Jak za pewne wielu z was, tak i ja zagrywam się teraz w Hogwarts Legacy. To była pierwsza od kilku lat gra, na którą czekałem z wypiekami, spodziewałem się rozczarowania, a jest dużo lepiej, niż myślałem nawet w optymistycznym scenariuszu. Oczywiście nie idealnie, ale czy musi być idealnie?
Siłą rzeczy chłonę więc ponownie świat Harrego Pottera, dużo o nim myślę podczas ścierania kurzy itd.
Myślę, że niestety ma wiele dziur i nielogiczności, np. gra bardzo mocno obnaża zaklęcia niewybaczalne. To był trochę kulawy temat już w książce, ale tak naprawdę dopiero w grze widać jak absurdalne jest to świętojebliwe podejście społeczności czarodziejów do tej kwestii.
1. Scenariusz 1: Rzucam Flipendo, w wyniku czego obsuwa się zbocze góry, zabija całą wioskę, przygniata 50 dzieci z sierocińca, "Wspaniały pokaz magii, 5 punktów dla Gryffindoru"
2. Scenariusz 2: Rzucam Crucio na Lorda Voldemorta, który właśnie próbuje dokonać rzezi na ulicy Pokątnej "O matko boska, utraciłeś status człowieka, do Azkabanu"
Zeby to odratowac, trzeba by bylo to jakos opakowac w lore, na przyklad, ze rzucanie zaklec niewybaczalnych to cyrograf i zobowiazanie, ze predzej czy pozniej niekarmiony nimi dalej demon przejmie nasza dusze albo cos, zaczyna kontrolować nasze ciało (stąd potrzeba izolacji w Azkabanie, bo w przeciwnym wypadku to jest po prostu glupie.
Zapraszam oczywiście do dyskusji o tej, jak i innych dziurach, niedoskonałościach świata HP, sam też pewnie coś od siebie dorzucę, jeśli wątek się rozkręci.
Tu nie ma zadnej dyskusji, od zawsze jakosc tworzenia swiata pod wzgledem logiki czy konsekwencji byla na poziomie Zmierzchu jak nie gorsza.
Na przyklad dlaczego Fred i George mieli w dupie, ze ich brat spal noc w noc z jakims doroslym Peterem skoro sami tez mieszkali w dormitorium Gryffindoru i wiedzieli, ze zaden Peter tam sie nie kreci w poblizu Rona.
Wytykanie uniwersum Harrego Pottera nielogiczności nie ma większego sensu, ponieważ wiele z nich było zamierzonych.
Czy to ma sens, że po złapaniu Złotego Znicza drużyna zdobywa 150 punktów? Nie, bo zazwyczaj oznacza to, że pozostałych 12 graczy quidditcha przez cały mecz trudziło się na darmo. Nie ma też żadnego sensu ten niepraktyczny system monetarny, w którym 21 knutów to sykl, a 17 sykli to galeon. Rowling chciała stworzyć zaczarowaną rzeczywistość, a magia wymyka się logice. Świat czarodziejów z jednej strony jest podobny do świata mugoli, co czyni go intuicyjnie zrozumiałym, a z drugiej wszechobecny absurd nadaje mu pociągającego uroku.
Oczywiscie, ze nie byly zamierzone, po prostu Rowling nie chciala sie wysilac.
A to akurat kompletnie chybiony zarzut, że jej się "nie chciało wysilać". Łatwo o dowody na to, jak od początku starannie przemyślała sagę, a chyba najlepszym przykładem jest to, że już w pierwszym rozdziale pierwszego tomu wprowadziła trzy postacie, Syriusza, Dumbledore'a i Hagrida, których imiona są odniesieniem do kolejnych faz alchemicznych (Black - czarna, Albus - biała, Rubeus - czerwona) i stanowią wskazówkę, że te postacie odegrają kluczową rolę w finale kolejno piątego, szóstego i siódmego tomu.
Według mnie Rowling potrafiła zachować równowagę pomiędzy odniesieniami do realnego świata (od razu np. rozumiemy, na czym polega rasizm w świecie czarodziejów) a tymi absurdami, nadającymi uniwersum unikatowego smaku. Kojarzy mi się to choćby z Morrowindem, gdzie mieliśmy podobną równowagę. Z jednej strony znajomo wyglądające imperialne osady i forty na wybrzeżu. Ale im głębiej w ląd, tym większe odloty, grzybodrzewa i domy wydrążone w ogromnych muszlach. Sumarycznie na tyle dziwne, aby intrygować, ale nie na tyle, aby odrzucać.
Oczywiscie, ze nie chybiony, widac, ze nie zastanawiales sie nad tym jak ten swiat jest skonstruowany, gdy Rowling wymysla motyw, pozniej o nim zapomina jak podroze w czasie czy spadek harrego. Jeszcze to pisanie o fazach alchemicznych, ty sobie zartujesz? Traktowanie domow po macoszemu pomimo tego, ze Slytherin to psychopaci i zbrodniarze wojenni?
Zastanow sie masz swiat czarodziejow ktorzy pomimo tego, ze magia moga gotowac czy sprzatac w Hogwardzie maja niewolnikow (czy nie jest to typowo brytyjskie podejscie bez zastanowienia, ze era kolonizacji juz minela?).
Sprobuj poczytac troche inne ksiazki niz typowo dla najmlodszych dzieci a nie porownania do Morrowinda, nie wiadomo skad to porownanie. Swiat Rowling jest nudny, bezsensowny, lamiacy lub ignorujacy reguly o ktorych sama wspominala wczesniej.
Dlaczego miałaby wymykać się logice? Wątpię, żeby idiotyzm qui(...) był zamierzony. Autorka ewidentnie nie rozumie znaczenia punktacji, rywalizacji etc.
EDIT: Absurd qui(...) Powiela się przy przyznawaniu punktów na koniec roku/semestru (nie pamiętam cezury, z racji na temat nie warto nawet googlować).
2. Scenariusz 2: Rzucam Crucio na Lorda Voldemorta, który właśnie próbuje dokonać rzezi na ulicy Pokątnej "O matko boska, utraciłeś status człowieka, do Azkabanu"
W książce było info, że Ministerstwo Magii pozwoliło Aurorom na używanie zaklęć niewybaczalnych na śmieciożercach.
Ale to prawda, HP ma dużo dziur. Tak to jest, jak się zaczyna tworzyć uniwersum od dupy strony. Największym mistrzom też się to zdarzało - Tolkien najpierw zamordował Glorfindela, a później musiał go wskrzesić. Namieszał też w drzewie genealogicznym jednego z elfickich rodów.
Dlaczego w ogóle zakładacie, że Rowling "tworzyła uniwersum"? Po prostu napisała przyjemną do czytania książkę, a jak się sprzedała, to kolejne. Czytając je razem trudno uwierzyć ze miała pomysł na główną spójną fabułę serii pisząc pierwsze tomy.
Tolkien na pewno próbował stworzyć spójny świat, ale na poziomie poetycko-mitologicznym; jak myśleć przyziemnie to jego świat jest jeszcze bardziej niefunkcjonalny niż Rowling. Dodatkowo prawie żadnej opowieści nie ukończył, a po wymyśleniu Numenoru przebudował całą mitologię wstecz; więc w różnych dziełach masz minimum dwie wersje świata, nie pasujące do siebie. Akurat wzmianka o Glorfindelu jest bez sensu, jako ze elfy mogły po śmierci wracać bez ograniczeń.
Skad pomysl, ze nie tworzyla? Nawet gdyby napisala pojedyncza ksiazke czy opowiadanie, stworzyla jakas wersje swiata przedstawionego ktora sama sobie co chwila nie przeczy, zeby zabiegali fabularne mialy jakis skutek.
Nie porownoj Rowling do Tolkiena ktory przeciez mial zupelnie inna wizje w sensie moralnosci, genezy historii, moze jeszcze napisz o fabule Warcrafta czy Starcrafta.
Tworzenie uniwersum to nie rzecz deklaratywna. To konsekwencja istnienia świata przedstawionego. Sapkowski w wiedzminie też stworzył uniwersum, płytkie jak przemyślenia geralta, ale jednak.
Akurat wzmianka o Glorfindelu jest bez sensu, jako ze elfy mogły po śmierci wracać bez ograniczeń.
Do Śródziemia? Jajca se chyba robisz.
Dlaczego w ogóle zakładacie, że Rowling "tworzyła uniwersum"?
Pottermore, Fantastyczne Zwierzęta. No może dlatego, ale mogę się mylić.
Sapkowski w wiedzminie też stworzył uniwersum, płytkie jak przemyślenia geralta, ale jednak.
Pomimo twojej nieskrywanej niechęci do plebejskich autorów i literatury dla motłochu, macie jednak z Sapkowskim sporo wspólnego.
Aeglos - pogratulować argumentów...
Oczywiście, ale tylko ilościowa.
Cóż, to książki dla dzieci, więc w osoby je czytające rzadko kwestionują brak logiki.
Gdzie samych „błędów” lub miernego pisarstwa jest znacznie więcej, bo Rowling słabą pisarką jest - przynajmniej w kontekście tworzenia spójnego, wiarygodnego uniwersum, nie fabuły czy postaci.
Azjatycka postać? Imię „Cho Chang”, bo jak stwierdziła, brzmiało dla niej azjatycko (pomijając to, że imię Cho jest jednym z popularniejszym NAZWISK)
Elfy? Kochają niewolnictwo. Walka o zniesienie niewoli oczywiście została wyśmiana (piszę o Hermionie z książek), bo jak to tak, Elf bez Pana? Elfy kochają swoich Panów.
Gobliny? Zakaz używania różdżek, bo różdżki są dla Panów. Oczywiście, wszelkie przewroty i próby obalenia tego prawa są złe, bo jak to tak, żeby podludzie chcieli równych praw?
Ron wiecznie śpiący z innym mężczyzną w jednym łózko? Albo jego bracia byli nad wyraz tolerancyjni albo przypadkiem nigdy nie sprawdzili mapy Huncwotów.
Starszy Weasley, zajmujący się całe życie sprawami mugoli i będący zafascynowany nimi, nie potrafiący opanować najprostszych czynności mugloskich przez te wszystkie lata? Może po prostu jego IQ zamknęło się na jednocyfrowej liczbie.
Jako dziecko się wiele nie zrozumiało, ale jak zasiadłem do świata HP już jako dorosły, to ilość imperializmu, podejście do rasizmu, czarno-biały świat (Slytherin istnieje tylko i wyłącznie po to, żeby były złe osoby w historii), wszelkie Deus Ex machiny i plot armory są tak wszechobecne, że nie da się jej książek czytać bez wywoływania u mnie obrzydzenia.
Co do zaklęć niewybaczalnych, tu akurat była „namiastka” logiki. Flipendo mogło zabić, ale to było tylko jedno z wielu jego użyć. Zaklęcia niewybaczalne miały tylko i wyłącznie jeden cel - zabić/skrzywdzić inną osobę, nie można było ich użyć w innym celu. Dodatkowo nie można było niczym pistolet dać je dziecku, żeby urządzić jakąś masakrę - trzeba było w chcieć ich użyć i rozumieć konsekwencję, niepewny czarodziej rzucający np. Crucio albo bardziej „połaskocze” ofiarę, albo w ogóle nic ona nie poczuje.
JK Rowling oczywiście także nie podchodzi rzetelnie do tworzenia świata, ba, nie potrafi nawet zrobić najprostszej na świecie rzeczy - googlowania. Stworzyła w innej serii polską postać. Jakie dała imię? „Lechsinka”, bo wiecie, najpopularniejsze Polskie kobiece imię. Lechsinka oczywiście miała „słowiańskie oczy” („slavic eyes”), nie umiała języka angielskiego i nie zrozumiała kim jest detective (bo niestety nie mamy takiego słowa w języku polskim jak np. detektyw). Oczywiście była sprzątaczką.
JK Rowling oczywiście także nie podchodzi rzetelnie do tworzenia świata, ba, nie potrafi nawet zrobić najprostszej na świecie rzeczy - googlowania. Stworzyła w innej serii polską postać. Jakie dała imię? „Lechsinka
Nie no. Jeszcze pokaz możliwości googlowania na temat Polski dała w Zakonie Feniksa, gdzie był wspomniany polski ścigający Władysław Zamoyski. xDD
Dodatkowo nie można było niczym pistolet dać je dziecku, żeby urządzić jakąś masakrę - trzeba było w chcieć ich użyć i rozumieć konsekwencję, niepewny czarodziej rzucający np. Crucio albo bardziej „połaskocze” ofiarę, albo w ogóle nic ona nie poczuje.
Ja jeszcze dodam, że Moody przebieraniec w Czarze Ognia na lekcji o zaklęciach niewybaczalnych mówił, że wymagają praktyki i większej mocy magicznej, której czternastolatki (których tego tematu uczył) nie posiadały i gdyby któreś z dzieciaków chciało użyć Avade na nim, to by nic to im nie dało czy jak to on ujął "nie dostałby nawet krwotoku z nosa".
Czesto to po prostu brytyjska perspektywa Rowling, osoby wyksztalconej ale jednak widac pokłosie imperializmu, tak samo jak w Polsce zachowanie w stylu "o matko murzyn albo ciapak", rasizm w innym wydaniu niz zachodnie poniewaz obecna Polska to nie jest kraj z mniejszosciami na poziomie 20lecia miedzywojennego czy przed zaborami.
Mnie np. dziwiło podejście bliźniaków Weasleyów - Na mapie huncwotów musieli widzieć że ich młodszy brat sypia co noc z jakimś gościem o imieniu Peter Pettigrew, a jakoś nigdy nie podnieśli tematu.
No i Quidditch. Nawet moja żona stwierdziła że tak nielogiczną grę wymyśliła kobieta, skoro złapanie znicza generalnie wygrywało drużynie grę.
Ale generalnie to takie szukanie dziury w całym, jak przy każdej popularnej historii. Całość się broni, i to się liczy.
Skoro istnieje coś takiego jak eliksir wielosokowy to dlaczego nie ma burdeli korzystających z nich.
Druga rzecz to Quidditch, no zasady tej gry są idiotyczne.
Czekamy na otwarcie serwisu, gdzie sprzedaje się swoje włosy.
PS to chyba nie była taka prosta sprawa, tj. jego przygotowanie. Zresztą świat czarodziejów jest relatywnie wąski.
Słuszna uwaga z tymi burdelami. I podobna kwestia: już to widzę jak buzujące hormonami nastolatki nigdy nie wpadły na to, że można używać różnych zaklęć kameleonowych czy innych peleryn niewidek do podglądania kapiących się koleżanek.
Nie takie rzeczy tam się dzięki magii wyczyniały. Zwłaszcza jak ktoś nie miał poszanowania dla praw i regulaminów.
Dla mnie zawsze największym absurdem było to, jak czarodzieje niby żyli na co dzień obok mugoli, ale nie mieli jakiegokolwiek pojęcia o świecie zwyczajnych ludzi. A już szczyt tego stanowił pan Weasley, który pracował w departamencie zajmującym się produktami mugolskimi, całe życie się fascynował normalnymi ludźmi i ich wynalazkami, ale przerastało go użycie telefonu, czy użycie mugolskich pieniędzy.
Inne rzeczy No też były i irytowały. Choćby to, że nieletnim nie wolno używać magii, ale Harry u Dursley''ów sobie leżał w łóżku i po kryjomu czytał księgi zaklęć, przyświecając sobie różdżką. Ale to wszystko bladło, jako mało istotne drobiazgi, właśnie w porównaniu z tą ignorancją świata mugoli.
Daleko trzeba szukać? Nawet dzisiaj znajdziesz ludzi ~50 lat i dalej co nie potrafią w komputery czy w telefony. A żyjemy z nimi już naprawdę wiele lat. Spróbuj też łatwo kogoś przestawić na inną walutę - nie da się.
Zaklęcia nie były zakazane dla nieletnich, były niezbyt dobrze widziane w mugolskim świecie, a już na pewno gdyby ktoś to zauważył. Plus nie było żadnego sposobu by wykryć, że ktoś ich używa.
"Zaklęcia nie były zakazane dla nieletnich, były niezbyt dobrze widziane w mugolskim świecie"
Jasne, że nie były. I dlatego Harry prawie wyleciał z Hogwartu za "recydywę".
"nie było żadnego sposobu by wykryć, że ktoś ich używa"
Nie istniał czar pozwalający stwierdzić, że konkretna osoba użyła czarów, za to istniał Namiar na każdym nieletnim czarodzieju, pozwalający wykryć, że w pobliżu użyto magii. W ten sposób choćby Harry został obwiniony o czar rzucony przez Zgredka, bo namiar zarejestrował rzucenie zaklęcia w domu, gdzie byli sami mugole i niepełnoletni czarodziej (swoją drogą tu też można by się zastanawiać, dlaczego zostało wykryte tylko to 1 zaklęcie, a teleportacja skrzata już nie, bo albo zaklęcie wykrywało dowolne rodzaje magii, albo tylko magię czarodziejów, tylko jak wtedy Zgredek rzucił czar bez różdżki).
Zresztą to rozwiązanie dawało też pewne możliwości obejścia. Fred i George mogli tam sobie w Norze dość swobodnie eksperymentować, bo to był dom czarodziejów, gdzie namiar był bezużyteczny ze względu na obecność dorosłych czarodziejów (nawet było w książkach wspomniane, że w magicznych rodzinach generalnie rodzice odpowiadają za to, żeby dzieci nie czarowały na oczach mugoli)
"Nawet dzisiaj znajdziesz ludzi ~50 lat i dalej co nie potrafią w komputery czy w telefony."
Nie do tego stopnia.
Dla mnie największą bolączką książek była Ginny. Ona w ogóle nie miała charakteru, ale wydaje mi się że Rowling specjalnie tak ja stworzyła, żeby pomijając jej szczegółowy opis, każdemu czytelnikowi w wyobraźni była idealna. Np. każda postać miała rozwinięte dialogi i kazdy miał coś do powiedzenia w przypadku Ginny opis był w stylu "spacerowali razem wokół jeziora i rozmawiali na różne tematy", ale na jakie?:D ona była taka gąbką, która chłonęła wszystko ale nic od siebie nie dawala
Jakby ktoś chciał to na kanale Strefa Czytacza jest cały dział poświęcony absurdom z Harrego Pottera. Nie oglądałem tego ale wyświetla mi się na głównej często.