Nowy film Guya Ritchiego zapowiada epicką przygodę w stylu Indiany Jonesa i Skarbu narodów. John Krasinski poszukuje...
OK, czas zasłużyć na tytuł pana marudy i naczelnego narzekacza. Czy już naprawdę nie może powstać film, w którym bohaterowie nie próbują się co chwilę przerzucać (nie)śmiesznymi dialogami, pseudobłyskotliwymi dialogami? Nie mam nic przeciwko humorowi, naprawdę, ale jak ktoś nie robi typowej komedii, to powinien znać umiar. Zróbta 2-3 żarty z poza tym w miarę poważnym filmie i efekt będzie lepszy od przerzucania się żarcikami.
Akurat ostatnio dyskutowałem o tym z kimś, tylko w kontekście literatury i wniosek był taki taki np. Clancy pisał poważnie, ale dlatego właśnie jak się coś zabawnego trafiło, to człowiek to potem doskonale pamięta i obudzony w środku nocy kojarzy ulubionego kozła Andropowa, co amerykańskie okręty podwodne robią z wielorybami, kastet, czy przyczynę wylewu pewnego admirała. W przeciwieństwie do części pisarzy zabawnych, u których co prawda pamiętasz, że coś tam zabawne było, ale przez nadmiar żartów wszystko się zlewa w jedną masę.
Walaszek powinnien zrobic ten film, ma w tym smykalke :D
Kiedy Pan Wołodyjowski po raz trzeci otwierał trumnę, sądził że znajdzie tam Drakulę... nie mylił się!