Recenzja gry Amerzone: The Explorer’s Legacy. Wyprawa w dosłowną przeszłość gamingu
Gry Sokala albo sie kocha albo nienawidzi. Ja jestem w tej pierwszej grupie. W Amerzone zagralem gdy byl juz bardzo stara gra. Siegnalem po niego przez wlasnie Sokala i jego opus czyli Syberia. Pomimo siermieznego sterowania Amerzone mial ta czastke geniusz gier Sokala. To ten lekko nostalgiczny swiat, ktory juz odszedl. To ten specyficzny dla Sokala sposob ukazywania swiata i twojej w niej przygody. To te jego wynalazki niczym z powiesci Verna ozywione w jego grach. Pomimo swoich duzych gameplayowych wad Amerzone nie mozna odmowic jednego. Jest to unikalne doswiadczenie, ktore pewnie doceni maly procent graczy. Sokal wielkim czlowiekiem byl i wielka szkoda, ze go juz z nami nie ma. W dobie remakow/remasterow wlasnie takie gry trzeba odswiezac, aby inni mieli je szanse poznac.
Ocena jednak trochę krzywdząca. W sumie z tekstu wyłania się bardzo dobra przygodówka, która cierpi na problemy natury technicznej. Też bym wolał swobodne poruszanie się jak w rimejkach Myst, ale statyczne przeklikiwanie obrazów mi nie przeszkadza. Do tej pory wychodzi trochę gier tego typu, ale z ledwie zarysowaną historią i zagadkami z czapy. I na pewno nie z taką grafiką i umiejscowieniem akcji jak Amerzone. I jak pisze wyżej maciell - właśnie tego typu gry potrzebują rimejków.
Nie przepadam za węzłowym poruszaniem się i miałem nadzieję, że jednak wzorem remake'ów Mysta pozwolą się poruszać swobodnie, ale Jestem w stanie przeżyć takie ograniczenie.
"sterowanie i podróże to także prerenderowane animacje, na przebieg których nie mamy wpływu."
To jednak przygodówka, a nie symulator lotu. Jestem przeciwnikiem niepotrzebnego mieszania do przygodówek niepotrzebnych elementów zręcznościowych, bo miłośnicy zagadek dostają wtedy niepotrzebną przeszkadzajkę, a ci szukający wyzwania dla zręcznych paluszków będą się nudzić przy zagadkach i narzekać, że elementy zręcznościowe są zbyt toporne lub za mało rozbudowane. Powiedzmy sobie szczerze czego by tu nie dodać, i tak gra mało kogo przyciągnie,poza fanami przygodówek, a ich nadmierne mieszanie w formule może co najwyżej wkurzyć.
Ważne, że jest styl Sokala i zagadki. Martwi tylko ta wydajność.
Tak, jak ktoś jest fanem gier Sokala to śmiało może sobie dodać +1 do oceny, a jak fanem oryginału to nawet 1,5. Nie bez powodu oryginał największy sukces odniósł głównie we Francji.
Mi może też by takie przeklikiwanie się nie przeszkadzało, gdyby było wykonane jakoś ślicznie i efektownie, ale jest wizualnie jest średnio i gdyby trzeba przeklikiwać się to tu to tam, bo się czegoś szuka, to potrafi być nawet męczące.
Czy jest możliwość czytania tych dzienników normalną czcionką? Bo patrzę na tego screena i naprawdę nie chcę zgadywać co tam jest napisane przez całą grę.
Strzelam, że tak, bo "Dla wygody można też wyświetlić odręczny tekst w czytelniejszej wersji interfejsu gry" ale na screenie nie widzę "wciśnij X aby wyświetlić tekst".
"wszelkie dokumenty z odręcznym pismem przygotowano w wersji polskiej, dbierając odpowiedni font. Dla wygody można też wyświetlić odręczny tekst w czytelniejszej wersji interfejsu gry."
Czyli rozumiem, że można. I dobrze, bo patrząc po screenie, ten font jest całkiem estetyczny, ale jeśli chodzi o czytelność, to na dłuższą metę solidnie męczący.
Grałem w demko, było świetne, klimatyczne. Gry z takim sterowaniem to obecnie spora rzadkość, więc tez mi to nie przeszkadzało, bo nie jest to w żaden sposób nadużywane w gatunku.
Z optymalizacją już demo miało problemy i trochę kiepsko czytać, że niewiele się zmieniło. Może jakaś łatka wjedzie.
Dlatego nawet światowy wydawca np. Bethesda przy Falloucie 3 wrzucając Fallouta 3 na Steama nie mógł wrzucić do niego polskiego dubbingu.
Znam realia i wiem jak to wygląda. Idąc tym tokiem myślenia 99% gier wydanych przed 2008 rokiem nie powinno mieć żadnej formy spolszczenia bo do tego czasu polskie oddziały światowych wydawców nie działały na na naszym rynku i za spolszczenia odpowiadały rodzime firmy a jednak tak nie jest bo firmy jak chcą to potrafią się dogadać. Dobry przykład to remaster Myst gdzie udało się zachować pełną polonizację (przy remake to się już nie udało ale tam chyba pozmieniały się dialogi więc to inna sprawa) a takich przykładów jest wiele. Wszystko to kwestia dobrej woli i odrobiny zaparcia aktualnego wydawcy danej gry. Nas graczy zresztą to nie powinno obchodzić - skoro kupuję grę która miała pełną polonizację to naturalnym jest że jej odświeżenie powinno takową zawierać. Zresztą szkoda, żeby czyjaś praca, nawet te 20 czy więcej lat temu poszła teraz na marne.