Dead Island 2 z „ekscytującą” mechaniką, to kluczowa nowość
Nie widzę w tym nic ekscytującego, wolałbym standardowe drzewko umiejętności. Raczej nie będzie mi się chciało żonglować kartami, pewnie stworzę jakieś uniwersalne buildy, które będę rzadko zmieniać.
Pomysł może być spoko, ponieważ nie ogranicza nas do konkretnego buildu. Tutaj tylko wykonanie musi być dobrze przemyślane. Zmiana kart musi być szybka i wygodna. A ilość jednocześnie założonych kart musi być na tyle duża aby kombinacji wystarczyło na całą grę. Nie chciałbym sytuacji w której po 2h gry znajduje jedyny słuszny deck i reszta kart to śmieci.
No to masz pewność że tak będzie. Wiele gier tak ma. Uważam że twórcy, przesadzają z niektórymi umiejętnościami, który są absurdalnie lepsze od innych, i robią z gry kaszkę z mleczkiem .
Oby mniej zbugowane niż Dying Light 2 - które też okazało się znacznie nudniejsze od jedynki..
Akurat DL2 było znacznie lepsze od jedynki.
DL2 Lepsze? W jednym aspekcie,parkour. Reszta robi wszystko gorzej. Może walka z ludźmi jest ulepszona. Ale więcej graczy uważa, że jedynka była dużo lepsza.
Ciekawy system, zwłasza jak kilka kart tego same typu w ręce kumulowały by jakiś efekt albo były by kart lepsze niż zwykłe ale z karami za obniżenie czego innego czy wyższym kosztem utrzymania
W sumie eksploracja będzie nagradzana. Ale zmieniane kart może zrobić z tego trochę turówkę. Chyba że karty będą zmieniane przyciskami a nie w jakimś menu.
Nie widzę w tym nic ekscytującego, wolałbym standardowe drzewko umiejętności. Raczej nie będzie mi się chciało żonglować kartami, pewnie stworzę jakieś uniwersalne buildy, które będę rzadko zmieniać.
Absurd. Po co grać 50h jak i tak zamiast rozwiniętej postaci mamy chłystka z 2 skillami?
Problem z kartami był taki, że często gry aż za bardzo limitowały ilość jednocześnie używanych, a do tego system ich zmiany bywał toporny. Jak nie zrobią jakichś quick barów pod buildy albo nie pozwolą używać chociaż kilku kart jednocześnie to serio nie rozumiem w czym to by miało być lepsze od drzewka umiejętności.
No jeśli karty można zmieniać w trakcie skoku to wydaje mi się, że właśnie cały fun ma polegać na ich żonglowaniu.
Ta gra to trup. Jeszcze nie wyszła a już zdechła.
Jeśli to odniesie jakikolwiek nawet umiarkowany sukces to będę mocno zszokowany.
Ta gra by uratowała tylko silna kampanią fabularna pozbawiona symulatora kuriera, ale tego pewnie tu nie zrobią.
Dildo w formie.
No jest o trupach więc co w tym dziwnego?
Nie jestem pewien, czy ty trollujesz, czy jesteś po prostu idiota?
Brzmi ciekawie jednak to chyba zła wiadomość. Fallout76 - tam są karty i cały ten klimat sucharów. Dying Light 2 też przestał starać się być immersyjny, a bardziej "zabawny" wyszły z tego też suchary. Podejście widzę tutaj chyba jak w serii Dead Rising - nie kontynują już serii, dlaczego?
Lubiłem klimat z Dead Island. Dead Island zawalił sprawę z brakiem immersji przez bezsensowne różnice w poziomie zombie i obrażeń. Kilka miałem podejść zanim przeszedłem - zawsze irytowało gdy przy następnej plaży są zombie, którym nic nie zrobię, awansowało się tylko aby zombie mogło awansować i ciągle trzeba było szukać tego wiosła/miecza z większymi cyferkami - choć wizualnie niczym się nie różniły od starego ekwipunku.
Zła wiadomość. Sytem kary jest może i wygodny. Ale to takie pójście na łatwiznę. Taki system jest w F76 i choć się przyzwyczaiłem do niego to nadal uważam, że to troszkę psuje frajdę z tworzenia buildu postaci.
Mam nadzieję też , że nie zrobią tak idiotycznego level scallingu jak w obu Dead Island. Gram po to by czuć progres w rozwoju postaci. Brak progresu, brak grania. Wtedy to i najlepsza historia gry nie ratuje. A mnie akurat fabuła kompletnie nie obchodzi. Jak dla mnie to gra może jej nie mieć i składać się z 1000 losowych questów traktujących o przetrwaniu w świecie pełnym zombie :)
Ujdzie, ale niech dadzą sloty na szybkie zmiany.
Staranie się o konkretne karty może być fajne - chase item.
Ekscytująca mechanika rodem z Painkillera. Ile to już będzie, 20 lat?