Val Kilmer nie żyje. Charyzmatyczny gwiazdor Gorączki, Top Gun i The Doors odszedł w wieku 65 lat, pozostawiając po sobie niezapomniane kreacje
Val Kilmer, hollywoodzki aktor, który swoimi ikonicznymi rolami w Gorączce, The Doors czy Top Gun na zawsze zapisał się w historii kina, zmarł w wieku 65 lat. Przyglądamy się karierze gwiazdora.

Nie żyje Val Kilmer, jedna z najbardziej znanych współczesnych gwiazd kina. Aktor zmarł w wieku 65 lat na zapalenie płuc w Los Angeles, a jego śmierć potwierdziła córka, Mercedes Kilmer. Kariera charyzmatycznego amerykańskiego artysty była imponująca i pozostawił on po sobie wiele ikonicznych, niezapomnianych kreacji.
Aktorstwem Val Kilmer interesował się od młodości, a zawodu uczył się w prestiżowym nowojorskim Juiliard School, gdzie został przyjęty jako najmłodsza osoba. Karierę rozpoczął – jak wiele amerykańskich gwiazd – na deskach Broadwayu, później zaś otrzymał filmowe role w komediach, które przyniosły mu sympatię publiczności, m.in. w Ściśle tajne w reżyserii Jerry’ego i Davida Zuckerów oraz w Prawdziwym geniuszu.
W kolejnych latach Val Kilmer porzucił jednak komedie i skierował się w stronę kina sensacyjnego oraz thrillerów. Z Tomem Cruise’em wystąpił m.in. w ogromnym hicie Tony’ego Scotta Top Gun oraz w takich produkcjach jak Zabij mnie jeszcze raz, napisanym przez Quentina Tarantiono Prawdziwym romansie czy Na rozkaz serca. W połowie lat 90. zagrał jedną ze swoich najbardziej ikonicznych ról w kultowej Gorączce Michaela Manna.
Na późne lata 80. i wczesne 90. przypadają jego kolejne bardzo znane kreacje – występ w Willow Rona Howarda, na planie którego poznał swoją przyszłą żonę Joanne Whalley, czy w biograficznym filmie The Doors. W dziele Olivera Stone’a w niezapomniany sposób sportretował magnetycznego Jima Morrisona.
Fani z pewnością pamiętają, że Val Kilmer wcielił się w tytułową postać w Batman Forever, zastępując w tej roli Michaela Keatona. Propozycję zagrania Bruce’a Wayne’a przyjął nawet bez czytania scenariusza, ponieważ ta kreacja była czymś zupełnie innym, niż udało mu się do tej pory nakręcić. Aktor zagrał również w Tombstone, a reżyser słynnego westernu chwalił Kilmera za ogromna pracowitość. Co ciekawe, to właśnie w latach 90. gwiazdor zyskał reputację artysty, z którym trudno się pracuje.
Druga połowa lat 90. nie była dla aktora szczególnie udana, a za role w nisko ocenianym thrillerze sci-fi Wyspa doktora Moreau oraz w Duchu i mroku był nominowany do Złotej Maliny. W kolejnych latach artystę mogliśmy oglądać w takich produkcjach jak Aleksander, Skazaniec, Kiss Kiss Bang Bang. Pamiętne role Val Kilmer stworzył także w Pollocku Eda Harrisa czy Złym poruczniku Wernera Herzoga.
Od 2015 roku, kiedy u aktora zdiagnozowano raka gardła, gwiazdor nieczęsto gościł na ekranie. Napisał i wyreżyserował jednak sztukę Cinema Twain, która była wyrazem jego fascynacji Markiem Twainem. Jeden z ostatnich kinowych występów Vala Kilmera mogliśmy podziwiać w Top Gun: Maverick. Zgrał w nim dzięki Tomowi Cruise’owi, któremu zależało, by Kilmer powrócił do swej ikonicznej roli, a Iceman i Maverick mogli ponownie spotkać się na ekranie.
Hollywood żegna Vala Kilmera
Śmierć Vala Kilmera zasmuciła nie tylko fanów, ale także osoby ze świata kina – szczególnie tych, z którymi aktor spotkał się na planie filmowym. Artystę pożegnali już m.in. Michael Mann, Josh Brolin czy Josh Gad, Richard Roeper. Hołd złożył mu także Bill Simmons.
Pracując z Valem przy Gorączce, zawsze podziwiałem jego możliwości i sposób wyrażania postaci. Po wielu latach walki z chorobą, nadal utrzymał swojego ducha. To niezwykle smutna wiadomość – napisał Michael Mann.
Do zobaczenia, będziemy za Tobą tęsknić. Byłeś bystry, odważny, niezwykle kreatywny, podejmowałeś się wyzwań. Wielu takich już nie zostało. Mam nadzieję, że zobaczymy się w niebie, kiedy w końcu tam dotrę – pożegnał aktora Josh Brolin.
Jeśli chcecie uczcić pamięć Vala Kilmera, dobrym pomysłem będzie seans jednego z jego filmów. W końcu kultowych tytułów z jego udziałem nie brakuje.