o wiele bardziej immersyjny i trudniejszy sposób. Działa to zaskakująco dobrze, choć wymaga sporo praktyki i żeby dobrze sobie radzić w takim wariancie zabawy, trzeba naprawdę dobrze opanować system walki – ja w tym module raczej dostawałem ostre lanie. Gra obsługuje też gogle VR, ale z braku odpowiedniego sprzętu nie jestem w stanie wypróbować tego modułu. Z ciekawostek wspomnę jeszcze, że zamiast bronią białą, możemy też trenować drewnianymi mieczami albo sprzętem sportowym – ciekawe urozmaicenie.

Wizualnie jest średnio – animacje są dopracowane, a areny wyglądają całkiem przyjemnie, ale już modele postaci czy cutscenki mocno odstają od standardów najładniejszych tytułów na rynku. Biorąc jednak poprawkę na to, że za Hellish Quart odpowiada malutki zespół, a ja odruchowo porównuje grę do największych przedstawicieli bijatyk, to produkcja naprawdę nie ma się czego wstydzić. Szczególnie że pomijając aspekty czysto techniczne, a skupiając się na kwestii artystycznej, to dzieło wypada cudnie – dbałość o detale historyczne i oddanie szlacheckiego ducha powala. Klimat świetnie potęguje też udźwiękowienie – o wysokiej jakości dubbingu już wspominałem, to teraz jeszcze uzupełnię, że również muzyka idealnie wpasowuje się w ton gry i „robi robotę”.

Tryb FPP wydawał mi się tylko ciekawostką, ale to naprawdę działa i bawi.Źródło: własne / Kubold

Po premierze gry w early accessie cztery lata temu byłem umiarkowanie optymistyczny. Widziałem tu potencjał, ale też spore niedobory zawartości. Teraz ten optymizm jest dużo silniejszy i oceniam Hellish Quart zdecydowanie lepiej – gra oferuje kilka godzin solidnej zabawy, jej rozwój może nie oszałamia tempem, ale jest bardzo konsekwentny i widać że zmierza w odpowiednim kierunku. Już teraz tytuł wart jest swojej ceny – a jak dostanie brakujące rozdziały trybu fabularnego i resztę postaci, ma szanse stać się jedną z ciekawszych bijatyk na rynku. Tylko tego multiplayera online mi brakuje.

Bijatykowe wieści

Rozpoczyna się drugi sezon Tekkena 8

Źrodło: Bandai Namco - Hellish Quart po 4 latach zrobiło na mnie dużo większe wrażenie i to dobrze, bo brakowało mi bijatyki, w której można wygrać walkę jednym ciosem - wilczy przegląd bijatyk - wiadomość - 2025-03-31
Źrodło: Bandai Namco

Wraz z początkiem kwietnia rozpocznie się drugi sezon Tekkena 8, który przyniesie sporo zmian do gry. System walki doczeka się poprawek, których celem jest przesunięcie środka ciężkości zabawy. Dotychczas gra kładła ekstremalnie silny nacisk na ofensywę, a zmiany mają na celu zwiększenie możliwości defensywnych. Dodatkowo wszystkie postacie otrzymają zupełnie nowe ruchy, a tryb treningowy zostanie rozbudowany m.in. o nieskończoną (pozbawioną ścian) arenę.

Wraz z drugim sezonem wystartuje także druga płatna przepustka, w skład której wejdą cztery postacie oraz dwie areny. Na początek do gry wróci znana i lubiana Anna Williams. W wakacje oraz jesienią dołączą do niej dwaj kolejni weterani z poprzednich Tekkenów, a zimą otrzymamy zupełnie nową postać. Latem do gry zostanie dodana arena celebrująca 45 lat Pac-Mana, a pół roku później pojawi się kolejna mapka.

Różowy ninja ożywił społeczność Mortal Kombat 1

Źródło: fightersgeneration.com / Netherrealm Studios - Hellish Quart po 4 latach zrobiło na mnie dużo większe wrażenie i to dobrze, bo brakowało mi bijatyki, w której można wygrać walkę jednym ciosem - wilczy przegląd bijatyk - wiadomość - 2025-03-31
Źródło: fightersgeneration.com / Netherrealm Studios

NetherRealm Studios chyba postawiło sobie za punkt honoru udowodnienie wszystkim, że pogłoski o zaprzestaniu dalszego rozwoju Mortal Kombat 1 były mocno przesadzone. Gra w ostatnim czasie dostała nie tylko planowane dodatkowe płatne postacie – Conana Barbarzyńcę 21 stycznia oraz Terminatora T-1000 18 marca – ale również garść niespodzianek.

Jedną z nich jest Madam Bo, która dołączyła do grupy Kameo wojowników razem z Terminatorem. Dla przypomnienia – Kameo to postacie, które towarzyszą nam w walkach. Nie możemy nimi bezpośrednio sterować, ale dysponują kilkoma indywidualnymi ciosami, które wykonują, gdy zostaną przez nas przyzwane dedykowanym im przyciskiem. Madam Bo to płatne DLC, ale posiadacze rozszerzenia Khaos Reigns otrzymują ją w gratisie.

O wiele ciekawszym prezentem okazało się pojawienie w grze sekretnego różowego ninjy Floyda. Początkowo dogrzebali się do niego moderzy grzebiący w plikach gry przy premierze Conana, rozpalając wśród społeczności żywe zainteresowanie i rozkręcając zakrojone na szeroką skale poszukiwania sposobu na zmierzenie się z tajemniczym wojownikiem.

Po wielu trudach i eksperymentach zbiorowy wysiłek się udał. Społeczność wydedukowała, że w grze umieszczono 37 specjalnych wyzwań i każdemu graczowi zostaje przydzielone losowo po 10 z nich. Jeśli uda nam się ukończyć wszystkie, otrzymujemy możliwość zmierzenia się z Floydem, sekretnym bossem dysponującym atakami innych wojowników. Zwycięstwo w trudnej walce zostaje nagrodzone odblokowaniem unikatowej areny. Trzy porażki oznaczają konieczność ponownego ukończenia 10 wyzwań, by otrzymać kolejną szansę. Dokładne rozpiski zadań można znaleźć m.in. tutaj oraz tutaj.

I jeszcze ciekawostka na koniec – Floyd ma dokładnie 1337 punktów życia. Jeśli rozumiecie to nawiązanie, gratulacje – jesteście starzy ;).

Mai Shiranui trafiła do Street Fightera 6

Źródło: Capcom - Hellish Quart po 4 latach zrobiło na mnie dużo większe wrażenie i to dobrze, bo brakowało mi bijatyki, w której można wygrać walkę jednym ciosem - wilczy przegląd bijatyk - wiadomość - 2025-03-31
Źródło: Capcom

5 lutego do listy grywalnych postaci dostępnych w Street Fighterze 6 dołączyła Mai Shiranui – wojowniczka znana z bijatyk ze stajni SNK. Mai można kupić indywidualnie albo w ramach drugiej przepustki sezonowej, w skład której wchodzą również M.Bison, Terry (również wywodzący się z gier SNK) oraz niedostępna jeszcze Elena, której debiut powinien nastąpić w najbliższych miesiącach.

Cristiano Ronaldo będzie grywalną postacią w nowym Fatal Fury

Premiera Fatal Fury: City of the Wolves już 24 kwietnia na PC, PS4, PS5 i Xbox Series X/S. Pierwsza od przeszło dwóch dekad pełnoprawna nowa odsłona klasycznego cyklu budzi sporo emocji wśród fanów, ale ostatnimi czasy udało jej się zainteresować również mainstream. Stało się to za sprawą ogłoszenia, że jedną z grywalnych postaci w grze będzie… legendarny piłkarz Cristiano Ronaldo.

MultiVersus umiera

Piąty sezon MultiVersus wystartował 4 lutego i potrwa do 30 maja. Będzie on zwieńczeniem burzliwej historii tej gry (o której pisałem tutaj, gdy jeszcze wydawało się, że tytuł ma szanse wyjść na prostą). Od czerwca gry nie znajdziemy już w sklepach cyfrowych, nie dostanie też dodatkowej zawartości, a jej serwery zostaną wyłączone. Wciąż możliwe będzie granie offline z wykorzystaniem zdobytej wcześniej zawartości, pod warunkiem że przed wyłączeniem tytułu dodamy go do swoich wirtualnych bibliotek. Powód kasacji? Gra na siebie nie zarabiała i generowała dla Warner Bros. Games wielomilionowe straty.

Wiemy, ile postaci pojawi się w 2XKO

Powoli dowiadujemy się coraz więcej o niefortunnie nazwanej nowej bijatyce Riot Games. Najświeższym strzępem informacji o 2XKO jest informacja o liczbie postaci, jakimi zagramy w premierowej wersji produkcji – będzie ich zaledwie 10.

Na razie znamy tożsamość siedmiu z nich – są to Ahri, Braum, Darius, Ekko, Illaoi, Jinx i Yasuo. Dla przypomnienia – tytuł ma stawiać na walki 2v2 i zostać udostępniony graczom w modelu free2play z mikropłatnościami. Gra zmierza na PC, PS5 oraz Xbox Series X/S, a jej debiut planowany jest na końcówkę 2025 roku.

Capcom Fighting Collection 2 zadebiutuje w maju

Poznaliśmy datę premiery najnowszej składanki klasycznych bijatyk Capcomu. Capcom Fighting Collection 2 zadebiutuje na Nintendo Switch, PS4, Xbox One i Steamie 16 maja. Przypomnę, że w zestawie znajdziemy 8 gier:

  1. Capcom Vs. SNK: Pro.
  2. Capcom Vs. SNK 2,
  3. Capcom Fighting Evolution,
  4. Street Fighter Alpha 3 Upper
  5. Project Justice
  6. Power Stone
  7. Power Stone 2
  8. Plasma Sword

Venom trafia do Guilty Gear -STRIVE-

Arc System Works konsekwentnie rozwija swoją flagową serię bijatyk. Guilty Gear -Strive- w styczniu doczekał się portu na Switcha (jeśli wierzyć doniesieniom z sieci – świetnie wykonanego), a 24 marca posiadacze czwartej przepustki sieciowej otrzymali kolejną grywalną postać – weterana cyklu Venoma. W skład tejże przepustki wchodzi również udostępniona pod koniec zeszłego roku królowa Dizzy oraz czekające jeszcze na swój debiut nowa postać Unika (planowana premiera DLC jeszcze tej wiosny) i Lucy z anime Cyberpunk Edgerunners (nią zagramy latem 2025).

EVO 2025 – poznaliśmy listę gier

Do tegorocznej edycji najważniejszych bijatykowych zawodów esportowych zostało już tylko kilka miesięcy – Evolution 2025 odbędą się na początku sierpnia w Las Vegas. W tym roku główne zawody zostaną rozegrane w ośmiu tytułach. Większych niespodzianek na liście brak:

  1. Street Fighter 6
  2. Tekken 8
  3. Guilty Gear -STRIVE-
  4. Mortal Kombat 1
  5. Under Night In-Birth 2
  6. Granblue Fantasy Versus: Rising
  7. Marvel vs. Capcom 2
  8. Fatal Fury: City of the Wolves

Tradycyjnie głównym turniejom towarzyszyć będą pomniejsze imprezy poboczne, gdzie swoich sił będą mogli spróbować miłośnicy tytułów jak Virtua Fighter 5 czy Killer Instinct.

Archiwum przeglądów bijatyk

  1. Tekken 8 i Street Fighter 6 potykają się o własne nogi w świecie gier-usług – 2 stycznia 2025
  2. Mortal Kombat zrobił fatality sam na sobie – 21 października 2024
  3. Niezwykłe losy Multiversus – 20 sierpnia 2024
  4. Przegląd bijatyk 2023 roku – 8 stycznia 2023
  5. Legendarni ojcowie Street Fightera 2 tworzą nową bijatykę – lipiec 2021
  6. Recenzja Guilty Gear Strive - czerwiec 2021
  7. Virtua Fighter 5: Ultimate Showdown oficjalnie zapowiedziane – maj 2021
  8. Recenzja filmu Mortal Kombat – kwiecień 2021
  9. Wrażenia z wczesnej wersji Hellish Quart – marzec 2021
  10. Wrażenia z bety Guilty Gear -STRIVE- – luty 2021
  11. Pierwszy przegląd bijatyk – styczeń 2021

Michał Grygorcewicz

Michał Grygorcewicz

W GRYOnline.pl najpierw był współpracownikiem, w 2023 roku został szefem działu Produktów Płatnych, a od 2024 roku zarządza działem sprzedaży. Tworzy artykuły o grach od ponad dwudziestu lat. Zaczynał od amatorskich serwisów internetowych, które sam sobie kodował w HTML-u, potem trafiał do coraz większych portali. Z wykształcenia inżynier informatyk, ale zawsze bardziej go ciągnęło do pisania niż programowania i to z tym pierwszym postanowił związać swoją przyszłość. W grach przede wszystkim szuka opowieści, emocji i immersji, jakich nie jest w stanie dać inne medium – stąd wśród jego ulubionych tytułów dominują produkcje stawiające na narrację. Uważa, że NieR: Automata to najlepsza gra, jaka kiedykolwiek powstała.

więcej