I Am Jesus Christ na materiale podsumowującym dwuletni postęp produkcji
Co jest bulwersującego w tej grze? Mamy gry, w których dosłownie wyrzynamy mitologię nordycką, grecką lub hinduską, a tu? Wcielamy się w Jezusa i łazimy, uzdrawiając ludzi. To niemal gra religijna.
Dlaczego nie można w dziele kultury doświadczyć perspektywy Boga? Konkretny cytat z Biblii poproszę.
Trochę to bulwesrsujące, że robą taką grę.
Mam chociaż nadzieję, ze robią ją ludzie głęboko wierzący i konsultują się z Teologami.
No to Kaczyński chyba będzie napier…ł nocki na kompie a później na konferencji odsypial :D
A ty co ? oglądałeś już dziś pornosa ? jeśli nie to śmiało , wrzuć sobie jakieś dwie laseczki i wyobraź sobie jakby to było niewdzięczniku xD Peace !!!!!
Ci najbardziej religijni pod publikę zazwyczaj nic nie wiedzą o tej religii. Z Prezesem pewno tak samo jest, więc nawet jakby był gamerem to by nie sięgnął po to. ;)
Tyle samo liter (teraz liczysz, wiem XD)
„I Am Jesus Christ” to zły pomysł na grę. Nie można bawić się w Boga w żaden sposób. Nawet go udając. Tego typu symulator to kpina z Boga i ludzi wierzących.
Lepszym rozwiązaniem była by gra RPG z perspektywy trzeciej osoby w której wcielamy się w stworzoną przez siebie postać żyjącą w czasach Jezusa, ale również grając tą postacią nie tylko bralibyśmy czynny udział w codziennym życiu Jezusa, ale również podejmowalibyśmy ważne decyzje – między innymi czy stanąć po Jego stronie czy nie.
Dlatego nie jestem religijny. Religia potrafi spaprać psychikę, gdy za mocno wejdzie co widać po komentarzu głęboko wierzącego. :)
Ja tam wychodzę z założenia, że Boga wcale nie tak łatwo obrazić, jak to się niektórym wydaje. Religia nam mówi, że Bóg jest idealny pod każdym względem, tak? No to musi też mieć idealne poczucie humoru i się nie przejmować, że ktoś sobie zrobił gierkę. Niektórzy naprawdę za bardzo się przejmują tą religią.
Poza tym, Boga chyba jednak było dość łatwo obrazić, a dowody na to aż się mnożą w Starym Testamencie.
Fakt, w Starym Testamencie, a to posłał aniołów, żeby pozabijali wrogów izraelitów, a to puścił plagi egipskie, a to zrobił potop... A w Nowym Testamencie to już jakby zupełnie inny bóg, bo Jezus zawsze nauczał o Bogu miłosiernym i wybaczającym (chociaż sam się nie popisał wybaczaniem, jak przećwiczył biczem przekupniów pod świątynią). Zresztą nie chcę się zanadto w temat zagłębiać, bo tylko tyle pamiętam, co mi ze szkoły, z lekcji religii zostało, więc nie będę udawał eksperta.
Tak jakby nie było filmów, seriali, piosenek o Bogu, byciu Bogiem itd. itp. Pojawia się gra i nununu...
Zabawa w boga to zly pomysl na gre. Wiedziec, ze komus dzieje sie krzywda i miec mozliwosc by jej zapobiec, ale za kazdym razem wybierac bezczynnosc.
Gracze mogliby ze soba rywalizowac postepem w grze, czyli iloscia ofiar.
Oczywiscie, to zly pomysl na gre PC. Na telefonach, gry co sie same graja sa dosc popularne.
W końcu, 2022 lata czekałem na tę grę!
To krótko, biorąc pod uwagę przygody zapisane w Starym Testamencie a dzieją się dobrych kilka tysięcy lat wcześniej :P
Jako katolik w sumie nie mam nic przeciwko grze, w której wcielamy się w Jezusa. Może to mieć super walor edukacyjny, szczególnie dla najmłodszych. Istotne jest by nie dodawali elementów, których w Biblii nie było i do całości podeszli na poważnie, bez głupich żartów.
Gorzej jak dadzą rzeczy które były w bibli. Średnio jakby Jezus podróżował z niewolnikiem.
Istotne jest by nie dodawali elementów, których w Biblii nie było
Gdyby wiernie odtworzyli to, co mamy w Biblii (w wersji katolickiej), to gra musiałaby być dozwolona od 21 lat (jak "Postal").
Niektórzy tak gadają o biblii, ale albo jej nie przeczytali albo kompletnie nie zrozumieli albo czytali tylko to, co im odpowiada.
Tak jak kościół dodawał na przestrzeni wieków do Biblii to, co chciał i redagował ją sobie tak, jak mu się żywnie podoba, aby pasowało do jego narracji?
Panowie, ale po co zabieracie głos w sprawie, o którym nie macie zielonego pojęcia?
Nie no, oczywiście. Ty masz pojęcie większe od samego papieża XD
Powinni też zrobić sequel o zarządzaniu Kościołem na przestrzeni wieków.
Tylko wtedy to już 18+ i wszystkie możliwe ograniczenia wiekowe.
Jeżeli którykolwiek gracz poczuje się "urażony" w jakikolwiek sposób to radze skonsultować się z lekarzem, bo posiadanie kija w d*pie ewidentnie jest niezdrowe ;)
Wiesz, no niestety to nie ty będziesz decydował i osądzał czy ktoś ma prawo do bycia urażonym czy nie. W tym przypadku sam powinieneś skorzystać z własnej porady i przy okazji, upuścić sobie idiotycznej żółci.
Po to jest mitologia by z niej korzystać w twórczości. Ktoś może założyć, że np. taki Hades że swoją reprezentacja bogów też go obraża, ale no właśnie głupie mało kto jest tak porypany jak chrześcijanie. Na tej samej zasadzie mity o Jezusie tez dobry materiał na grę, a oswajanie fanatyków z normalnością pożyteczne. Taki tam symulator kozy ale z Jezusem - kozą.
No z Jezusem to pudło, bo ciężko mówić o mitach w kontekście postaci historycznej. Jednakże jeśli rozważamy Stary Testament, to tu pełna zgoda i sam się dziwię, że tak właśnie nie jest, ponieważ większość historii w nim zawarta, została niemal żywcem przepisana z przypowieści sumeryjskich.
Może tak, może nie, ale myśleć może sobie każdy to co chce.
Właśnie Jezus jako jedno z chrześcijańskich bóstw jest w 100% postacią mityczną, bo wszystko co wiemy o Jezusie to wiemy z jakichś opowiadań czyli właśnie mitów pisanych przez setki lat po jego mniemanej śmierci. Nie zajmuję się historią, ale z tego co wiem nie ma praktycznie wiarygodnych źródeł potwierdzających istnienie Chrystusa. Dlatego główny bohater biblii to efekt lepienia mitów egipskich i innych starszych religii z bajkami, folklorem i historią Izraela pod rzymską okupacją, przepisanymi i zmienionymi miliard razy przez jego późniejszych wyznawców.
Problemem jest to, że ta religia jest żywa i trudno o niej dyskutować w szerszym gronie ze względu na wszechobecny fanatyzm, ludzie po prostu powszechnie przyjmują ją za fakt i wydarzenia z biblii za fakty. Jest to absurdalne - gdzieś tam może widnieje jedna linijka tekstu wspominająca istnienie jakiegoś Jezusa w jakichś tam czasach oderwanych kompletnie od chronologii biblii - a mimo to przez wszechobecną indoktrynację kościoła masa ludzi uważa to za 100% pewną historię. Ale tak czy tak to właśnie potwierdza mityczność Jezusa, bo właśnie mity mają to do siebie, że zawierają randomowe wydarzenia historyczne pomieszane z przekłamaniami, ale przede wszystkim są wyrazem kultury i wiary jakiegoś społeczeństwa i podlegają ciągłym zmianom i transformacjom (początki chrześcijaństwa to zlepek wybranych mitów z całego morza mitów, które następnie były łączone, przepisywane i zmieniane).
"Nie zajmuję się historią, ale z tego co wiem nie ma praktycznie wiarygodnych źródeł potwierdzających istnienie Chrystusa. "
Nic dziwnego, że nie jesteś historykiem, bo wśród historyków/badaczy historii panuje konsensus, że Jezus jest postacią historyczną. Inne głosy pochodzą od radykalistów, którzy często z nauką nie mają za wiele wspólnego. Mówią o tym liczne źródła niebiblijne, czy dowody w postaci całunu perla. Nawet Żydzi temu nie zaprzeczają, którzy jedynie nie uznają go za postać Boga na ziemi.
Jeśli jesteś ciekaw chociażby powierzchownego opisu tych źródeł, to zajrzyj na wiki:
pl. wikip edia. org/ wiki/Historyczność_Jezusa
zawsze coś :).
Właśnie Jezus jako jedno z chrześcijańskich bóstw jest w 100% postacią mityczną
Jak dokonać samozaorania na skutek zerowej wiedzy odcinek 354 XD
Co z tego, ze Clark Joseph Kent to postac historyczna, gdy gra ma byc o Supermanie?
Jezeli istnieja dowody na historycznosc Jezusa Chrystusa, to pod podanym linkiem ich nie ma.
Co jest bulwersującego w tej grze? Mamy gry, w których dosłownie wyrzynamy mitologię nordycką, grecką lub hinduską, a tu? Wcielamy się w Jezusa i łazimy, uzdrawiając ludzi. To niemal gra religijna.
Dlaczego nie można w dziele kultury doświadczyć perspektywy Boga? Konkretny cytat z Biblii poproszę.
Może chodzi mu o oryginalne pierwsze przykazanie, które mówi że nie wolno tworzyć wizerunku Boga? Tyle że w sumie tu nie ma wizerunku.
Dalej nie da się zastosować, bo chodzi tam o tworzenie wizerunków innych bogów i czczenie ich (judaizm w swoich korzeniach był henoteizmem lub monolatrią). Zresztą, samo chrześcijaństwo łamie to przykazanie przez liczne figurki Maryi.
W sumie racja.
Szerzy
Gdzie twoja Lewicowa tolerancja? Gdzie wolność wyznania i słowa? Jak ktoś narzeka na czarna Anne Boleyn to hurr durr rasizm hipokryto, ale jak ktoś tworzy grę o Jezusie, to już nie pasuje, bo przecież nie po drodze Chrześcijaństwu z Lewicowym Ideolo ;) No to jak to jest? Czyżby uprzedzenia?
Przecież komentarz
Nie wiem w jaki sposób jeszcze nie zostałeś zbanowany, ale gdzie twoje główne konto?
Zbanowany za co? To moje jedyne konto. Poza tym nie odpowiedziałeś na pytanie, gdzie twoja mityczna Toleracja i wiara w wolność wyznania? Kłóci się z twoimi ideałami? Słucham? Czy oczywiście zamilkniesz i unikniesz odpowiedź, bo nie jest zgodna z twoimi przekonaniami płatku sniegu? Skoro tak bronisz multikulturowości, to dlaczego wysmiewasz wiarę Chrześcijańską, która tej multikulturowości składnikiem jest.
Bo niezbyt obchodzą mnie twoje słowa. Jak nie umiesz wyczuć ironii to wróć do szkoły.
Konto założone 3 stycznia, w komentarzach jęczy tylko o lewicy, zawsze pojawia się pod moimi komentarzami i ktoś ma uwierzyć, że to jego główne konto, wcale nie do trollowania?
Czyli tak jak myślałem, hipokryzja pełną gębą. Śmiać sie z wiary i ironizować można, ale niech Bóg... Wróć, Karol Marx broni ironizować i śmiać sie z multikulturowości i lewicy. Brawo. Polecam czytać więcej książęk i samemu wrócić do szkoły, bo bez empatii to daleko nie zajedziesz.
Bardzo trudny temat. Osobiscie watpie, ze uradza. Patrzac na kinomatografie, sa wlasciwie tylko cztery filmy, ktore udzwignely ciezar: Ben Hur (1959), Jesus Christ Superstar, Pasja i Żywot Briana. Kazdy zrobil to na swoj sposob, ale uwazam, ze zachowal sedno. OK, jest jeszcze King of Kings z 1961 ale nie mialem szansy obejrzec, tak wiec nie mam zdania. Ale po za tym... srednio lub gorzej np. Risen z 2017 roku niby dobry, ale jednak nie do konca i tak z wiekszoscia. Czestym problemem takich produkcji jest infantylizm, i to w przypadku, gdy mamy do cznienia z historia osoby, ktora stanela przeciwko barbarzynskiemu systemowi, powiedziala "nie" i zaplacila najwysza cene. Splycanie tych wydarzen do poziomu historyjki dla przedszkolakow ma sie jak piesc do nosa.
Jeszcze jest "Jezus z Nazaretu" jedna z najlepszych ekranizacji, choć trochę leciwa.
Zgadzam się z tym, że temat jest straszliwie infantylizowany w dzisiejszych czasach (często z dobrej woli). Jednak przedstawianie tej historii jako walki samotnego rewolucjonisty z barbarzyńskim systemem również jest uproszczeniem na poziomie przekłamania. Wyraźnie jest podkreślone, że misją Chrystusa nie była walka z żadnym z ziemskich mocarstw, zwłaszcza że to samo mocarstwo zostało potem schrystianizowanego i posłużyło jako narzędzie w kontynuacji planu.
Och, Jezus faktycznie nie wystepowal wprost przeciwko strukturom wladzy, lecz zarazem twardo opowiadal sie po stronie czlowieka - prawa do jego wolnosci, do samostawnienia, do godnego zycia. Nawet jesli nie byl to bezposredni kurs na utracenie bandyckiej wladzy swieckiej, to juz posrednio wlasnie tak to by sie skonczylo, tyle ze nie w formie rewolucji, ale jako proces zmieniajacy mentalnosc ludzi. I rzadzacy doskonale o tym wiedzeli, wtenczas jak i dzis. Gdyby bylo inaczej, wlos by mu z glowy nie spadl, a Chrzescijanstwo nie byloby tak tepione do dnia dzisiejszego.
Pytanie brzmi: czy mu sie udalo osiagnac cel, lecz nie widze tu jednoznacznej odpowiedzi.
Tak, Chrystus opowiadał się po stronie człowieka, ale nie na poziomie prawa do jego wolnosci, do samostawnienia, do godnego zycia. To nigdy nie był główny cel. Głównym celem było ludzkie odkupienie i ustanowienie nowego przymierza oraz Kościoła, który będzie to przymierze wypełniam.
Rozumiem, że można patrzeć na tą "opowieść" z czysto ludzkiej perspektywy, jeżeli jest ktoś niewierzący, jednakże sprowadzanie do tego tylko do tego drastycznie redukuje istotną treść oraz po prostu kłóci się z "oryginałem".
Panie, to ty chyba nie widziałeś sequeli, spin-offów i fanfików?
Proszę moderacje o usunięcie nieodpowiednich komentarzy. Jak to nie zadziała to prosze o wyłączenie możliwości komentowania w tym poście
Nie stanie się tak. GOL to typowe lewackie środowisko, a na kontrowersji jest stukana najlepsze kasa. Najlepiej olewać. Niech gimbaza sama się niszczy (nie tylko wiekowa, ale również umysłowa). Lepiej iść za tym co mądre, niż dyskutować z głupotą. Ludzie tu walą takimi oklepanymi schematami myślowymi, że w kwestii nauki, filozofii i teologii zatrzymali się na wiedzy chyba z prehistorii.
Może od razu cenzura na cały Internet? Co tam będziemy się rozdrabniać do jednego postu.
Ciekawe ile wyleje się hejtu na wiarę chrześcijańską pod tym materiałem, widzę że niektórzy już się rozkręcają
Rok temu usuneli wszystkie komentarze pod newsem o darmowym motywie BLM w ps store. Tu ludzie wyśmiewają chrześcijan i nikt bana nie dostanie
Może to hejt wprost proporcjonalny do rozlewu krwi dzięki tej religii przez ponad tysiąclecie? :)
Nie trzeba być osobą religijną, a nawet wierzącą, żeby dojść na drodze filozofii do wniosku, że materia nie mogła sama z siebie się pojawić, że nie ma czegoś takiego jak "nicość", bo jak myślisz o nicości, to myślisz o czymś. Jak myślisz o końcu wszechświata, to też myślisz o czymś. Jest wiele gruntów rozumowych, żeby dojść do wniosku, że Absolut musi istnieć. Można wykluczać, że to chrześcijaństwo jest prawdziwą religią. Ale dojście do wniosku, że z niczego powstało coś, zahacza o problem z myśleniem logicznym.
Może człowiek kiedyś dojdzie do tego z pomocą nauki, a nie spekulacji i wymyślaniu bajek. :)
Filozofia to dziedzina naukowa. Wiele z tego co naukowcy obecnie używają, chociażby w fizyce i matematyce, to pochodzi od filozofii. Także kocopoły głosisz. Przez rozum można do wielu rzeczy dojść. Zresztą ateizm też jest "wiarą", ale wiarą w swoje ego, czy "ja". Wiarą w swój rozum wyłącznie. Nie ma ludzi, którzy w nic nie wierzą. W każdy w coś wierzy i powiem coś więcej, człowiek potrzebuje wiary. Jeden wierzy w nacjonalizm, drugi w potwora spaghetii, ty w siebie, ktoś w tamto, ktoś w to, ale każdy w coś wierzy. A zaprzeczanie temu świadczy o braku wiedzy na poziomie socjologii i psychologii,
A idąc za ciosem logicznego myślenia. Skoro każdy w coś wierzy, a ty wierzysz w siebie, to zrobię sobie grę, albo bloga, w którym to będę cię wyśmiewać, gdyż moim zdaniem jesteś kretynem, bo czemu nie? Twoim tokiem rozumowania nie masz prawa bronić swojej wiary w siebie(ateizm), bo innym tego zabraniasz, z góry ich obrażając, raniąc, czy poniżając. Weź chłopie... czytaj książki, a nie internety i dyrdymały.
Skoro każdy w coś wierzy, a ty wierzysz w siebie, to zrobię sobie grę, albo bloga, w którym to będę cię wyśmiewać, gdyż moim zdaniem jesteś kretynem, bo czemu nie?
Po pierwsze, "wyśmiewanie się" w wykonaniu Butryka polega na tym, że przypomniał, ile krwi przelano na świecie w imię religii (Kościoła, Boga)? Albo na tym, że uznał naukę za instrument lepszy niż religia do badania świata? Po drugie, nigdy nie wyśmiewał się z konkretnej osoby (np. z Koko).
Tymczasem Koko zdążył już zasugerować, że Butryk jest kretynem. I zarzucić innym, że popełniają "logiczny" błąd.
Niestety, zła wiadomość jest taka, że dosyć swobodnie żonglujesz skomplikowanymi pojęciami - "wiarą" i "nauką". Filozofia w obecnym tego słowa znaczeniu nie jest już "nauką" (w obecnym tego słowa znaczeniu). Przynależy do dziedziny humanistyki, która również nie jest "nauką". I nie ma tutaj nic do rzeczy fakt, że wiele lat temu np. jońscy filozofowie przyrody tworzyli podwaliny nauki. Gdy idzie o kwestie relacji między naukami (i humanistyką), odsyłam do lektury m.in. "Polityki wrażliwości" wybitnego humanisty Michała Pawła Markowskiego (rozdz. "Humanistyka nie jest nauką!").
Dzisiaj "nauka" to pojęcie, które odnosi się do nauk przyrodniczych i społecznych. Naukowcy formułują hipotezę, poddają ja testowaniu, a w każdym eksperymencie zmierzają do wyeliminowania jakichkolwiek zmiennych, mogących mieć wpływ na przebieg samego eksperymentu czy pomiaru. Procedury badawcze określone są z żelaznym rygorem i kto ich nie przestrzega, ten nie może być uznany za naukowca. To w żadnej mierze nie dotyczy filozofii. Nawet jeśli uznamy, że do humanistyki pasuje słowo "nauka", to trzeba przyznać, że twarda "nauka" i "humanistyka" (czy "nauki humanistyczne") posługują się odmiennymi językami i procedurami legitymizacji. Aby to zrozumieć, wystarczy przeczytać słynną książkę "Modne bzdury" Sokala.
Co zaś do "wiary": nie sposób uznać, że wiara to słowo, które nie posiada różnych znaczeń. Wiara w Boga czy bóstwo nie jest tym samym, co np. "wiara" we własne istnienie czy "wiara" w nacjonalizm. W tym sensie nie sposób powiedzieć, że "ateizm" jest "wiarą w swoje ego" w tym samym znaczeniu, w jakim mówimy o "wierze w konkretnego Boga" czy też o "religii". Warto przywołać słowa Rezy Aslana:
Kwestia, która pojawia się w każdej mojej książce, to wyraźne rozróżnienie religii i wiary. Wiele osób myli ze sobą te pojęcia albo uważa je za jedno. Jednakże różnica jest znacząca. W swoich publikacjach staram się zrobić wszystko, by czytelnik nie miał żadnych wątpliwości, jak bardzo odrębne to kwestie. Wiara jest tajemnicza, niewypowiedziana, wysoce indywidualistyczna. To część ludzkiego stanu, energii, wręcz procesu ewolucji – sięga pierwszych ludzi, a nawet przodków homo sapiens. Religia z kolei jest ekspresją. Językiem złożonym z symboli i metafor, który ma ułatwić ludziom komunikowanie tego przedziwnego, tajemniczego uczucia, jakim jest wiara.
Rzecz jasna, nie ma dowodów na istnienie chrześcijańskiego Boga. Tak jak nie ma ostatecznych dowodów na Jego nieistnienie. I w tym sensie słowo "wiara" w odniesieniu do ateistów ma jakieś zastosowanie. Niemniej jednak wielu rzeczy, które wydają się dla nas oczywiste, nie jesteśmy w stanie udowodnić. I dlatego posługujemy się kategorią prawdopodobieństwa. Czy jesteśmy w stanie udowodnić, że właśnie w tej chwili po drugiej stronie Księżyca nie zadekował się zielony ufoludek ujeżdżający kosmiczną kozę? Nie. Niemniej jednak wydaje się to mało prawdopodobne. I podobnie jest z opowieściami o zburzeniu Jerycha czy zamianie żony Lota w słup soli. W przypadku ateisty można więc powiedzieć, że jego "wiara" przynajmniej w jakimś stopniu uwzględnia obecny stan wiedzy fizycznej czy biologicznej (naukowej).
Co więcej, stwierdzenie, że "każdy w coś wierzy" wcale nie oznacza, że jakiś rodzaj wiary (np. w chrześcijańskiego Boga lub Allaha) jest uzasadniony czy oparty na sensownych przesłankach (albo stanie faktycznym). Oznacza tylko, że wszyscy posiadamy "impuls wiary". I dlatego np. Einstein nie twierdził, że jest "niewierzący", choć w żadnego Boga osobowego (chrześcijańskiego) nie wierzył. Mówił, że wierzy w "Boga Spinozy", czyli po prostu w fizyczne prawa natury.
I wreszcie kwestia "obrażania wiary czy ludzi wierzących"... Wyznawanie jakiejś religii, która zawsze jest formą ideologii, nie daje nikomu immunitetu. Skoro twierdzisz, że "każdy w coś wierzy" (wyznaje jakąś ideologię), a mimo to poddajesz krytyce "wierzenia" innych (choćby ich poglądy na temat religii), to dlaczego chcesz być traktowany wyjątkowo (jak "święta krowa")? Krytyka religii (z jakiegoś, np. naukowego, punktu widzenia) nie różni się od krytyki np. ideologii lewicowej czy prawicowej albo jakiegokolwiek zestawu poglądów. Możemy więc krytykować np. komunizm, a nie możemy krytykować katolicyzmu? I to dlatego, że w tym drugim przypadku rzekomo "obrażamy uczucia" innych ludzi? A dlaczego w pierwszym - już nie? Nie widzę żadnego powodu, który miałby skłaniać ludzi do wyjątkowego traktowania osób wierzących, gdy idzie o polemikę i argumentację. Zresztą sam to (nie)świadomie przyznałeś, twierdząc, że "każdy w coś wierzy". Gdybyśmy więc wykluczyli obszary "wiary" z krytycznej dyskusji, nie moglibyśmy o niczym rozmawiać.
Nie trzeba być osobą religijną, a nawet wierzącą, żeby dojść na drodze filozofii do wniosku, że materia nie mogła sama z siebie się pojawić itd.
Przecież
To, że myśląc o nicości i tak myślisz o czymś równie dobrze może być wynikiem ograniczeń ludzkiego umysłu i jego ułomności - którą umysł, z kolei, próbuje maskować inną ułomnością, czyli wiarą w byty wyższe (często infantylizując to jeszcze do jakichś antropomorficznych bóstw czy innych bajek).
Swoją drogą, jakbyśmy żyli tysiące lat wcześniej, a ty zamiast o powstaniu materii pisałbyś np. o tym jak powstają pioruny, to miałbyś niezbity dowód na istnienie Zeusa!
Zresztą ateizm też jest "wiarą", ale wiarą w swoje ego, czy "ja". Wiarą w swój rozum wyłącznie. Nie ma ludzi, którzy w nic nie wierzą
Czyli: jak nie grasz w piłkę, to też grasz w piłkę. Tylko inaczej. Klasyk w takich dyskusjach :)
A zaprzeczanie temu świadczy o braku wiedzy na poziomie socjologii i psychologii
Raczej o opuszczaniu "lekcji" religii, aby jakoś sensowniej spożytkować czas.
A idąc za ciosem logicznego myślenia. Skoro każdy w coś wierzy, a ty wierzysz w siebie, to zrobię sobie grę, albo bloga, w którym to będę cię wyśmiewać, gdyż moim zdaniem jesteś kretynem, bo czemu nie? itd.
Nie idziesz za żadnym ciosem logicznego myślenia. Sam sobie wymyśliłeś czym niby jest ateizm i teraz oczekujesz, że ktoś będzie dyskutował z tymi twoimi urojeniami. Mam nadzieję, że nikt nie da się na to złapać.
I jest różnica między obrażaniem Boga, w którego jedni wierzą, a inni nie, a obrażaniem konkretnej osoby.
Swoją drogą, ja nawet nie jestem ateistą, ale nie mogę przejść obojętnie, gdy ktoś wypisuje takie kocopoły.
EDIT
Ach, widzę że w międzyczasie już
Jak to mawiają - szach i mat!
Klasyk. Szkoda gadać. Mielone argumenty już tysiące razy. Wiedza z internetu pokroju waćpana - śmiem wątpić. Żadnego argumentu naukowego na zaistnienie z tyłka materii nie zapodałeś, bo dobrze wiesz, że takiego nie ma. Stawiam tu kropkę. Bo nie dojdziemy do konsensusu. A szkoda do gardeł sobie skakać. Zostaję przy swoim. Nie mam zamiaru ciebie na siłę wyprowadzać z błędów.
Argumenty naukowe przy rozważaniu wiary jako takiej XDDDDDDDD
Koko, masz, poczytaj, to może przestaniesz się tak obruszać, że coś nie powstało z niczego...
A jeśli masz awersję do książek naukowych (a nie filozoficznych) lub nie masz czasu na czytanie, to poszperaj na YouTube (Krauss, A Universe from Nothing) i posłuchaj kilku wykładów.
A idąc za ciosem logicznego myślenia. Skoro każdy w coś wierzy, a ty wierzysz w siebie, to zrobię sobie grę, albo bloga, w którym to będę cię wyśmiewać, gdyż moim zdaniem jesteś kretynem, bo czemu nie?
Koko, jakbyś mógł to bloga z opcją komentowania - z paru rzeczy sam chętnie bym się pośmiał i podzielił swoimi życiowymi głupotami. :)
Ps. Dziękuję za powyższe komentarze, zwłaszcza Bukarego, na pewno sam lepiej bym nie napisał tego. :)
Łatwo atakować i wyśmiewać wiarę Chrześcijańską bo przecież Chrześcijanin nie odda. Jakby ktoś szepnął chociaż słowo, że chciałby zrobić grę o Islamie o Mohamecie, to by się skończyło jak z Charlie Hebdo. Porgresywna Lewica bardzo wybiórczo traktuje sprawę Religii i wolności wyznania. Żyj i daj żyć innym.
Chcę zrobić grę o Islamie i Mahomecie ;)
Nie wiem, masz jakieś projekcje? Dostajesz neutralną, wręcz religijną grę i zaczynasz krzyczeć o wyśmiewaniu chrześcijaństwa i lewackich ideologiach. Uspokój się, człowieku. Zaparz melisy, przeczytaj newsa na spokojnie i wypluj ten jad.
Ja nie mówię o twórcach gry, tylko o heheszkach z jej powstania. Mnie melisa nie potrzebna, bo wierzący nawet nie jestem. Ale obecnie Chrześcijan i wierzących łatwo obśmiewać, co innego Islam. Chcesz? Rob taką grę i licz ile gróźb na dzień dobry dostaniesz. I dziwnym trafem, w tym obsmiewaniu przodują Progresywne osoby o lewicowych pogladach bez zadnej empatii. Każdy niech wierzy w co chce, na tym polega wolność wyznania. Szanować należy każdego, ale lepiej śmieszkować z Religii, bo przecież mit i zabobon. Więcej empatii ludzie.
Żyj i daj żyć innym.
Piękne motto, które nijak się ma do chrześcijańskiej religii. A w sumie chyba do żadnej - jeżeli ma mocny wpływ na Państwo i ich obywateli - wywieszanie symboli religijnych w publicznych miejscach, a zwłaszcza budowanie praw, czy jakość tolerancji dla tych z inną wiarą (lub bez niej). Widać to nawet w naszym pięknym kraju.
Tak coś przeczuwałem, że wchodząc w sekcję komentarzy za cholerę nie znajdę nic na temat tej gry.
Dlaczego jak tylko ktoś wyrazi opinię na temat gry opartej o konkretną religię z perspektywy tej właśnie religii to od razu zostaje przysypany minusami? Tzn. że nie można zrobić gry dotykającej tak istotnej sprawy inaczej niż jako kpinę, żart czy krytykę?
Tyle się słyszy o tym, że gry powinny być coraz poważniejsze i nie uciekać od istotnych tematów. Dlaczego więc nie można zrobić gry o religii, wierze, która miałaby oparcie w teologii i traktowałaby temat na serio?
Osobiście bardzo chętnie bym zagrał w coś w stylu Hellblade'a ale stworzonego we współpracy z teologami czy nawet egzorcystami? Wspomniana gra Ninja Theory udowodniła, że można w tym medium poruszać tematy ciężkie z jednoczesnym szacunkiem.
No i teraz wielu graczy w końcu doświadczy tego, co Iselor, kiedy uruchamia "Odyssey" albo "God of War".
Skoro mogą być gry o Zeusie (a nawet komiksy), czy o Manitou (wciąż żyją wyznawcy) to inne religie wymyślone przez ludzi dla ludzi powinny być traktowane podobną miarą.
Oczami wyobraźni widzę grę o Mahomecie lub lepiej - grę z Jahwe ;) Tytuł spalona od razu na starcie a twórcy.... albo martwi albo ...
Oczami wyobraźni widzę grę o Mahomecie lub lepiej - grę z Jahwe
No i dostajesz. I Am Jesus Christ to gra o Jahwe, bo Jezus zgodnie z tradycją katolicką to jedna z trzech osób składających się na Boga.
Ppaweł może nie wie, z jakiej tradycji religijnej wywiodło się chrześcijaństwo. Mahometanizm zresztą też, choć w mniejszym stopniu.
Ah ta lewacka poprawność polityczna! Już nawet sobie gry nie można zrobić żeby kogoś nie urazić!
Jestem katolikiem i szczerze mnie to rybka, nawet jeśli byłaby to parodia czy jakaś totalna przekłamana lub nie, propaganda. Jak zwykle w takich wątkach może z 10% osób ma cos sensownego do powiedzenia reszta (obie strony) powtarza zasłyszane frazesy i interpretacje bardziej lub mniej kłamliwe, no i oczywiście masa prowokacji.
Chce tylko przypomnieć, że jest różnica miedzy katolem a katolikiem tak samo jak między gimbo ateistom a ateistom. Katole i gimbo ateiści to fanatycy jedynie manipulujący opinią i ustawianiem jej pod swoją narrację drudzy to normalne osoby, których wrzuca się niejednokrotnie do jednego worka z tymi fanatykami religii bądź ateizmu.
Jest przecież symulator egzorcysty, robiony przez polskie studio polecam demo i gra jest niezłą parodią.
Żadko kiedy trafiają się ciekawe rozmowy odnośnie religii, które są większą analizom ich negatywnych jak i pozytywnych wpływów na społeczeństwo.
Polecam obu nagrzanym stronom w szczególności żyjącym we własnych echo komorach, zluzować poślady i napić się ziółek, świat nie jest czarno biały.
Czym się różni ateista od "gimbo ateisty"? Bezpośredniością? Wojującym nastawieniem? Czym?
Czym się różni ateista od "gimbo ateisty"? Bezpośredniością? Wojującym nastawieniem? Czym?
Dokładnie tym samym co lewactwo i prawactwo w stosunku do lewicowców i prawicowców, jeden jest skrajnym radykalistą (gimbo ateista, prawak, lewak), drugi nie (ateista, lewicowiec, prawicowiec), prościej nie da się tego wytłumaczyć.
Mam wrażenie, że w tym wątku jest więcej ateistów piszących o urażonych chrześcijanach niż rzeczywiście urażonych chrześcijan.
Nie wiem kogo może taka gra urazić, to nie jest nawet gra oparta na fabule tylko prosty symulator, do tego nie traktujący siebie zbyt poważnie, dosłownie tylko chodzisz i robisz cuda bez jakiś głębszego rozmyślania, pewnie dialogi też będą bardzo proste.
Nie mogłaby się ukazać na Steamie. Promowanie pedofilii jest w krajach Zachodu zakazane.
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/A%E2%80%99isza_bint_Abi_Bakr
Zgodnie z większością źródeł A'isza miała formalnie poślubić Mahometa po śmierci Chadidży (619) i mniej więcej trzy lata przed hidżrą (622), kiedy miała sześć albo siedem lat. Małżeństwo miało jednak zostać skonsumowane dopiero po ucieczce Mahometa z Mekki do Medyny, po hidżrze (8 kwietnia) 623 roku, kiedy A'isza miała dziewięć albo dziesięć lat.
Opierasz na szambie Wikipedii, gdzie kazdy grafomanski kmiotek moze wypisywac swoje pierdy? Moje kondolencje dla stanu intelektualnego.
Ale co się nie zgadza w tym wpisie z Wiki, Pokemonie? Takie same informacje znalazłem w co najmniej dwóch książkach (m.in. u Hitchensa). Z oczywistych względów na forum wkleiłem źródło internetowe. A zatem?
Czekam, aż przedstawisz nam wszystkim wiarygodne źródło, które podważy powyższe informacje z Wiki. Bo jeśli nie przedstawisz, to możemy się zacząć martwić o twój "stan intelektualny". Zalecam, żebyś zajrzał chociaż do jakiejś encyklopedii islamu i sprawdził, ile lat miała nasza bohaterka (Aisza), kiedy została żoną Mahometa i kiedy została wdową. Powodzenia.
Zastanawiam się, skąd u ciebie ten nagły i niczym nieuzasadniony wybuch żółci. Jesteś muzułmaninem? Przecież wyznawcy Allaha nie ukrywają tego, że Aisza była dzieckiem. Wręcz przeciwnie: to dla nich dowód na to, że stąpając po ścieżce wytyczonej przez Proroka, sami mogą brać dziewczynki za żony.
Och, to nic osobistego, po prostu stwierdzam fakt: Wikipedia = belkot grafomanow dla cwiercinteligentow. Zawsze, bez wyjatku, gdy widze podpieranie sie tymi bredniami z Wikipedii od razu wiem z kim mam do czynienia. Tu nie ma drugiego dna. I tyle. Natomiast co do Mahometa, jego zwiazkow itd to mam zasade, ze nie wpycham swojego nosa w niczyje sprawy lozkowe. Takie "zainsterosowania" zostawiam prostaczkom, ktorzy dziwnym trafem ciagle sa ciekawi kto z kim sypia, kto z kim pije, ile ma pieniedzy (a jak ma to wiadomo, ze zlodziej) itd, stad m. in. taka popularnosc roznorakich kolorowych szmatlawcow zajmujacych sie zyciem pseudogwiazd, politykow i innego medialnego g...a. Ale tak to juz jest: jak sie nie ma wlasnego zycia, to sie wtyka brudne paluchy do cudzej sypialni. Tak to widze.
Osobiście uwazam, że kwestia pedofilii Mahometa to najmniejszy problem odnośnie zrobienia gry o nim.
Pokemonie, czy ktoś ci już powiedział, że zachowujesz się jak rozwydrzony bachor o narcystycznych ciągotkach? Najpierw wyskakujesz jak rozjuszony byk, bajdurzysz coś o Wikipedii, choć to nie ma nic wspólnego z meritum całej sprawy (czyli z żartem na temat biografii Mahometa jako bohatera gry komputerowej). A potem zaczynasz znowu gadać głupoty o tym, że "sprawy łóżkowe" postaci historycznych nie powinny być przedmiotem niczyjego zainteresowania.
No więc... nie.
Primo, Wikipedia jest dobrym punktem wyjścia do zgłębiania jakichś zagadnień. A ludzie, którzy redagują hasła Wiki, to nie "grafomańskie kmiotki". To osoby, które poświęcają cenny czas na zgłębianie źródeł, do których artykuły Wikipedii zawsze odnoszą (w formie przypisów), redagowanie (merytoryczne i językowe) haseł oraz usuwanie błędów nanoszonych przez szkodniki. Artykuły zawierają więc bibliografię, z która każdy może się zapoznać, żeby zweryfikować przeczytane informacje. To wszystko sprawia, że tym ludziom należy się ogromny szacunek. Jeśli więc kogoś można nazwać "kmiotkiem", to właśnie osoby twojego pokroju, które deprecjonują działalność pro bono na rzecz całej ludzkości.
Secundo, nie odniosłeś się kompletnie do istoty problemu, tylko zakwestionowałeś źródło informacji. A kiedy napisałem, że to informacja zweryfikowana w wielu źródłach... wpadłeś na jedną z największych bzdur, jakie w tym wątku można odnaleźć: że życie intymne postaci historycznych powinno być tematem tabu. Ba, uraczyłeś nas kolejnym (po "kmiotach") epitetem, ponieważ uznałeś wielu wybitnych badaczy (m.in. historyków), którzy opisywali ekscesy Kaliguli, gry łóżkowe Messaliny, zaszczucie Wilde'a, choroby weneryczne Wyspiańskiego, "polityczne" igraszki Poniatowskiego i Katarzyny, trudne relacje Chopina i Sand albo wpływ jednej upojnej nocy na twórczość Słowackiego i Krasińskiego itd. za... "prostaczków". Trzeba mieć wyjątkowy tupet, żeby uważać się za autorytet w dziedzinie historii, a zarazem nie rozumieć podstawowych zależności między życiem prywatnym ludzi władzy, artystów itp. a podejmowanymi przez nich decyzjami i działaniami, które wpływały na losy milionów (a więc tym, co badają historycy).
Co więcej, wykazałeś się horrendalną ignorancją, kiedy zestawiłeś informacje o wieku żony Mahometa z zaspokajaniem ciekawości współczesnych czytelników brukowców. Z prostej przyczyny: analizowanie biografii ludzi, którzy roszczą sobie prawo do odgrywania roli autorytetów moralnych i pouczania innych, jest ze wszech miar uprawnione. A to właśnie przypadek Mahometa. Musiałeś chyba spać, kiedy w szkole omawiano "Monachomachię", "Nie-Boską komedię" albo fraszki Kochanowskiego.
Mówiąc krótko, nie napisałeś nic mądrego, ale zdążyłeś wszystkich wokół zwyzywać od "ćwierćinteligentów", "grafomanów", "kmiotów", "prostaków", "dzbanów" i ludzi "głupich". Nie sądzisz, że w tego rodzaju wypowiedziach ujawnia się zarówno buc, jak i bufon? Gdyby chociaż za widoczną tutaj pychą kryła się choć odrobina mądrości... Ale wszystko wskazuje na to, że się nie kryje.
Gra jak gra, to nie pierwszy tytuł, którego akcja jest osadzona w czasach biblijnych. Zobaczę, co im wyjdzie w ostatecznym kształcie, ale szczerze cudów się nie spodziewam.
Swoją drogą komentarze w tego typu tematach powinny być blokowane, śmierdzi tu gównem z obu stron.
Zabawa w boga to zly pomysl na gre.
Może dzięki odpowiedniej dystrybucji punktów doświadczenia w ramach umiejętności "Retoryka" uda się przekonać Ojca, żeby - odpuszczając grzechy ludzkości - nie skazał nas na przy okazji na okrutną, bestialską i nieludzką śmierć? Za pierwszym razem (w Ogrójcu) się nie udało. Ale dostajemy drugą szansę.
Jak tylko zobaczylem tytul od razu przypomnialo mi sie:
"Trailer: Djesus Uncrossed (Director's Cut)" (^-^)
https://www.youtube.com/watch?v=mqISX2o0a4A