Nowy Wiedźmin od Andrzeja Sapkowskiego zadebiutuje już jutro. Ceny Rozdroża kruków zaczynają się od 37-38 zł
Największą patologią jest to, że cały czas patusy z supernowa wydający jego książki na "papierze toaletowym", mają jako jedyni prawa do wydawania Wiedźmina w Polsce, gdzie za granicą jest masa pięknych edycji.
Zobaczymy czy jest w formie po tylu latach, wiele można mu zarzucić, ale to jego oryginalne stare słowa, które zgrabnie wplata w zdania czyni wiedzmina unikalnym i żadne tłumaczenie nie odda ducha jak w polskiej wersji.
Dokładnie tak jest. Ktoś, kto czytał Wiedźmina po polski i zna ten język jak autochton, a następnie po angielsku też znając go bardzo dobrze, stwierdzi, że to dwie inne książki. O ile historia będzie taka sama, to klimat tej naszej swojskości jest unikalny. Nie da się go oddać w innym języku. Nawet tak prozaiczne rzeczy jak hierarchia społeczna czy wojskowa.
Mam dalej do nadrobienia 'Szpony i Kły', mimo, że to nie Sapka.
Ale książka akurat może się wbić na prezent jak ktoś z rodziny mnie zapyta co mi kupić bo nie wie.
Tia. Też muszę Szpony i kły nadrobić. Ale ja sobie chyba z biblioteki wypożyczę, bo coś mi mignęło że u mnie jest.
Nie jest takie złe. Poziom nierówny, ale parę sympatycznych tekstów się tak znalazło.
Swietna wiadomosc ! Wlasnie czytam po raz drugi cala sage i znowu mam z tego olbrzymia przyjemnosc. Fajnie ze to prequel, przeczytam od razu.
A ja tam sobie cenie, zwłaszcza Chrzest Ognia (chyba). Mało tam nawet jakiejś większej akcji z tego co pamiętam, ale
spoiler start
bardzo dobrze wspominam tworzenie się kompani Geralta i wszelkie interakcje między jej członkami :)
spoiler stop
Ogólnie saga nie byłaby by zła gdyby nie ostatni tom. Po prostu Pani Jeziora strasznie odstaje jakością od pozostałych a Deus Ex machina jest tam tak toporna, ze szkoda gadać.
Z początku czyta się dobrze i jest naprawdę fajnie, niemal jak w opowiadaniach. Gdyby zastąpić ostatni tom i połowę Wieży Jaskółki czymś o poziomie pierwszych trzech to byłoby naprawdę super.
Przeczytam na pewno chociaż z całych książek najbardziej podeszły mi opowiadania. Ciekawe dlaczego Andrzej nie pisze kontynuacji ostatniej książki w chronologii? Nie chce czy znowu podpisał jakaś umowe CDP i nie może.
Jest ku temu duże prawdopodobieństwo, że w umowie w związku z ugodą (tą w ramach pozwu wytoczonego niby przez Sapkowskiego-> ja mam co do tego mocne wątpliwości od początku), było coś na temat nowych dzieł w Świecie Wiedźmina. Tak by rozszerzyć uniwersum.
Jest duże prawdopodobieństwo, że następny Wiedźmin(gra) będzie umiejscowiony właśnie w tych czasach, które są słabo nakreślone w poprzednich książkach, czyli w młodości Geralta. Przy czym tym razem historia będzie jak zawsze spójna ze światem Wiedźmina, ale nie sądzę, by to była przygoda Geralta(zdaje się, że to już jest prawie pewne).
Fajnie że to jednak coś sprzed Geralta którego znamy, tylko pokazanie go, jako powiedzmy młokosa w fachu. Nice. Mnie tam się Sezon burz podobał, mimo narzekania wielu. Więc w sumie na prezent sobie kupię...chociaż już lego mam w planach ;D
Ja "Sezon burz" zjadłem najpierw tradycyjny papierowy a potem cyfrowy jako audio na spacery i też dumałem czemu było plucie na ten tytuł. Zobaczymy jak będzie z nowym tematem, bo od tamtej pory otyły pan z wąsem nieco mi podpadł (nam graczom w sumie).
ciekawe czy będzie audiobook raczej na fonopolis nie ma co liczyć ale kto wie
Jak coś to jest już nowy Piekara, więc nie trzeba się tym Sapkowskim przejmować.
Piekara miał ok pierwszą książkę, a potem był ostry zjazd w dół i jeszcze niżej.
A żeś uwalił.
W zeszłym roku czytałem pierwszy tom serii Ja inkwizytor. Spoko sie czytało. Ale już w połowie tak krótkiej książki, wkradała się mega powtarzalność. W planach mam według opinii, przeczytanie jeszcze maks trzech następnych tomów, potem nie ma sensu czytać, dla pojedynczych opowiadań całej książki.
Po co marnowac czas na taki chlam jak Ja Inkwizytor? W tej serii u Piekary powtarzalnosc wkradala sie juz w pierwszych ksiazkach o inkwizytorze juz nie mowiac o jego standardowych tekstach o kosciele, lewakach oraz bijacym z tresci kryptohomoseksualizmie.
Pierwsze książki Piekary to są prymitywne, ta trylogia w której skład wchodzi Młot na czarownice, no to stare i badziewne jest. Od ruskiej trylogii najlepiej zacząć czytać, bo to jest zupełnie inny poziom literatury. Ekstremalnie rozwinął przez te kilkanaście lat swój styl Piekara, o wiele bardziej kwiecisty jest, czasem aż do przesady, no i nie ucieka się do elementów nadprzyrodzonych tak chętnie.
"Kościany galeon" to samodzielna powieść i też sztos jest. To o covidzie mu nie wyszło, ale jestem w trakcie czytania "Miasta Słowa Bożego" i naprawdę zacnie pomyślane, na spokojnie zrealizowane i oczywiście z masą seksów...
Postaraj sie bardziej z trollowaniem. Pierwsze ksiazki Ja Inkwizytor to zupelnie te same schematy, na reszte nie zamierzam marnowac czasu.
teraz to już ty raczej trollujesz, bo nawet nie wymieniłeś żadnego tytułu książki, to nie wiem, o które dwie pierwsze ci chodzi. Druga sprawa - o jakim mitycznym schemacie mówisz? Bo jeśli o tym, że inkwizytor dostaje zadanie rozwiązania problemu, o którym mówi się, że zamieszane są siły nadprzyrodzone, no to tak, tak wygląda każde opowiadanie niemal, ale tak każdy kryminał wygląda. W "spin-offowej" serii płomień i krzyż jest zupełnie inaczej, bo tam Madderdina nie ma.
Walisz takimi ogólnikami i frazesami, jakbyś tylko tylne okładki książek czytał i opinie w necie.
Piekara to wyrobnik, nie ma startu do Sapkowskiego, może poza Żmiją, która była fatalna. "Ja, Inkwizytor" to jakieś popłuczyny po niezłych pomysłach. Dużo lepiej wyszedł mu Szubienicznik, chociaż od dziesięciu lat nie potrafi wydać domknięcia trylogii.
Jak już macie czytać polskie fantasy to proponuję Wegnera, Kresa, Piskorskiego. Piekarze dajcie szczeznąć w jego fantazjach o seksie i męczeniu ludzi. Mag wydaje fajne rzeczy zagranicznych autorów, czasem i Fabryce Słów się zdarzy.
Uzbrojony w dwa runiczne miecze, zwalcza potwory, ratuje niewinne dziewice i pomaga nieszczęśliwym kochankom.
Klasyka
Największą patologią jest to, że cały czas patusy z supernowa wydający jego książki na "papierze toaletowym", mają jako jedyni prawa do wydawania Wiedźmina w Polsce, gdzie za granicą jest masa pięknych edycji.
Nie lubię tej serii okładek. Staram się dbać o książki, a po jednym przeczytaniu książka z taką okładką wygląda jakby była używana nie wiadomo ile razy, tak miałem w przypadku Sezonu Burz.
Redzie powiedzeli że nie zagramy w nowym wiedzminie 4 Geraltem ale nie powiedzeli że nie zgramy młody Geraltem.
Ogólnie to trochę ich nie czaję, dlaczego w Wiedźminie 4 chcą odpuścić Geralta jako głównego bohatera. Ja rozumiem, że historia z ich trylogii jest zamknięta. Chociaż zakończenia były tak otwarte, że można pociągnąć to ciekawie dalej.
Jakby nie patrzeć to Geralt jako postać jest bardzo rozpoznawalny i oryginalny. Każdy kto słyszy słowo "Wiedźmin" od razu ma w głowie Białowłosego. Przypadł wielu graczom do gustu, a teraz zmienianie bohatera jest dość ryzykowne. Osobiście też bym chciał zostać z Geraltem, bo jako główny bohater był moim zdaniem genialnie wykreowany. Jedynym logicznym powodem chyba była choroba Jacka Rozenka i liczą się z tym, że Wiedźmina już nie zdubbinguje, a to on odpowiadał za lwią część sukcesu bohatera.
Aktor głosowy nie ma nic do procesu produkcji gry, bo zawsze można go zastąpić. Zresztą czy naprawdę uważasz, że pozbywali by się tak rozpoznawalnego bohatera z powodu polskiej wersji językowej w serii gier, która sprzedała się w ~milionie egzemplarzy na ponad 70 milionów na całym świecie?
Wpadło mi na Fejsie to zdjęcie i sprawdziłem ile ma stron książka, strasznie cienkie. Niestety tylko 292 :/
Ciekawe czy już z redami się dogadał
Jestem w połowie pierwszej części trylogii husyckiej
Czytałem wczoraj fragment udostępniony w sieci. Świetny. Co ciekawe nazwy niektórych postaci, a nawet jednego Wiedźmina są zamerykanizowane, że się tak wyrażę. No i Wiedźmin o którym mowa nosi... KAPELUSZ:) I nazywa się ów Wiedźmin, UWAGA SPOJLER, Preston Holt.
Mega haha;)
:)
***
Fajna odmiana, tym bardziej, że lubię klimat westernów!:)
Saga wiedźmińska to jest top 10 fantasy ever, tylko ostatni tom jest spieprzony, Sapkowski ma bzika zbyt wielkiego na punkcie legend arturiańskich.
Reszty nie czytam. Nie interesują mnie prequele. Kontynuację Sagi z Geraltem w roli głównej to bym przeczytał. To co było przed sagą zwisa mi i powiewa.
Sapkowski nie napisze ciągu dalszego, bo nie chce tykać otwartego zakończenia. Niby Sezon Burz je narusza, ale zawsze zostaje niedopowiedzenie. Będzie robił spinoffy, jeśli zdąży.
No właśnie biorąc pod uwagę tempo pisania (poprzednia książka wyszła 11 lat temu) obawiam się, że ta może być już ostatnia ;)