Najtrudniejsze wybory w grach wideo
To ja może trochę inaczej- Dark soulsy. Czemu? Trzeba sobie zadać pytanie- do jakiego covenantu dołączyć? Jest ich kilka, są pogrupowane na PvE, PvP (obrona i atak) oraz offline. I pytanie- co robić? Oczywiście, wszystkie covenanty można można sprawdzić- ale jaki najpierw? Może Strażników Dzwonu, którzy, według lore- bronią dzwonu przed intruzami (co jednak sprowadza się do atakowania biednych odwiedzających- lokacja mała, a przejść przez nią bez PvP ciężko)? A może do Sun Brosów, którzy niosą pomoc słabszym w trakcie walk z bossami? A może do jednego z ofensywnych covenantów PvP? Ale czy zabijanie innych podczas inwazji, nie przyzywań poprzez dobrowolnie aktywowane znaki, nie jest po prostu złe? To też gracze, którzy również odczuwają frustrację, gdy jakiś wykokszony mag ich 'zinwejduje'. Ale daje to ogromne korzyści- my jesteśmy atakowani, to czemu by samemu kogoś nie zaatakować?
Moim zdaniem to chyba najlepszy wybór moralny- nigdzie nie jest powiedziane wprost, że to wybór, ale jednocześnie mozna należeć tylko do jednego covenantu, a zmienianie ich co chwila się nie opłaca. By cokolwiek osiągnąć trzeba zaatakować lub pomóc dziesiątkom ludzi! Dodatkowo- to definiuje kim jesteśmy. Dobrym człowiekiem, który pomoże? A może złym, który zmarnuje czyjś czas za odrobinę dusz?
A, no i Sif w DS jedynce. Nie wybór, ale z moralnością ma dużo wspólnego. Bo jego nie da się uratować, a chyba każdy by chciał...
A, Jordan znowu trolluje. Już czuję ten hejt na dole :P
The Banner Saga, myślę że ta ma dobrą przyszłość pod tym względem jeśli trylogia będzie z powodzeniem tworzona.
T-Bone dżizas, gdzie ten paluch trzymasz...??? :) zero profesjonalizmu po tylu latach z ARMA :)
Czasami mam wrażenie, że w filmikach tego typu pytane osoby zbaczają za bardzo bardzo z tematu. Wybór poziomu trudności? Wybór płci? Ktoś tu się wyraźnie rozminął z tematem dyskusji.
Jordan jaka bródka! xD Pasuje Ci ;)
Moim najtrudniejszym wyborem był finał The Walking Dead.
spoiler start
Z jednej strony chciałem, aby pociągnąć za spust, aby Lee nie wrócił. Z drugiej strony nie chciałem, aby Clem musiała zabijać i myślałem, że może jednak uda mu się pomóc jakoś. Wybór jednak ułatwili mi twórcy, bo przez całą grę było widać, że wszystkie wybory sprowadzają się do tego samego. Także wolałem zabić Lee.
spoiler stop
Do tego wybory w RPGach odnośnie upgrade'u postaci na początku gry. Nigdy nie wiadomo w co pójść, kiedy się przyda kradzież, kiedy perswazja, a kiedy otwieranie zamków. Co wziąć najpierw, aby w lokacjach dostępnych jedynie przy questach nie stracić jakiejś skrzynki, albo nie móc przekonać kogoś do innego działania.
Ostatnie wybory to gry multi tak jak T-Bone wspominał odnośnie CoHa. U mnie na przykładzie CoDa i CSa Zostać i bronić jednego bombsite'u, czy może pomóc na drugim koledze z drużyny, bo tam jest więcej wrogów, ryzykując, że akurat ten jeden z bombą może po cichu przemknąć na pusty bombsite.
Większość redakcyjnych wyborów mnie dość zdziwiła, ale cóż :) Z mojej strony, to będą: obie części KOTORa, Heavy Rain, trylogia Mass Effect, Wiedźmin i pierwszy Dragon Age.
W kwestii wyborów "fabularnych" i ich konsekwencji wg mnie niezrównany jest Alpha Protocol. Coś genialnego.
Oby próbując zadowolić co poniektórych nie wprowadzili gender w grach cRPG ;)
Kwiść nie do końca się z Tobą zgadzam. Dobrze wyważone poziomy w grach to uczciwie dobrane poziomy trudności, skoro w Castlevanii LoS grę przechodziłeś na najtrudniejszym bez zająknięcia, to to jest przykład złej skali. Trudniejsze szczebla powinny uczciwie być bardziej wymagające np. poprzez poprawienie zachowań SI a nie nieskończone respawny przeciwników.
Dobrze temat rozpoczął Gambri, wybór pomiędzy ogłuszaniem a zabijaniem w skradankach jest dosyć ciekawą kwestią, osobiści zawsze staram się ogłuszać przeciwników, ale to chyba bardziej z chęci wyboru "trudniejszej" drogi.
Chociaż w Dishonored pamiętam także fragment drugiej misji, w czasie której podsłuchałem rozmowę wartownika z pokojówką, gdzie wymienili kilka zdań o ich sytuacji małżeńskiej i wspólnym wyjeździe (czy coś tam), a kilka chwil później przez przypadek na owego wartownika wpadłem, więc musiałem go zabić (staram się nie nadużywać f5/f8 w grach) i faktycznie głupio mi było z tego powodu, żal mi się zrobiło jego i tej pokojówki (chociaż aż tak bardzo się nie przejęła śmiercią męża, widać scenarzyści ograniczyli się do jednego dialogu). Od tego czasu już praktycznie tylko ogłuszałem przeciwników, inna sprawa, że bezwładnym ciałem zdarzało mi się potem miotać niemiłosiernie :P
W każdym razie uważam, że żeby wybory w grach miały dla nas jakieś znaczenie to nie muszą dotyczyć jakichś "wysokich"/drażliwych/patetycznych kwestii, a bardziej chodzi o to jak bardzo w świat gry się wczujemy - wtedy nawet mała decyzja skłania do chwili refleksji (w TWD udało się to wybornie - wszystkie, nawet najmniejsze wybory zdawały się mieć znaczenie i nieść coś za sobą).
Dokładnie dwie ostatnie osoby tak nijak się miały do tego tematu, reszta bardzo dobrze i fajne podane przykłady.
(w TWD udało się to wybornie - wszystkie, nawet najmniejsze wybory zdawały się mieć znaczenie i nieść coś za sobą). <- "zdawaly sie" - bo ostatecznie wszystko sie sprowadzalo do tego, kto pozostanie u naszego boku, lub kto dostanie batonika, a komu go zabraknie.
Dla mnie najtrudniejszym wyborem była końcówka Deus Ex Human Revolution. Chyba z 20 minut się zastanawiałem jaką ścieżkę wybrać.... :)
Dla mnie zdecydowanie najtrudniejszymi wyborami jakie stawia przede mną dana gra są wybory które wymagają ode mnie podjęcia decyzji której konsekwencje zawsze będą prowadziły do tego że kogoś uratuje kosztem życia innej osoby i najczęściej są to postacie u boku których poznałem większość fabuły danej gry i wystarczająco zdążyłem się z nimi zżyć. Świetnym przykładem takiej gry jest pierwszy Mass Effect oraz Dragon Age II choć w tym drugim przypadku konsekwencje nie były tak drastyczne.
A gdzie jest mass effect ja sie pytam? Tam to dopiero były wybory moralne.
Nie lubię takich wyborów że np wybieram swoją opinię a kompani zaczynają marudzić że sami by lepiej rozwiązali owy problem.
Ale przyznam zabicie Szept w 1szym Fable było małą rozkoszą bo parę questów wczesniej mnie nazywało chłopcem ze wsi, na dodatek spory bonus do sławy ech.
Zgodzę się w 100% z Gambrim, zabijanie/omijanie to faktycznie spora rzecz w "skradankach". Zaś co do reszty to dla mnie gry typu The Walking Dead gdzie zależy nam na postaciach, Wiedźmin czy Mass Effect. Wiedźmin chyba robi to najlepiej.
Generalnie jestem "dobry" więc nie mam wyboru gdy dochodzi do dylematu zło/dobro, problem mam gdy wybór nie jest właśnie czarno-biały. To dobrze ukazuje sporo gier, Wiedźmin i "mniejsze zło" czy The Walking Dead i parę sekund na wybór kogo ratować.
A generalnie to wybory mi do szczęścia nie potrzebne, mam ich wystarczająco dużo w życiu, gry liniowe czy nieliniowe - ja się bawię i tu i tu dobrze :).
P.S. Nigdy chyba nie wybrałem innej płci niż mężczyzna w grze, zdaje mi się to po prostu naturalne. A jak potem ktoś mi mówi - "co wolisz się gapić na męski tyłek przez 30 godzin ? " to mi ręce opadają i czasem robi się żal takich osób skoro muszą w grach skupiać się na tyłkach i innych tego typu rzeczach ^^.
Dla mnie najtrudniejszy wybór był w Mass Effect. Poświęciłem Ashley w pierwszym ME i przeżywałem to przez dwie kolejne części. :P
Wiedźmin również nieźle sobie z radził z wyborami, choć czasami była zbyt widoczna ta linia dobro-zło. Ale jestem na świeżo po Far Cry 3 i przyznam, że końcówka mnie rozłożyła na łopatki. W drugim zakończeniu nawet bardziej. Do tej pory to przeżywam :D
Tak sobie jeszcze przypominam Dark Messiah, gdzie też w sumie nic nie było jasne biorąc pod uwagę kim tak naprawdę była nasza postać.
Oczywiście Dishonored, gdzie grając już drugi raz jako ten "zły", po kontakcie z NPC czułem się jak wyrzutek, ktoś napiętnowany.
Zdecydowanie Dragon Age II - w jaki sposób odmówić Andersowi, by się nie obraził?...
Jeśli chodzi o decyzje moralne to wspomniane GTA IV. Poza tym Bastion ze swoim zakończeniem oraz Trouble in Terrorist Town za całość. Najlepsza gra jeśli chodzi o decyzje moralne w multi. Kto jest zdrajcą? Osoba z małą ilością hp, a może osoba posiadająca broń dzięki której zginą niewinny? Czy osoba dziwnie kampiąca w drugiej części mapy? Osoba która zabiła niewinnego zrobiła to przypadkiem, ze strachu przed zgnieceniem, a może to jednak zdrajca? Polecam obczajenie każdemu kto posiada Gmoda z Counter strike source.
A jeśli chodzi o wybory niemoralne to Dota 2. Z tysiącem kompozycji drużyny oraz buildów przedmiotów. Decyzje podejmowane podczas gry potrafią być trudne.
Sam często zastanawiam się w grach co zrobić, co wybrać i w zupełności zgadzam się z tym co chłopaki powiedzieli o aspekcie ogłuszać czy zabijać, pomóc kumplowi czy nie, no i te gry które w oczywisty sposób dawały jakiś wybór. Szkoda że np. w wiedźminie zamiast drogi Rosh i Iorveth nie było trzeciej alternatywnej i uważam że często brakuje takiej alternatywy dla gracza.
Bał bym się przebywać z osobą która ma problemy z wyborem płci... To jest kurwa dziwne, wszyscy mówią w sensowny sposób a ten jeb mam problem wybrać płeć,wygląd. Jestem ciekaw jak on gra w gry których mamy wygląd i płeć narzucone z góry???????????
MrKi
Też mi brakowało trzeciej opcji w Wiedźminie 2, ale nie podczas rozgrywki, a dopiero po późniejszym przeczytaniu książek. Podczas gry z marszu wybrałem Iorwetha, bo znacznie bardziej mnie przekonał, a z kolei po przeczytaniu książek uświadomiłem sobie, że w "jedynce" dobrze szedłem będąc neutralnym. No i fakt, że w "dwójce" też przydałaby się opcja neutralna, ale 3 drugie akty to już byłaby chyba przesada.
sumujac z mojej strony temat wyborow w grach komputerowych, wbrew pozorom najtrudniejszym wyborem jest wybor odpowiedniej gry...
Jeśli chodzi o wybory w grach to można powiedzieć tylko dwa słowa Alpha Protocol.
W samym materiale to najciekawiej do tematu podeszli T-Bone i Gambrinus.
[11] - jak to? Action Replay i możesz mieć wszystkie trzy. W końcu "Gotta catch'em all!" ;]
Strasznie lubię gry z wyborami moralnymi itp. Dzięki temu bardziej wciągam się w grę i potrafię spędzić dłuższą chwilę nad zastanowieniem się nad decyzją.
Wiedźmin - co kolwiek nie wybierzesz żałujesz, że nie wybrałes inaczej. Przynajmniej ja tak mam. Ale tak na powaznie to na mega plus gry, bo wiekszosc postaci nie jest tam czarno - biała a fabuła gry liniowa.
Najtrudniejsze wybory moralne z jakimi miałem do czynienia pochodziły przede wszystkim z pierwszego sezonu The Walking Dead, ale także z obu Wiedźminów i trylogii Mass Effect! :)
Wiedźmin 2 nie ma trudnych wyborów tylko jest przeznaczony na przejście 2 razy (pierw popierając Iorweth a potem Rocha) tak samo z zakończeniem...
@Irek22 [22]
"Zdecydowanie Dragon Age II - w jaki sposób odmówić Andersowi, by się nie obraził?..." - chyba, jak odmówić, żeby nie zaczął się przystawiać. ;p
---
Odnośnie tego co w filmiku, to miałem podobnie jak UV - z Bioshockiem i GTAIV. W tym pierwszym zastanawianie się co może dać uratowanie siostrzyczek (potem bodaj miało to wpływ na zakończenie)
A w drugim, to zawsze opiera się to na wykończeniu kogoś, a tu nagle dostajemy wybór i faktycznie jest te zawahanie co zrobić.
Z przykładem skradanek (przykład DE:HR) to również się zgadzam, aczkolwiek przy Deusie postawa "na Rambo" jakoś nie bardzo się sprawdzała. ;)
Co do gier które nie zostały wymienione, to z pewnością Mass Effect, cała trylogia ma ciekawe wybory moralne, ale to w pierwszej części mamy dylemat kogo poświęcić, zwłaszcza, że nie ma możliwości by ocalić jednego i drugiego kompana. Misja samobójcza z ME2 także była ciekawa w kwestii przydzielenia odpowiednich osób do danych zadań.
Z takich małych wyborów moralnych pokroju tego z GTAIV to coś podobnego było w Jedi Academy, co determinowało którą ścieżkę wybrać (aczkolwiek wielkiej różnicy oprócz zmasowanych wrogich sił nie było)
Ogólnie jednak powinno być więcej takich niejednoznacznych wyborów (czarno-białe też, ale nie większość), gdzie np. jakiś wieśniak prosi o odbicie córki, bo porwała ją banda oprychów - zgadzamy się, idziemy, wybijamy ich i zabieramy do ojca, gdzie ten później na naszych oczach podrzyna jej gardło. Gdyby nie przyjąć zadania, to gdzieś tam sami byśmy wybili oprychów i puścili niewiastę w samopas. A tak, to zawsze obywa się bez komplikacji, jest akceptacja zadania, odbicie córy i happy end. Wszystko przewidywalne, no i bez dalszych chociażby drobnych wpływów.
Dobre było też Original War. O ile dobrze pamiętam czasem był tam wybór gdzie się udać, a pod koniec do jakiego stronnictwa dołączyć. W ogóle gra genialna i niedoceniona. Powinni zrobić jakąś ulepszoną edycję.
A ja wspomnę o świeżaku, czyli końcówce drugiego sezonu TWD.
spoiler start
Wybór pomiędzy Jane a Kennym
spoiler stop
może nie był na kilkugodzinne 'rozkminy', ale sytuacja w której musimy podjąć tą decyzję plus presja czasu sprawiły, że ta scena wyjątkowo zapadła mi w pamięci. Plus 'wynagrodzenie' ze strony Telltale, gdzie kluczowa decyzja niesie ze sobą faktyczne konsekwencje (różne epilogi).
Nie wiem czy to do końca wybór, ale temat skojarzył mi się z końcówką MGS3. Nie mogłem się zebrać żeby nacisnąć ten je*ny kwadrat.
Ze skradankami sprawa jest na tyle uproszczona, że ogłuszeni przeciwnicy nie odzyskują przytomności, dlatego jeśli nie umiem ominąć strażnika czy jakiegoś innego NPC, to ogłuszam, bo wiem, że dana postać nie wstanie i nie ogłosi alarmu. Gdybym wiedział, że po jakimś czasie dana postać odzyska przytomność i zacznie drzeć japę, to wybór byłby trudniejszy, bo nawet grając w Hitman: Absolution starałem się nie zabijać postronnych. I nie chodziło tu nawet o punkty, bo nie gram dla jakiegoś rankingu, tylko dla fabuły, ale starałem się po prostu nie zabijać postaci nie będących celami.
Wybacz Chwistek, ale gadasz straszne bzdury. Twierdzisz, że lubisz jak gra jest wymagająca, ale za moment narzekasz na to, że walki długie i trudne, że przeciwnik zbyt szybko regeneruje zdrowie, bo ŹLE ZBUDOWAŁEŚ POSTAĆ? Jeśli gra na trudnym poziomie gry jest trudna, zajmuje więcej czasu i częściej oglądasz ekran ładowania, to znaczy, że właśnie balans jest dobry. Jeśli gra na najwyższym poziomie trudności wydaje się być trudna, a w rzeczywistości przechodzisz przez wszystko jak nóż przez masło (i przykładem takiej gry jest właśnie Oblivion), to znaczy, że twórcy nie poświęcili testowaniu wystarczającej liczby czasu/środków. Uh, ogólnie dobry materiał, ale byłby lepszy bez twojego nieprzemyślanego monologu na końcu.
GTA IV. Oj tak.. Jaki wielki był mój zawód, kiedy wybrałem
spoiler start
układ i zginął Roman.. Wolałem poświęcić Kate i zachować rodzinę, więc grę przeszedłem kilka razy :)
spoiler stop
Gdyby ktoś miał moment, byłbym wdzięczny za odpowiedź na parę pytań właśnie odnośnie podejmowania decyzji w grach komputerowych! Byłbym zobowiązany!
[link]
Dla mnie mimo wszystko najtrudniejszym wyborem jest tak przechodzić grę, aby jak najwięcej zobaczyć, bo właśnie potem żałuje, że czegoś nie zobaczę.