Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 5 kwietnia 2025, 20:00

Gotycki horror pełen magii i koszmarów. Clive Barker's Undying pokochali recenzenci, ale gra poniosła finansową porażkę

Potępieńcze wycia potworów, przeklęty ród i nawiedzona posiadłość – oto czym w 2001 roku przestraszyć próbowało nas Electronic Arts. Clive Barker’s Undying do dziś jest idealnym przykładem, jak powinno się budować fabułę oraz klimat w grach.

Źródło fot. Electronic Arts.
i

Pomysł na Clive Barker’s Undying narodził się w studiu DreamWorks Interactive, oddziale kultowej wytwórni filmowej, który za sprawą Stevena Spielberga postanowił stworzyć grę grozy. W toku produkcji dzieło ulegało wielu zmianom, mogąc liczyć na szlify tytułowego mistrza horroru. Finalnie wydana już pod szyldem Electronic Arts gra zauroczyła ekspertów z całego świata, co nie uchroniło jej przed sprzedażową klęską. Po niemal 25 latach to nadal znakomite połączenie FPS-a i przygodowej gry akcji, której atmosfery może pozazdrościć niejeden ze współczesnych hitów.

Ten cykl nie jest częścią naszego działu Premium. Decydując się na zakup abonamentu, możesz jednak pomóc w tworzeniu większej liczby takich tekstów. Dziękujemy.

Kup Abonament Premium Gry-Online.pl

Gotycka historia pełna grozy

Clive Barker's Undying zaczyna się jak klasyczna powieść o nawiedzonym domu. Jako Patrick Galloway – weteran I wojny światowej i znawca okultyzmu – odpowiadamy na zaproszenie dawnego przyjaciela z frontu, trafiając do posiadłości Jeremiaha Covenanta. Okazuje się, że druh stał się ostatnim dziedzicem majątku, po tym, jak życie stracili jego bracia i siostry. Nie przeszkadza im to jednak w dalszym okupowaniu rodzinnych włości, a wszystko przez rytuał przeprowadzony przed laty w ramach dziecięcego żartu.

Przeklęta rodzina Covenantów i jej upiorne oblicze. Źródło: własne - Pokochany przez recenzentów okazał się finansową klapą. Clive Barker's Undying to gotycki horror pełen magii i koszmarów - wiadomość - 2025-04-05
Przeklęta rodzina Covenantów i jej upiorne oblicze. Źródło: własne

Fabuła to najlepszy aspekt Clive Barker's Undying – wymaga od nas jednak nieco wysiłku, bo pełnego obrazu nie ukazują rozmowy ani przerywniki filmowe. Poznajemy go dopiero, wertując stare zapiski czy korzystając z magii Patricka. Bohater może bowiem posługiwać się zaklęciem, które odsłania przed nim to, co ukryte – np. krwawe oblicze rodzinnego malowidła lub echa dawnych wydarzeń. Gra podpowiada zresztą, kiedy warto sięgnąć po czar Scrye, szepcząc nam do ucha słowa „spójrz” albo „rozejrzyj się”.

W ten sposób odkrywamy losy rodzeństwa, ich skłonność do agresji, zainteresowanie mrocznymi sztukami i stopniowe popadanie w szaleństwo. Tu docieramy do kolejnego znakomitego elementu Clive Barker's Undying – klimatu.

Igranie ze strachem

Na dworze leje deszcz. Rozlegają się pioruny. Po domu niosą się agonalne wrzaski służby. Serce gracza bije jak oszalałe. Początkowe etapy to żonglerka filmowymi zagrywkami. Mamy tu gasnące nagle światła, istoty widoczne tylko w lustrach czy powiewające na wietrze okienne zasłony kryjące nadchodzące niebezpieczeństwo.

Udźwiękowienie to kolejna rzecz, jaka „robi robotę”. Każdemu wyjściu do menu towarzyszy niepokojący motyw, który ani na moment nie pozwala nam zapomnieć o wszechobecnej grozie. Soundtrack Billa Browna (m.in. Command & Conquer) to coś, co w trakcie zabawy subtelnie „asystuje” dźwiękom otoczenia. Nasze zmysły wyostrzają skrzypnięcia podłogi, obleśne chlupnięcia, gdy wchodzimy w kałużę krwi czy nieustające wycia. Ile razy przez to podskakiwałem ze strachu!

Duch Aarona Covenanta ujawnia się już na początku zabawy, ale minie sporo czasu nim zakończymy jego cierpienie. Źródło: własne - Pokochany przez recenzentów okazał się finansową klapą. Clive Barker's Undying to gotycki horror pełen magii i koszmarów - wiadomość - 2025-04-05
Duch Aarona Covenanta ujawnia się już na początku zabawy, ale minie sporo czasu nim zakończymy jego cierpienie. Źródło: własne

Dzięki takim szczegółom czuć w Clive Barker's Undying mrok charakterystyczny dla E.A. Poego, kosmiczną grozę H.P. Lovecrafta czy wreszcie odrażające koszmary Clive'a Barkera. Ten ostatni nie tylko użyczył grze swojego nazwiska, ale też nadał jej unikatowy sznyt.

Clive Barker z kropką nad i

Reżyser i scenarzysta kultowego horroru Hellraiser z 1987 roku oraz autor zbiorów opowiadań z serii Księga krwi dołączył do zespołu już w czasie produkcji. Studio potrzebowało kogoś, kto wskaże fabularny kierunek oraz zadba o tempo wydarzeń. Co ciekawe, rozważano skorzystanie z pomocy innego guru horroru, czyli Stephena Kinga. Brady Bell, jeden z producentów tytułu, przyznał, że padło na Clive'a Barkera, bo jego historie były bardziej osadzone w fantastyce.

Angielski artysta odrzucił pierwotny pomysł na protagonistę, którym miał być hrabia Magnus Wolfram – łysy ekscentryk z tatuażami na całym ciele. Zdaniem autora nie wyglądał on jak ktoś, z kim mógłby identyfikować się gracz. Barker chciał postaci o ludzkich cechach, kogoś „bajecznie seksownego”. Tym samym zamienił generycznego twardziela na charyzmatycznego Irlandczyka, w którego skórze łatwo było zaangażować się w historię.

Undying porusza kwestie wampiryzmu, nekromancji i okultyzmu. Źródło: własne - Pokochany przez recenzentów okazał się finansową klapą. Clive Barker's Undying to gotycki horror pełen magii i koszmarów - wiadomość - 2025-04-05
Undying porusza kwestie wampiryzmu, nekromancji i okultyzmu. Źródło: własne

Pisarz miał swój udział przy tworzeniu groteskowych przeciwników, pilnował nietypowej logiki gry (zwłaszcza etapów toczących się w innych wymiarach) i dbał o to, by rodzina Covenantów wzbudzała nie tylko strach czy odrazę, ale i współczucie. Barker zapewnił produkcji unikalny charakter, dając graczom coś więcej, niż przepełniony akcją shooter.

Pistoletem i magią

Clive Barker's Undying nie jest klasyczną strzelanką, bo w produkcji nie brakuje scen typowych dla survival horrorów oraz przygodowych gier akcji. Walka jest jednym z głównych aspektów zabawy, ale istotną funkcję pełnią też eksploracja i rozwiązywanie zagadek.

W boju Patrick w lewej dłoni dzierży broń (nietypowo, prawda?), druga natomiast służy mu do rzucania czarów. Naszym początkowym arsenałem jest rewolwer, z czasem dołącza do niego strzelba, przedwieczna kosa o złowrogiej mocy czy... tybetańskie działo bojowe. To ostatnie przypomina żywą głowę smoka i nie dość, że zadaje przyzwoite obrażenia, to jeszcze spowalnia wrogów. Do tego dochodzą m.in. dynamit, różne rodzaje amunicji oraz aż 8 zaklęć poznawanych w toku wydarzeń.

Zaklęcie Scrye pozwala ujrzeć dawne wydarzenia. Źródło: własne - Pokochany przez recenzentów okazał się finansową klapą. Clive Barker's Undying to gotycki horror pełen magii i koszmarów - wiadomość - 2025-04-05
Zaklęcie Scrye pozwala ujrzeć dawne wydarzenia. Źródło: własne

Magia w Clive Barker's Undying ma wiele zastosowań. Czar Invoke służy do unicestwiania nieumarłych, ale użyty na żywych wrogach, skłoni ich do popełnienia samobójstwa. Z kolei Dispel rozproszy działanie wrogich uroków, a także błyskawicznie wyeliminuje z walki zaklęte istoty. To właśnie magia sprawia, że pod koniec gry Patrick zamienia się w mitycznego łowcę czarownic uzbrojonego w kosę i czar przyspieszenia. W tym aspekcie nietrudno doszukać się podobieństw do BioShocka, w którym również korzystamy z broni w parze ze specjalnymi mocami.

Sieczki nie ułatwiają nam wrogowie, którzy potrafią niesamowicie napsuć krwi. Bestie zwane wyjcami (howlers) umierają od jednego strzału, lecz trudno je trafić ze względu na nieprzewidywalne ruchy. Szkielety z kolei nie przestają walczyć nawet po rozczłonkowaniu, co przy pierwszym spotkaniu jest sporym zaskoczeniem. Otoczenie przez wrogów zwykle oznacza dla nas koniec, szczególnie że każde uderzenie szarpie ekranem, utrudniając sterowanie. Wyobraźcie więc sobie, jak potrafi podskoczyć adrenalina, gdy rozrywani szponami, wykonujemy paniczne ataki na ślepo. Warto jednak niekiedy dać się zabić, by zobaczyć efektowne finishery, jakich nie powstydziłyby się starsze odsłony Mortal Kombat.

Odbicia w lustrze świetnie budują atmosferę grozy. Źródło: własne - Pokochany przez recenzentów okazał się finansową klapą. Clive Barker's Undying to gotycki horror pełen magii i koszmarów - wiadomość - 2025-04-05
Odbicia w lustrze świetnie budują atmosferę grozy. Źródło: własne

Na uwagę zasługują lokacje. Posiadłość Covenantów na długo zostaje w pamięci – nieważne czy akurat podziwiamy katakumby, czy uciekamy zamglonym podwórzem. Odwiedzamy też odmienne rzeczywistości pokroju Oneiros (zawieszone w otchłani ruiny miasta) lub starożytne opactwo (jego obecną wersję, jak i tę z przeszłości). Najgorzej prezentują się otwarte przestrzenie, zbyt płaskie i nudne, by było na czym zawiesić oko. To jednak mały szkopuł, dlatego nie dziwię się, że produkcja otrzymała znakomite recenzje.

Odbiór gry i sprzedaż

W rodzimej prasie posypały się „dziewiątki”, a eksperci wróżyli Undying świetlaną przyszłość. Chwalono grafikę i klimat, rozpisywano się nad wkładem Clive'a Barkera. Niestety, produkcja nie otrzymała dostatecznej promocji, co przyczyniło się do finansowej klapy.

Alternatywna rzeczywistość – kraina Oneiros. Źródło: własne - Pokochany przez recenzentów okazał się finansową klapą. Clive Barker's Undying to gotycki horror pełen magii i koszmarów - wiadomość - 2025-04-05
Alternatywna rzeczywistość – kraina Oneiros. Źródło: własne

Tym samym tytuł nie doczekał się zapowiadanego trybu wieloosobowego, którego brak wymieniany był pośród nielicznych wad. Anulowana została wersja na konsolę PS2 oraz druga część. Wielka szkoda, bo do kontynuacji palił się sam Clive Barker, a i zakończenie gry miało otwartą strukturę.

Parafrazując bohatera Casablanki: „zawsze będziemy mieli Clive Barker’s Undying”. W dobie nowoczesnych pozycji grozy utrzymanych w tonie „retro” warto odpalić dzieło DreamWorks Interactive. Zwłaszcza jeśli potraficie przymknąć oko na płaską grafikę, delektując się udźwiękowieniem, fabułą oraz klimatem. Ja wciąż zachwycam się sugestywną siłą, jaką uderzają one w odbiorcę.

Jak dziś zagrać w Clive Barker's Undying?

Tytuł nie jest białym krukiem – używane egzemplarze są dostępne w serwisach aukcyjnych, choć ich cena nie należy do najniższych. Na rodzimym „podwórku” różne edycje gry kosztują od 200 zł do nawet powyżej 1000 zł. Klasycznie znacznie niższe ceny spotkamy w ofertach zagranicznych.

Jeśli jednak nie potrzebujecie wydania fizycznego, możecie sięgnąć po edycję dostępną na GOG.com, która jest dostosowana do współczesnych systemów operacyjnych (kosztuje 23,76 zł). Ja tak zrobiłem i choć natrafiłem na pewne problemy z dźwiękiem, nie było to nic, z czym nie poradziłby sobie człowiek z dostępem do sieci.

Dzięki modom w Undying pojawił się tryb wieloosbowy oraz wsparcie dla wysokich rozdzielczości szerokooekranowych. Źródło: własne - Pokochany przez recenzentów okazał się finansową klapą. Clive Barker's Undying to gotycki horror pełen magii i koszmarów - wiadomość - 2025-04-05
Dzięki modom w Undying pojawił się tryb wieloosbowy oraz wsparcie dla wysokich rozdzielczości szerokooekranowych. Źródło: własne

Po latach Clive Barker's Undying nadal cieszy się uznaniem fanów. Produkcja wciąż usprawniana jest za pomocą modów, dzięki czemu możemy ograć autorską kampanię (prequel oryginału), podbić rozdzielczość czy poprawić jakość tekstur. Odnośniki do najciekawszych z projektów znajdziecie w profilu gry w naszej Encyklopedii. Sprawdzałem, warto.

Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!

Krzysztof Kałuziński

Krzysztof Kałuziński

W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.

więcej