Wczoraj C+ wyemitował ten film. Nawet nie wiedziałem, że powstał w 2012 r. Mam mieszane uczucia co do tego czy był potrzebny. Uwierzyłem w sprawiedliwość dziejową a tu kicha. Pamela ponosi porażkę przed Komisją Senacką, czarne charaktery tryumfują, mordują własnych agentów i łżą na potęgę. A tak było pięknie po III cz. Film "podparł" Ludlum. Jak Wy to przyjęliście ?
Oglądałem, film miałki i momentami nudny, zakończenie przyszło zupełnie niespodziewanie. Nie ma takiego szału jak z trylogią. Odradzam.
Legacy jest bardzo slabe. Moze jeszcze kiedys powstanie prawdziwa wersja na podstawie ksiazki.
bez przesady nie jest to takie złe; ot taki film na niedzielny wieczór przed telewizorem
kończy się to deczko z dupy, nie domyka wątków, bo ewidentnie ktoś planował to jako część większej całości; problem w tym, że nie wiadomo czy ona powstanie, bo Legacy zdaje się jakiejś furory w kinach nie zrobiło, Damon powrót na plan uzależnił od zatrudnienia w roli reżysera Greengrassa, a ten chyba się do kręcenia nie pali
Film "podparł" Ludlum.
który? gdzie? jak?
Ludlumowi zmarło się przed premierą "Bourne Identity" (tej z 2002, bo jest jeszcze wcześniejsza ekranizacja z Chamberlainem w roli głównej), a sama trylogia oparta jest na książkach bardzo (bardzo, bardzo) luźno; i dobrze, bo nie jest to jakaś szczególnie wybitna literatura
przy okazji, "Dzidzictwo..." też jest 'oparte' na książce*; nie czytałem więc nie wiem w jakim stopniu
*nie dodałem, że innego autora
Ludlum zmarl przed premiera tej nowej wersji Tozsamosci Bourna, oraz zmarl przed napisaniem ksiazki Dziedzictwo Bourna, na ktorej oparty jest ten film - bo napisal to kto inny:)
Swoja droga ciekawie byloby poznac opinie Ludluma temat calej tej nowej adaptacji, bo nowa trylogia to kompletnie inna konwencja i klimat, niz stara z Chamberlainem...
bo trylogia jest filmami genialnymi.
jedno nudnawe kino.
+1 - zwykłe amerykańskie kino na niedzielny wieczór dla znudzonych rodzinek przed telewizorem.
Sensowniejszym, inteligentniejszym filmem MOIM ZDANIEM był ten z Chamberlainem i Jaclyn Smith, ale najmłodsi nie mogą go pamiętać i niechętnie do takich "staroci" sięgają. Wolą kino z masą efektów specjalnych, bezładnych strzelanin, scen walk, pościgów samochodowych i innych tego rodzaju fajerwerków dla młodzieży. Trzem częściom z Damonem dałem kolejno 6/10, 5/10, 5/10. "Tożsamość Bourne'a" z 1988 roku oceniłem na 7/10. Cóż, gusta są różne i kryteria również.
Najmłodsi zapewne zanudziliby się na śmierć na "Trzech dniach Kondora" Pollacka, ale może kiedyś nakręcą remake, w którym fabuła zejdzie na drugi plan, zastąpiona masą efektownych scenek.
[6] wiem ale na końcu filmu po "liście płac" jest krótka i szybka wzmianka o jakimś wpływie Ludluma na film. Pewnie go powtórzą to się upewnimy.
[9] "Trzy dni Kondora" mam i chętnie wracam do niego.