Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 2 kwietnia 2025, 13:10

„Lato bólu” i „6 milionów” graczy Call of Duty. Szef Arrowhead wspomina najgorszy okres Helldivers 2

Shams Jorjani wspomina najgorszy okres w swojej kadencji jako szef studia Arrowhead i tłumaczy, jak nagły sukces Helldivers 2 przyczynił się do późniejszych problemów kooperacyjnego hitu.

Źródło fot. Arrowhead Game Studios / Sony.
i

Prezes Arrowhead Game Studios wspomniał o najgorszym okresie w historii Helldivers 2 i telefonie od szefa PlayStation Studios w związku z nagłą krytyką gry.

Po ponad roku druga odsłona serii Helldivers nadal radzi sobie znakomicie, pozostając wśród bestsellerów i najpopularniejszych gier na Steamie (choć już nie w pierwszej dziesiątce obu zestawień). Ostatnie miesiące były szczególnie udane za sprawą małych, ale znaczących urozmaiceń rozgrywki, nie mówiąc o dodaniu nowego stronnictwa wrogów.

Najgorszy czas dla Helldivers 2

Nie to, że premierowy rok HD 2 upłynął bez problemów. Pierwsza wielka aktualizacja gry nie była katastrofą per se, ale wyraźnie nadwyrężyła zaufanie graczy do twórców po de facto złamaniu przez nich obietnic (m.in. odnośnie do balansowania rozgrywki). Dopiero kolejne aktualizacje przywróciły wiarę w studio Arrowhead, choć i teraz nie obywa się bez zgrzytów.

Co więcej, niewiele wcześniej wydarzyło się bezsprzecznie najgorsze wydarzenie w historii gry: próba narzucenia w steamowej wersji gry wymogu założenia konta w serwisie PlayStation Network. Usłudze, która jest dostępna w znacznie mniejszej liczbie krajów niż platforma firmy Valve. Efekt: zaledwie 19% pozytywnych opinii na Steamie i znaczny spadek liczby graczy.

Shams Jorjani, obecny prezes Arrowhead Game Studios, znalazł się w niewesołej sytuacji. Jak to ujął w rozmowie z Christopherem Dringiem (via The Game Business), „gry z 19% pozytywnych opinii zwykle nie wychodzą na prostą”, a do tego deweloper nie mógł nic na to poradzić w najbliższym czasie. Do tego Johan Pilestedt („mesjasz” HD 2) był wówczas na niejako przymusowym, 3-miesięcznym urlopie.

Kiedy zostałem poproszony o objęcie stanowiska [prezesa studia Arrowhead – przyp. red.], dali mi kluczyki do samochodu… i powiedzieli: „wyjeżdżamy na wakacje, ponieważ przez ostatnie kilka lat nie podróżowaliśmy zbyt często”. A ja na to: „pracujemy nad grą-usługą, ludzie nie mogą mieć wolnego przez następne 3 miesiące!”. Ale tak właśnie jest w Szwecji. Traktujemy nasze letnie wakacje bardzo poważnie.

Lato bólu

W takiej właśnie sytuacji (w okresie, który nowy prezes dobitnie określił jako „lato bólu”) do Jorjaniego zadzwonił Hermen Hulst, odpowiadający za studia pracujące dla marki PlayStation. Ten bynajmniej nie był zachwycony z nagłego spadku Helldivers 2 z piedestału, a rozmowa z nim była dla prezesa AGS najgorszą chwilą w jego dotychczasowej „kadencji”.

Być może najgorszy etap mojej dotychczasowej kadencji. Musiałem wyjaśnić dyrektorowi generalnemu, dlaczego sytuacja jest taka, a nie inna i co zamierzamy zrobić, aby ją naprawić. I musiałem powiedzieć trudną prawdę, że na krótką metę nie możemy nic zrobić. Ale w dłuższej perspektywie mamy plany, które pozwolą nam wrócić na właściwe tory.

I rzeczywiście, w dłuższej perspektywie – dokładniej: około 60 dni – Helldivers 2 odzyskało zaufanie graczy. Aczkolwiek niesmak pozostał, zwłaszcza że kwestia PSN została rozwiązana tylko częściowo.

Z trzeciej ligi do Ligi Mistrzów

Jorjani nie omieszkał też podkreślić tego, o czym twórcy wspominali wcześniej: że kluczem do sukcesu było stworzenie gry, która nie będzie „dla wszystkich, czyli dla nikogo”, lecz tym samym zdolną przyciągnąć nawet mainstreamowych graczy, na przykład fanów Call of Duty.

Tak więc nie stworzyliśmy Helldivers dla sześciu milionów graczy Call of Duty. Absolutnie tego nie zrobiliśmy. Ale sześć milionów graczy CoD-a kupiło naszą grę. A oni interesują się innymi rzeczami niż, powiedzmy, fani Escape From Tarkov czy Arma, które były jednymi z naszych największych inspiracji z gier wideo.

Oczywiście łatwo jest przyjąć takie założenia, gdy jest się małym studiem spodziewającym się może kilkudziesięciu tysięcy graczy na serwerach. Nagły sukces Helldivers 2 sprawił, że „trzecioligowy” deweloper nagle był oceniany tak, jakby zaczął grać w Lidze Mistrzów.

To wymusiło znaczne zmiany w studiu Arrowhead, kompletnie nieprzygotowanym do dorównania takim standardom. I właśnie to było przyczyną jednego z głównych problemów: w obliczu ogromnego sukcesu i potrzebie zadowolenia milionów graczy twórcy Helldivers 2 balansowali grę jak typową grę-usługę pod fanów Call of Duty, zapominając, że głównym założeniem było „zabijanie potworów przepotężnymi broniami”.

Obecnie Arrowhead nadal zdarza się nie nadążać za oczekiwaniami fanów (choć nie tak bardzo jak na początku), ale Jorjani ponownie podkreślił, że studio nie rozrośnie się znacznie w najbliższym czasie. Po rozmowach z innymi deweloperami Szwedzi są świadomi, że nawet cały legion deweloperów nie okazałby się wystarczający. Nie mówiąc o tym, że to właśnie taki „nagły, niekontrolowany wzrost” miał być jednym z powodów ostatniego kryzysu i masowych zwolnień.

Chcę, abyśmy byli wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o zrównoważony wzrost, ponieważ dzisiejsza branża nie jest w dobrej sytuacji. Wiele firm likwiduje liczne miejsca pracy. I to nie są ludzie na szczycie, ale osoby, klóre przebyły pół świata, aby znaleźć pracę. Dzieje się tak z powodu złych decyzji rozwojowych podejmowanych przez liderów biznesowych, którzy podejmowali głupie ryzyka.

  1. Recenzja gry Helldivers 2 – to jedna z najlepszych pozycji w historii do grania z kolegami

Jakub Błażewicz

Jakub Błażewicz

Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

więcej