„Wierzę, że Joel miał rację”. Twórca The Last of Us szczerze o trudnej decyzji bohatera gry, której geneza „sięga czasów Abrahama i Izaaka”
Co bym zrobił, nie wiem i wiedzieć nie chcę.
Ale Joela rozumiem. Nie chciał drugi raz przeżyć tej straty, tego samego błędu, że "mu się nie udało". Zachował się jak normalny ojciec.
Chyba każdy by tak zrobił w jego sytuacji, to normalne.
Jezu, aż mi się przypomniała nagonka na Joela przy okazji premiery Part2.
Nagonka trwa nadal i to głównie od wielkich fanów fabuły Part 2. Ciekawe jak zareagują teraz po 5 latach na opinię Neila w tej kwestii...
Nagonka to jest chyba na Abby, pomimo że w zasadzie miała moralne prawo do tego co zrobiła. Joel ją stworzył, zrobił z niej maszynę do zabijania i w sumie karma do niego wróciła. Opinia Druckmanna niczego tu nie zmienia, jeśli ktoś popierał Abby to nagle nie zmieni zdania.
Czyli mówisz, że rodziny dziewczynek zabitych przez tego doktora miały moralne prawo go zabić, ale Joel nie, bo Ellie jeszcze żyła?
Wiem jedynie, że Joel zadecydował o losie Ellie wbrew niej samej. Tak samo świetliki. Odebrali jej wolną wolę według swojego widzimisię - on bo liczyły się dla niego bardziej własne uczucia, oni bo stawiali ponad wszystko dobro świata. Ciężko mi osądzać ich czyny według dobre/złe. Może jedynie stwierdzenie, że Joel postąpił jak bezduszny morderca w sali operacyjnej byłoby prawdziwe. I że spotkały go za to konsekwencję jego czynów.
Ale też z drugiej strony Joel wiedziała więcej niż Eli, więc de facto Eli nie miała wolnej woli, bo nie znała faktów. A faktem było to, że takich dziewczynek jest dużo i dużo już było pod skalpelem doktora. Żadna nie przeżyła i z żadnej nic nie wyciągnięto do antidotum. Jednak ta formacja, gdyby ją Eli posiadała dość diametralnie mogłaby zmienić jej spojrzenie na sytuacje.
"A faktem było to, że takich dziewczynek jest dużo i dużo już było pod skalpelem doktora. Żadna nie przeżyła i z żadnej nic nie wyciągnięto do antidotum."
Skąd takie informacje? Gdzie pojawia się jakakolwiek wzmianka o poprzednich/innych pacjentach lub pacjentkach odpornych na zarażenie cordycepsem?
Oho, mam wrażenie, że zagadka rozwiązana.
https://www.reddit.com/r/thelastofus/comments/np6tj8/clearing_up_a_misconception_about_ellies_immunity/
Powiedz mi, że się mylę, chociaż obie gry dwukrotnie przeszedłem i nigdy nie było mówione nic o ludziach ODPORNYCH a co najwyżej o testach na wielu INNYCH ZARAŻONYCH.
Normalna rzecz, bo każdy człowiek to hipokryta - tak działa na sz mózg, że często robimy rzeczy, na które nie mamy wpływu, bo nasz mózg tego chce.
Na miejscu Joeala każdy by tak zrobił, bo nie chodzi tylko o przywiązanie do Eli i traktowanie jak córki, ale też fakty naukowe, które Joel poznał w szpitalu.
Okazuje się, że Eli wcale nie jest jakoś specjalnie wyjątkowa, bo takich dziewczynek jest bardzo dużo. Doktor już operował kilkanaście przypadków w tym jętym oddziale i żadna nie przeżyła i z żadnej nie stworzono nawet fragmentu antidotum. Więc Joel wiedział, że Eli ma małe szanse, ze akurat z niej się uda.
W szpitalu przeżyłem emocje jakie były obecne wcześniej chyba tylko w Yakuzie. Wchodzę na salę i celuję w doktora, który zaczyna gadać, że nie mogę tego powstrzymać, że to nadzieja dla całej ludzkości, że ta dziewczyna to przyszłość.
W każdej normalnej sytuacji pozwoliłbym mu mówić do końca. Ale tutaj zanim skończył, to rozwaliłem mu łeb i nie patrząc na to, że w domu są dzieciaki, dodałem jeszcze na głos - "W dupie mam twoją przyszłość!" xD Naprawdę się człowiek do Ellie przywiązał xD