autor: Nowak Jakub
Dlaczego Cyberpunk 2077 potrzebuje solarpunka
Twórcy Wiedźmina tworzą grę o mrocznej przyszłości naszego świata. Czy polskie studio powinno wykorzystać swój gigantyczny wpływ i pokazać milionom graczy lepszą przyszłość? Dziś mało kto wie, czym jest solarpunk, ale CD Projekt mógłby to zmienić.
Spis treści
Leje już trzeci tydzień z rzędu. Nieco wcześniej spadł śnieg, co w grudniu nie zdziwiłoby nikogo, tyle że był koniec maja. W ciągu kilku tygodni zaczną się z kolei letnie upały i opromienią żarem każdy zakątek miasta, które przez resztę roku pozostaje przykryte gęstym kożuchem duszącego smogu. Dwie największe gospodarcze potęgi świata weszły właśnie w stan wojny handlowej i tylko Bóg jeden wie, czy nie jest to preludium do czegoś znacznie gorszego. Jeden z wiodących producentów soft-core’owych cybernetycznych przedłużeń umysłu znajduje się pod ostrzałem za farmienie wrażliwych danych swoich użytkowników. I chociaż mainstreamowe media poświęcają tematowi niezbyt wiele uwagi, przedsiębiorcy, politycy, intelektualiści i inżynierowie z Doliny Krzemowej mówią o trwającym wyścigu o prawdziwą SI. Ktokolwiek stworzy ją jako pierwszy, może zdobyć więcej władzy, niż umiemy sobie wyobrazić.
Każdego dnia największa gospodarka świata połyka ponad dziewięć milionów baryłek benzyny. Co sekundę do atmosfery uwalniany jest milion kilogramów dwutlenku węgla. Elektrownie na całym świecie usiłują nadążyć za maniackim, infantylnym i niekończącym się popytem na energię. Zgoda stała się towarem równie deficytowym co współczucie czy cierpliwość, a dyskusja publiczna została w dużej mierze sprowadzona do chaotycznej wymiany haseł i sloganów. Społeczeństwo jest podzielone. Środowisko jest demolowane. Temperatura rośnie. Tymczasem Słońce ma to gdzieś i jak co dzień funduje powierzchni Ziemi prysznic z dziesiątków petawatów energii. Los świata wisi na nitce równie cienkiej jak zawsze – pytanie brzmi: ile trzeba, żeby ta nitka pękła?
Zrównoważony świat
Yuval Noah Harari, autor licznych książek, w tym 21 lekcji na XXI wiek (21 Lessons for the 21st Century), stwierdził, że science fiction jest obecnie najważniejszym gatunkiem literackim na świecie. Fantastyka naukowa daje pisarzom idealny sposób na pokazywanie wszystkich możliwych ścieżek przyszłości i wysyłanie ostrzeżeń z powrotem do nas; na fantazjowanie o konsekwencjach zmian, o które na co dzień prawie nie dbamy, a które trwają już od lat i mogą uderzyć w nas wcześniej, niż byśmy sobie tego życzyli. I choć dobra lektura to świetny sposób na poznanie tych rzeczy, nic nie może zapewnić tak przejmującego doświadczenia jak obraz – przemysł filmowy wykorzystuje to, dostarczając science fiction najżyźniejszego gruntu, dzięki któremu mogliśmy zobaczyć tysiące obrazów mniej lub bardziej poważnie i skrupulatnie zajmujących się kwestią naszej przyszłości.
Na bardzo podobnej zasadzie najlepszym nośnikiem dla science fiction są gry wideo. Nie tylko potrafią w żywy i szczegółowy sposób przedstawiać konsekwencje naszych działań, podobnie jak filmy – pozwalają również publiczności przejąć ster, powierzając jej podejmowanie decyzji i dając możliwość znacznie szerszej i bardziej wszechstronnej analizy naszych problemów.
A problemów jest, jak widzimy, co niemiara. Ale zawsze tyle ich było. Historia ludzkości to ciągła batalia, niekończąca się walka o przetrwanie. Dawniej jednak walczyliśmy ze światem, dzikimi zwierzętami, chorobami, głodem i klęskami. Teraz musimy pokonać naszą własną naturę. Jak dotąd jednak zawsze udawało nam się przetrwać. Odporność tkwi w naszym DNA i na szczęście nie brakuje na tym świecie sił, które snują wizje lepszej przyszłości, próbując wytyczyć nam dalszą drogę.