Jak zapewne część osób wie gry na Nintendo switch 2 będą znacznie droższe.
standardowe tytuły kosztują teraz 80 dolarów (około 339 zł) w wersji cyfrowej i 90 dolarów (około 379 zł) w wersji fizycznej.
Jak widać ceny znacznie poszły do góry. Tutaj jeszcze pytanie się nasuwa czy to jest liczone już z VAT i marżą czy nie. Dużo się też mówi o tym że jak wyjdzie GTA VI to może kosztować 400zł albo nawet więcej. Jak tutaj podniosą cenę to prawdopodobnie cała branża będzie chciała to samo zrobić. Więc na nowe gry w dniu premiery będzie trzeba wydawać znacznie więcej.
Tutaj jeszcze chciałem poruszyć też temat pudełek i płyt. Większość konsol miało tą zaletę że gry wychodziły na płytach w pudełkach i można było je bez większego problemu odsprzedać i część kasy się zwracała. Jednakoż i tu próbują kombinować i przypinać gry że bez neta się nie uruchomią. Prawdopodobnie następna generacja konsolą może być już całkiem bez napędów i gry da się kupować i tu tylko cyfrowo.
Jeżeli tak się stanie czy w takim przypadku będziecie w stanie kupować gry na premierę za pełną cenę?
Wystarczy nie kupować gier na premierę, to naprawdę proste. Zalet tego rozwiązania jest wiele
Jak ktoś jest dorosłym dzieciaczkiem i nie ma innych zajęć tylko musi grać w każdą nową gierkę na premierę to może to być problem natomiast z mojej strony nigdy bym nie kupił gry za kilkaset stówek, wyjątkiem mógłby być Half-Life 3 lub jakaś dobra gra na kilkaset godzin typu Warcraft IV zakładając, że byłby to godny następca poprzedniej części.
Peon ma racje, ten system jest korzystny zarówno dla graczy jak i deweloperów.
Jeśli mamy graczy bez innych zajęć, którzy są gotowi wydać 339zł za nową grę to ich sprawa i deweloper się ucieszy z wypłaty, reszta co chce sobie pograć za normalną cenę poczeka grając w kupki wstydu z wyprzedaży. Może i na premiere gry są drogie, ale na wyprzedażach po roku cena często spada poniżej 100zł. Już nie wspominając o innych zaletach płynących z grania w gry rok po premierze, czyli masa patchy, a czasem i darmowa zawartość. Tak właśnie sobie cierpliwie oczekuję na Kingdome come deliverence 2 :)
Wystarczy nie kupować gier na premierę, to naprawdę proste. Zalet tego rozwiązania jest wiele
Jak na Twitch za transmisje wpadnie z 1000 zlotych, to gry rzeczywiscie musialyby zaczac kosztowac kilkaset stówek by sie to przestalo oplacac.
Ciekawy jestem gdzie jest ta granica po której odpowiednio duża część ludzi stwierdzi że, nie, to za dużo.
Trochę śmieszą mnie te pasywno-agresywne komentarze że jak ktoś kupuje gry na premierę to pewnie nie ma nic innego do roboty w życiu...
No nie Panowie, wystarczy mieć pieniądze i można sobie grać w premiery nawet mając pracę, rodzinę i inne hobby :).
Natomiast wracając do meritum. Mimo coraz bardziej widocznego kryzysu w segmencie AAA myślę że ta bańka po prostu w końcu pęknie. Kryzys jest napędzany kolektywnie przez graczy, developerów i wydawców. Przez to jakie wymagania mają gracze względem tego segmentu gry robi długo, gigantycznymi zespołami co kosztuje horrendalne pieniądze, więc żeby się zwróciły muszą kosztować, a że ich zadaniem jest nie zwrócić się tylko zarobić to dodatkowo są wrzucane microtansakcje i śmieciowe DLC. Kolejnym problemem jest to że przy tej skali projektów chcąc nie chcąc gry są głównie bezpiecznymi tworami, innowacyjność to ryzyko które przy budżetach idących w setki milionów się zwyczajnie wyklucza.
W mojej ocenie przyszłość gamingu dzisiaj to segmenty indy oraz (chyba nawet bardziej) AA.
No właśnie o to w tym mniej więcej biega. Tak zwane duże tytuły zaraz mogę kosztować 400zł. Kupisz dwie gry na premierę i masz 800zl. Ten sam problem był przy ostatnich podwyżkach. Ale ludzie jeszcze to przełknęli. Przynajmniej część. Ja np. nie mogę sobie już pozwolić na kupowanie gier na premierę więc czekam na jakieś dobre obniżki i często wychodzę na tym lepiej (choć nie zawsze) niż ci co kupili na premierę. Bo gra dopracowana i często też jest wydawana ze wszystkimi dodatkami.
Co do kosztów produkcji gry to można się zgodzić że coraz więcej to kosztuje ale wątpię czy większość będzie chciało przełknąć że jakaś gra może kosztować 400zł czy nawet więcej.
Co do kosztów produkcji gry to można się zgodzić że coraz więcej to kosztuje ale wątpię czy większość będzie chciało przełknąć że jakaś gra może kosztować 400zł czy nawet więcej.
No ale właśnie tutaj jest ten problem po stronie graczy.
Gry AAA mają wystarczać na setki godzin, mają być tak urozmaicone żeby przez te setki godzin bawić bez znużenia, mają wyglądać olśniewająco na nowym sprzęcie, ale mają też się uruchomić na kartoflu, najlepiej w 60 FPS, no i mają kosztować 200 zł na premierę oraz nie mogą mieć mikrotransakcji bo to przecież zło ostateczne.
Nie mam zamiaru bronić wydawców ale takie nastawienie graczy (bardzo zresztą powszechne) to jest rak tej branży. Nie stać Cię na gry za 400zł?
Ok, nic w tym złego, możesz nie grać na premierę, poczekać na przeceny, możesz grać na premierę korzystając z abonamentów, możesz poszukać perełek w innych segmentach niż AAA. Każdy z tych wyborów będzie cegiełką która wpłynie na gaming, bo gaming to biznes (rozrywkowy, ale biznes) i tylko głosowanie portfelem ma tu znaczenie.
Mimo to dalej sądzę że te 400zł może już być o wiele za dużo. I wiele osób po prostu zrezygnuje z kupna gier na premierę.
Jeśli mamy graczy bez innych zajęć, którzy są gotowi wydać 339zł - przeczytaj raz jeszcze co napisałeś i odpowiedz sobie na pytanie dlaczego to stwierdzenie jest totalną głupotą.
Tak się zastanawiam - a co za różnica? Ludzie wydają na hobby mnóstwo kasy. Rowery, samochody, motocykle, figurki, fotografia itd. Przy tym wszystkie te hobby wychodzą o niebo drożej. A i tak najważniejsze, by mieć frajdę.
Oplacalnosc przy wydatkach na rozrywke i przyjemnosci? lol
Mysle, ze wydawcy znowu strzela sobie w noge. To tylko spowoduje, ze duza grupa bedzie piracila/czekala na wyprzedaze albo kombinowala z dzieleniem kont/kupowaniem przez vpn. No i znowu bedziemy miec artykuly, ze jakis wydaca stracil tyle i tyle pieniedzy bo x y. Rozumiem,ze zespoly zrobily sie wieksze niz kiedys, ale tez gry trafiaja do wiekszej grupy graczy. Dzisiaj budzety gier w polowie to kampanie reklamowe. No i oczekiwania wydawcow co do sprzedazy gier zrobily sie z lekka nierealne. Osobiscie uwazam, ze ta branza zaczela zjadac swoj wlasny ogon. Poza VR to poza grafika ja nie widze duzych innowacji. Troche wieksza wage zaczeto zwracac na fabule, ale gameplayowo gry stoja.
Jeżeli tak się stanie czy w takim przypadku będziecie w stanie kupować gry na premierę za pełną cenę?
Źle zadane pytanie. Raczej czy będziemy skłonni. Ja nigdy nie byłem skłonny wydawać pieniędzy na premierę. Ba, mój rekord padł niedawno. Dałem 134 zł za Cyberpunka 2077 Complete. Wcześniej rekord należał do Red Dead Redemption 2 za 75 zł. Dalej GTA IV w pudełku za 70 bez grosza a na 4tym miejscu może uplasuje się Age of Empires 2 DE (dokupiłem dwa dodatki, możliwie dokupię też 3ci i wtedy wskoczy na 2gie miejsce)
Kupowanie na premierę zawsze uważałem za rozrzutność i nieroztropność (zwłaszcza przy łataniu gier po premierze, żeby za rok dwa oddać do użytku skończony, pełny produkt).
Nie wiem czy pamiętacie, ale jak wychodziło PS5 kilka lat temu, to też była gadka o grach za 350 zł.
Rynek zawsze ceny zweryfikuje.
Ja właśnie w tedy zrezygnowałem z kupna gier na premierę i myślę że wiele osób tak zrobiło. A jak jeszcze bardziej podniosą to ta grupa się jeszcze bardziej się zwiększy.
Nigdy nie dam za grę więcej niż 300 złotych a i to musi być tytuł na kilkadziesiąt godzin minimum i to konkretnej jakości (ala Wiedźmin, RDR, GTA czy KCD). Dla mnie 350 złotych za grę to jest jakiś kosmiczny absurd.
Nigdy nie dałem za grę więcej jak 30 zł. Obecnie mam w planach wydać jakieś 60 zł za RDR2.
Dla mnie każda gra, która ma ledwo premierę to taka wersja beta(czasem nawet alpha), która jest wypuszczona za szybko. Żeby płacić za to pełną cenę to trzeba mieć ostro w bani... desperatem być.
Praktycznie nie ma dzisiaj gry, która nie jest poprawiana przez miesiące albo i lata od premiery. Chyba, że jest olana przez twórców. Dopiero jak są wszystkie DLC i inne szajsy w pełnej wersji GOTY czy Full Deluxe to można brać.
Premiera światowa nie oznacza prawdziwej premiery. To produkt wypuszczony do testowania dla napaleńców, żeby kasa się zgadzała.
Via Tenor
Jestem w 100% pewny, że jak Rockstar krzyknie sobie za GTA6 89/99ojro, to nie kupi tej gry ANI JEDNA osoba i Rockstar będzie zmuszony po 3 dniach obniżyć jej cenę.
Ja na pewno kupię sobie GTA 6 na premierę. To efekt pracy takich gier jak GTA 5, GTA 4, GTA Vice City itd.
Skoro zawsze dostawałem od nich produkt przekraczający moje oczekiwania, który na dodatek jest grywalny nawet po 2 dekadach, wcale też jakoś przesadnie nie traci na wartości, to nie widzę powodu, by odmawiać sobie przyjemności i czekać jeszcze dłużej.
Powiem więcej, ja mam wręcz taki jakiś wewnętrzny imperatyw, że nawet jak to GTA 6 będzie kosztowało i 400 czy 500 złotych, to ja po prostu chcę tą decyzją konsumencką wyrazić swoje uznanie i zaufanie do Rockstara. Oczywiście im mniej, tym lepiej, ale o tę konkretną grę jestem dość spokojny.
Tylko, że GTA 6 jest pewnego rodzaju wyjątkiem. To tak jakby ktoś powiedział, że Polska jak na blisko 40-milionowy kraj ma słabych piłkarzy, a Ty byś ironizował, że Robert Lewandowski jest nikim.
jak Rockstar krzyknie sobie za GTA6 89/99ojro, to nie kupi tej gry ANI JEDNA osoba
kilku pryszczatów nastolatków bedzie miało problem żeby tyle wydębić od rodziców ale jak ktos naprawde chce w to zagrac na premiere to nic go nie postrzyma. czyli pozostałe 95% graczy