Nowe RPG weteranów Mass Effecta wyrasta na ważną grę dla fanów science fiction. Kosmici inni niż zwykle i decyzje, które wpłyną niemal na wszystko, to filary Exodusu
Obok Mass Effecta to nie stało... i wątpie czy kiedykolwiek dostaniemy coś tak dobrego jakim był ME 1-3.
No tak, o grze nie wiadomo jeszcze niczego, wyszedł raptem jeden trailer, ale Onar z GOLu już zawyrokował że gówno i koło ME nie stało xD
Yhmm... Trochę nie ogarniam tytułu: "...science scition..." ; ). Co do samej gry, to jestem bardzo, ale to bardzo nią zainteresowany, ponieważ Mass Effect, to jedna z najlepszych gier sci-fi, i zarazem jedyna w tym stylu gra w jaką grałem. Nie wiem dlaczego, ale już teraz czuję, że to będzie perełka w morzu badziewia, które ostatnio nas zalewa. Szczerze...., właśnie się napaliłem na Exodus. No i trzeba przyznać, że powyższe fragmenty video wyglądają naprawdę zacnie.
W tym roku wyszedł Stormgate, gra weteranów gatunku RTS, którzy stworzyli genialnego Starcrafta. Obecnie ma ocenę 50% na steamie, w większości zainteresowana grą była społeczność graczy RTS, zawiedziona poczynaniami Blizzarda. To właśnie do nich weterani Starcrafta kierowali swój produkt, jak widać nie wyszło.
Prawda jest taka, że na sukces gry, jej odbiór i późniejszy ewentualny status "legendarnosci", ma wpływ więcej czynników niż kto jest developerem.
Często nawet sami twórcy nie mają pojęcia dlaczego ich wcześniejsze dzieło okazało się spektakularnym sukcesem i nie potrafią już tego sukcesu powtórzyć, pomimo starań. Dzieje się tak nie tylko w grach, ale filmach czy muzyce również.
Jak już wyjdzie i pojawią się recenzje, gameplay itd, to się przyjrzę co stworzyli, ale wstępnie nie oczekuję "perełki", ani nawet automatycznie dobrej gry, bo tworzyli ją "weterani". To niestety nic nie znaczy. Pożyjemy, zobaczymy.
..."Jak już wyjdzie i pojawią się recenzje, gameplay itd, to się przyjrzę co stworzyli"... No oczywiście że tak. Zawsze tak robię zanim kupię jakąś grę. Nasze wypowiedzi różnią się tylko tym, że ja jestem nastawiony bardzo optymistycznie, a z kolei ty z dużą dozą sceptycyzmu. Wielkiego FAIL 'u chyba jednak nie będzie, ale tak jak mówisz poczekamy, zobaczymy.
Prawda jest taka, że na sukces gry, jej odbiór i późniejszy ewentualny status "legendarnosci", ma wpływ więcej czynników niż kto jest developerem.
Często nawet sami twórcy nie mają pojęcia dlaczego ich wcześniejsze dzieło okazało się spektakularnym sukcesem i nie potrafią już tego sukcesu powtórzyć, pomimo starań. Dzieje się tak nie tylko w grach, ale filmach czy muzyce również.
Mhm... No popatrz, a na GOLu panuje powszechne przekonanie, że osoby, które są nazywane w tego typu newsach weterranami danej firmy były dosłownie spiritus movens swojego poprzedniego miejsca pracy i bez nich dany developer nigdy, podkreślam nigdy nie ma szansy stworzyć dobrej gry, więc idąc tropem tego myślenia, ci weterani powinni być zawsze w stanie dowowzić świetne tytuły.
Goty hura! XD
Czekam, choć ten koncept świata tak średnio mi podchodzi. (np. brak kosmitów poza super zaawansowanymi ludźmi z przyszłości (antagoniści) ). W Sci Fi lubię spotykać nowe gatunki, prowadzić dyplomację, poznawać nowe kultury obcych, a tu nic. Wszystko z nudnej Ziemi:
Wszystko ma ziemskie pochodzenie. Wszystko pochodzi z Ziemi i ewoluowało przez ponad 40 tysięcy lat.
Poza tym coś nie wierzę w ten realny wpływ wyborów gracza. Zawsze ładnie obiecują, a potem okazuje się że wpływ jest iluzoryczny.
Poza nowym Mass Effectem, zagrałbym w takiego porządnego RPGa AAA w świecie Star Treka lub Stargate.
O tak! Stargate ma naprawdę potencjał którego nikt nie był w stanie wykorzystać. A to idealny materiał na coś a'la Mass Effect, sam serial daje sporo materiałów do przeniesienia lub inspiracji.
Tylko, że w 90% uniwersów ci kosmici to i tak ludzie ale o jakieś cesze mocnej zarysowanej. Praktycznie zawsze humanoidzi (ten sam układ kończyn czy budowa głowy), podobnego wzrostu itd.
Ot mamy kosmitów rzymian, kosmitów egalitarian, kosmitów technokratów itd. ale dalej poza inną cerą i minimalnymi różnicami w budowie ciała identycznych jak my. Więc w sumie co za różnica? Ważne czy poszczególne warianty będą ciekawie zarysowane czy tez nie. Jest sporo dobrego SF (w literaturze) koncentrującego się właśnie na kontaktach pomiędzy dwoma grupami odseparowanej od siebie przez wieki ludzkości. To ma potencjał.
Porządny RPG w uniwersum Stargate to moje marzenie od wielu, wielu lat..
Póki co Amazon wykupił prawa i niby z zamiarem robienia nowego serialu, ale póki co kompletna cisza w temacie. Po premierze pierścieni władzy nawet się cieszyłem, że zostawili SG w spokoju, ale to, co zrobili z Falloutem daje jednak nadzieje na coś, co byłoby przynajmniej w miarę ok.
No proszę, różnica pomiędzy Archetype, a "nowym"/obecnym Bioware (da podstawie nowego Dragon Age) - mnóstwo wyborów które będą mieć wpływ na świat i towarzyszy oraz samego bohatera vs. brak istotnych wyborów które wpłyną na zakończenie/otoczenie.
Wiadomo, na papierze wszystko brzmi ciekawie, zobaczymy co tam ostatecznie uda się wykonać, bo niestety opowiadanie o tym co chcieliby zrobić (lub co zrobią) musi się zderzyć z tym co faktycznie wykonają i ile będą musieli obciąć z swoich obiecanek. No ale może nie wykastrują swojej gry tak jak to Bioware zrobi z DA:Veilguard.
No proszę, różnica pomiędzy Archetype, a "nowym"/obecnym Bioware (da podstawie nowego Dragon Age) - mnóstwo wyborów które będą mieć wpływ na świat i towarzyszy oraz samego bohatera vs. brak istotnych wyborów które wpłyną na zakończenie/otoczenie.
Skąd takie informacje o jednej i o drugiej grze?
Ja się tam jaram samą koncepcją... będę uważnie śledził rozwój tej gry i trzymał za nich kciuki.
Jeśli w produkcji tej gry paluchy moczą kolesie od coda, to będzie to najkrótszy RPG w historii????
Jak będzie dobry z dobrym replaibility to może być i krótki. Dzisiaj za dużo jest na siłę rozciąganych.
A tak co do samych kolesi od CODa to Cyberpunk pokazał, że w aRPG strzelanie może dawać frajdę. Tymczasem wiele z tych gier utknęło w czasach Mass effecta 2, gdzie jak na tamten czas było dobrze, ale branża poszła do przodu. Wiadomo aRPG to nie stricte gra akcji, ale jeżeli sporo czasu sprzedamy na walce to niech będzie przyjemna i soczysta.
Bo nic mnie nie irytuje jak nijakość tego typu rozwiązania w grze, w której walczy się sporo. Więc albo konkretna akcja jak w CP2077 albo taktycznie jak w BG3, DoS2 czy Solaście (gry przykładowe, sporo robi to dobrze) a nie takie coś pomiędzy gdzie klikamy LPM na wyścigi albo w cooldowny na czas i nic poza tym, jak w DA:I. Albo każą nam strzelać/machać mieczem w kółko ale sama walka choc w założeniach zręcznościowa jest sztywna i nie daje frajdy (gry od Bethesdy).
to może być i krótki - przestań, żona ciebie okłamuje.
Oj tak byczq +1. Bardzo bym chciał również, by to było coś fajnego i oryginalnego. Ile można te sequele, remake i remastery do pożygu.
Jeśli będzie dobra historia i zostanie poprawnie opowiedziana to reszta nie bardzo się liczy. Nie wiem czemu producenci gier o tym zapominają.
Jest potencjał. Podoba mi się, że idą w hard-sf, z dużym naciskiem na wybory rozwleczone w bardzo długim czasie. Jak rozumiem, struktura gry będzie mniej więcej taka, że wyruszamy z Ziemi na ekspedycję i przywozimy z niej jakiś tam artefakt, minerał czy inny McGuffin. Po powrocie decydujemy co z nim zrobić, a potem wyruszamy na kolejną ekspedycję, wracamy z niej i sprawdzamy jak zmieniła się Ziemia na skutek tej wcześniejszej decyzji. Ma to mieć wpływ nawet na naszych towarzyszy, więc zakładam, że będziemy mogli do pewnego stopnia sterować ewolucją naszego gatunku. Na 100% pojawi się "standardowy" robot napędzany A.I., ewentualnie Cyborg (pół człowiek, pół robot), ewentualnie człowiek w całkowicie zrobotyzowanym ciele. Osobiście liczę jednak na większą pomysłowość scenarzystów i możliwość przyłączenia do drużyny np. człowieka-banana czy kogoś w tym stylu :).
Trudno będzie udźwignąć grę w skali czasowej obejmującej dziesiątki tysięcy lat, więc obawiam się sporych uproszczeń. Albo inaczej, uproszczenia są w zasadzie gwarantowane, pozostaje tylko kwestia tego, jak pomysłowo twórcom uda się je ukryć. Bo zakładając, że na Ziemię wrócimy np. 5 razy w toku całej kampanii, to deweloperzy będą musieli przygotować co najmniej 6 różnych wersji naszej planety (w tym 1 startowa), projektując dla każdej odmienną architekturę, wygląd postaci, ubiory, technologię, klimat na powierzchni itd. W naszej rzeczywistości wystarczy 10-20 lat, by zaszła spora, widoczna gołym okiem zmiana w tym zakresie, a po 100 czy 1000 to już w ogóle otoczenie powinno być nie do poznania. Zakładając jednak, że po każdym powrocie możemy wybrać np. 1 z 3 wariantów, to już ilość "alternatywnych Ziem" urośnie do 16. Dodajmy do tego jeszcze różne możliwe kombinacje, że np. wybór 1A + 2B da nam rezultat I, ale już 1C + 2A da nam rezultat II, to robi się z tego tytaniczne wyzwanie, nawet w sensie czysto logistycznym...
Obstawiam więc, że dostaniemy coś w rodzaju niewielkiej lokacji pełniącej rolę głównej bazy ulokowanej na Ziemi (lub w okolicy), do której będziemy wracać po każdej misji i tylko ona tak naprawdę będzie się zmieniać (ewentualnie może ulec całkowitej wymianie na inną, np. gdy po powrocie zastajemy na Ziemi klimat rodem z Wenus, przez co baza została przeniesiona do stacji kosmicznej orbitującej wokół tego, co kiedyś było naszą planetą). Reszta planety będzie widoczna pewnie tylko jako płaski obrazek, np. za oknem naszej siedziby, tak jak było np. na Omedze w ME2. Z kolei do innych odwiedzonych wcześniej lokacji (np. w trakcie misji) gra w ogóle nie pozwoli nam wrócić. I pewnie nie będą też chcieli dawać nam za każdym razem nowego statku (co byłoby najbardziej logiczne, w końcu jak możesz wysyłać kogoś na misję super ważną dla całej ludzkości, dając mu szrota zbudowanego 10 tysięcy lat temu?!), więc wymyślą jakiś super niekonwencjonalny napęd nadświetlny wykradziony ze statku obcych, którego nie da się zreplikować, więc gracz musi się bujać jedną furą przez całą grę ;).
Przygotowanie czegoś takiego, nawet w kilkudziesięciu różnych wariantach, powinno być do ogarnięcia, i to nawet dla mniejszego studia. Na nic bardziej ambitnego raczej nie liczę.