Sorry, ale dostaję już mentalnego rozwolnienia, bo sprawa się toczy i zaczyna mnie męczyć.
Odbieram nieswoją korespondencję z banku.
Tzn. zgadza się adres zamieszkania, totalnie nie zgadza się imię i nazwisko.
Pytanie mam jedno zasadnicze - czy uderzać do banku celem wyjaśnienia sprawy, czy od razu na policję? :>
NIUANSE
pisemka przychodzą "zwykłe", bez potwierdzenia odbioru, lądują w skrzynce pocztowej pod adresem, pod którym od prawie dwóch lat nikt nie mieszka, a którego to lokum jestem właścicielką.
Te listy przychodzą OD ROKU REGULARNIE. Nadawcą jest Santander. Przy ok. 7 razie odważyłam się otworzyć (personalia nie moje, ale adres się zgadza) - wezwanie do zapłaty zgodnie z umową xyz, na kwotę xyz.
Tej korespondencji było sporo, ale przecież nie na moje nazwisko, więc traktowałam mniej więcej tak, jak ulotkę z Kauflanda.
Aż się wczoraj wkurzyłam ostatecznie, bo zaprzyjaźniona sąsiadka doglądająca porządku opowiada, że ciągle te listy przychodzą (ale nie otwieramy).
No to co, chłopaki, waszym zdaniem? Najpierw do banku? Czy od razu na psy ;>
PS. Nie spodziewałam się nigdy, że to kiedyś napiszę szczerze, ale chyba potrzebuję Loona :(
no toteż czekam.
Nie wiem po co te złośliwości, Pietrus, przez to forum kupowałam już samochód, ekspres do kawy, a nawet (prawie) pozbyłam się upierdliwego sąsiada, jak potrzebuję jakiejś życiowej sondy, to to forum jest bardzo wiarygodne!
Po prostu - wszyscy czepiali się od dawna moich wątków tego typu, więc wreszcie to ja mogę wbić komuś szpilę. Nic osobistego.
Nikt na to nic nie poradzi. Wywalaj do kosza i się nie przejmuj. Za jakiś czas zaczną przychodzić awiza na polecone, potem sądowe, a potem komornik w mig ustali prawdziwy adres idioty i się problem skończy. Nie trać czasu na chodzenie na pocztę, do banku itp bo to nic nie da.
Ja bym zabrał całą korespondencję i poszedł do banku, pierwsze co mi przyszło do głowy.
Może to jest jakaś kosmiczna pomyłka systemowa, odrazu na policję bym nie szedł.
Nie spodziewałam się nigdy, że to kiedyś napiszę szczerze, ale chyba potrzebuję Loona :(
Przypominam, że Loon entuzjastycznie zareklamował tutaj firmę sprzedająca gacie na subskrybcje która teraz straszy swoich klientów windykatorami.
Większość tej korespondencji wywaliłam jak ulotki z Kauflanda :(
No ale jakieś tam świstki zostały.
Przypominam, że Loon entuzjastycznie zareklamował tutaj firmę sprzedająca gacie na subskrybcje która teraz straszy swoich klientów windykatorami.
... tym bardziej czekam, aż Loon się obudzi, może zechce się ustosunkować do zawiłości prawnych, bo przecież wszyscy już wiemy, że z natury i dyplomu jest prawnikiem :>
w UK po prostu zaznaczylbym adres i imie/nazwisko na kopercie, dopisal "Not known at this address" i wrzucil do skrzynki; niech odsylaja do adresata (banku) i niech bank sie martwi co zrobic z tym fantem.
Napisz na kopercie "Adresat nieznany" i wrzucić do skrzynki na listy.
Nie są adresowane do Ciebie, czym się martwisz?
Zadzwoń do banku - nawet chwilowo nie musisz iść. ( i najlepiej nagrywaj rozmowę)
Dlaczego? Bo komornik czyli potencjalne zadłużenie
Ktoś podał jako adres zamieszkania albo korespondencji ten adres ( może poprzedni właściciel, może ktoś wynajmujący, albo po prostu ktoś zobaczył "pustostan")
A że komorników w tym kraju mamy jakich mamy - to potrafią wejść do cudzego mieszkania jeśli zostało wskazane przez kogoś jako miejsce pobytu
https://sowafinansowa.pl/artykuly/komornik-a-mieszkanie-dluznika/
"Prawo wejścia do mieszkania, także tego niebędącego własnością dłużnika, daje komornikowi Kodeks postępowania cywilnego, a dokładnie art. 814. Zgodnie z nim komornik może nie tylko wejść do takiego lokalu, ale także:
przeszukać pomieszczenie w celu oszacowania wartościowych przedmiotów,
przeszukać ubranie dłużnika, który ten ma na sobie,
przeszukać inne osoby znajdujące się w mieszkaniu
Dwa ostatnie punkty zwykle mają miejsce wtedy, gdy zachodzi podejrzenie że zadłużony bądź obecna przy nim osoba trzecia, próbują ukryć jakąś część wartościowego mienia (np. biżuterię).
Przed wizytą w domu dłużnika komornik ma obowiązek poinformować go o tym fakcie. Niestety, praktycznie nigdy nie podaje on jednocześnie dokładnej daty czy godziny takiej wizyty. Tym samym może więc pojawić się w mieszkaniu także pod nieobecność dłużnika. Zgodnie z prawem nie jest to jednak powód, aby nie doszło do oględzin posiadanego przez zadłużonego mienia. Komornik może bowiem wejść do domu dłużnika pod jego nieobecność, a jeśli nie zostanie wpuszczony np. przez współlokatorów, ma prawo poprosić o pomoc policję, bądź skorzystać z usług ślusarza."
A skoro przez 2 lata nie zgłosiłaś faktu że przychodzi nie twoja korespondencja to bank wskaże to mieszkanie jako miejsce pobytu
I po rozmowie z infolinią - albo poproszą o jakieś dokumenty, czy wizytę w oddziale itp albo usuną adres z systemu
Bo olewanie takich rzeczy nie jest mądre, nie w tym kraju
No i co, komornik nie ma wglądu do tego kto w takim domu jest zameldowany? Bo jakiś pan x wziął chwilówki na Twój adres to masz się niby martwić? Jak coś weźmie z chaty w takim przypadku to odszkodowanie niech płaci. Poza tym list nierejestrowany bez potwierdzenia odbioru, kogo on w sumie obchodzi?
Dzwonienie na nagrywaną infolinię i mówienie, ze otwiera się przesyłkę zaadresowaną kogoś innego.
Już tak nie demonizuj tyhc komorników. Jakiś czas temu po identyczej sytuacji (czyli przesyłki z KRUKA itp na dane innej osoby) pojawił się u mnie komorni i rozmowa wyglądała w ten sposób:
Czy mieszka tu taka i taka?
Nie, od x lat już nie, mieszkanie ma nowego właściciela.
MHM.
Nawet nie wszedł na piętro.
.. no i widzisz, Diablo, skąd ten mój dylemat?
Obsrywałam tę pocztę, zresztą podobnie panowie wyżej pisali - "co ci zrobią", wklejasz cytat z którego wynika, że właściwie komornik może drzwi wyważyć bo jakaś tępa cipa podała MÓJ adres.
Dla mnie to jest chore, w kraju, w którym nie ma już przecież nawet obowiązku meldunkowego, adres zamieszkania nie jest nigdzie weryfikowany, co to urwa ma być...
Grave
(przepraszam, zapomniałam o twoim dyplomie ;) )
Trzęsę portkami bo akurat ten mój lokal jest "pustostanem", bywam w tym miejscu 3x w roku na pół dnia, nie ma możliwości bezpośredniej konfrontacji, no średnio mi się uśmiecha wejście policji czy tam ślusarza, a z tego co przytoczył Diablo tak może być (czy nie?)
A komornik już idzie, wiem, bo poprosiłam tę moją zaprzyjaźnioną sąsiadkę o otwarcie tych nowych papierów (trudno, spalę się w piekle za to czytanie nieswojej korespondencji) i już nie wysyła Santander, tylko Intrum (informacja o wizycie negocjatora terenowego)
Dzwoni na infolinię bo dostaje listy na osobę która nigdy tu nie mieszkała z banku i bo się że chodzi o jakąś pożyczkę czy coś
A listy wrzucała do skrzynki zwrotów ( z nimi zresztą też jest zabawa) ale ostatnio przychodzą regularnie i co z tym zrobić
Plus zawsze może powiedzieć że otworzyła jedne przez pomyłkę bo była w stercie listów do niej co w oddziale banku nie przejdzie jak przyjdzie z x listów otwartych - jak już się niestety przyzna że otworzyła
To miałeś szczęście bo nam się trafił mocno upierdliwy od jednej z sieci komórkowych bo osoba olewała przychodzące na adres listy ( a mieszkała w tym lokalu 30 lat)
I co oprócz tej upierdliwości było dalej?
edit
to było do DM
Grave
no jeszcze nic, ale jak mi za kilka dni sąsiadka zadzwoni, że mi drzwi szlifują, to się soczyście wkurzę. (sorry, taka już jestem, nie ufam nikomu, nawet przepisom prawa które chyba też dość kuleje)
Mieszacie pojęcia. Windykator terenowy to nie komornik. Windykator g.. może zrobić. Komornik musi mieć nakaz z sądu a Magera go nie dostanie bo adres domu nic nie znaczy bo sąd ma dostęp do papierów zameldowania. No nawet na chłopski rozum, ktoś zameldował się u ciebie na 3 miesiące i wziął kredyt i po 2 latach przyjdzie ci komornik i drzwi będzie ciol? Komornik wysyła zarejestrowany list polecony z potwierdzeniem odbioru. Nie strasznie Magery
A że komorników w tym kraju mamy jakich mamy - to potrafią wejść do cudzego mieszkania jeśli zostało wskazane przez kogoś jako miejsce pobytu
W pierwszej kolejności komornik wysyła do danej jednostki policji pismo z prośbą o przeprowadzenie wywiadu środowiskowego czy dana osoba w dalszym ciągu mieszka pod wskazanym adresem, jeśli w trakcie przeprowadzonego rozpoznania wyjdzie, że tak to dopiero wtedy zaczyna podejmować dalsze kroki. Sami tez robią sobie rozpoznania
no jeszcze nic, ale jak mi za kilka dni sąsiadka zadzwoni, że mi drzwi szlifują, to się soczyście wkurzę. (sorry, taka już jestem, nie ufam nikomu, nawet przepisom prawa które chyba też dość kuleje)
Żaden komornik nie wejdzie Ci na mieszkanie zanim nie zrobi konkretnego rozpoznania, wcześniej raczej spodziewaj się wizyty dzielnicowego.
NG - nie licząc masy nerwów dla osoby starszej (bo sprawa dotyczyła rodziny mojego przyjaciela) niczym. Jak u ciebie nawet nie wjechał na piętro to tu była cała zabawa w że on musi wejść, to tu się pojawił beż żadnego awizo ( w tym żadnego awizo z sądu czy o jego wizycie), straszył etc. A także się zaczęło od listów na nieznaną osobę.
Kilkadziesiąt minut szarpania że by wpisał do protokołu że nikt taki nie mieszkał tutaj.. ja bym skargę składał ale że to nie moja rodzina to..
Śmiejesz się z telefonu - a akurat na podobna sytuację ale tym razem w mojej rodzinie miałem na przełomie 2020/21 i pomogło (a może że to okres pandemiczny). Bo także zaczęły przychodzić listy na zupełnie obcą osobę (od operatora na O ). Zanotowali sobie (chociaż zajęło to 2 rozmowy) i przestało przychodzić cokolwiek - komornika także nie było przez ponad 2 lata więc raczej już z głowy (albo zdążyliśmy przed puszczeniem sprawy w ruch)
Jak już ktoś napisał, na pocztę zanosisz wszystkie listy że skreślonym adresem, obok piszesz adresat nieznany albo ta osoba tu nie mieszka i poczta musi zwrócić taki list nadawcy czyli bankowi i niech oni się martwią co ci komornik może zabrać jak to nie twoje imię i nazwisko i masz wszystkie papiery na dom na siebie..
Skoro prawnik doradza, żeby całą tę korespondencję utylizować bez rozmyślania, to właściwie nie mam więcej pytań.
Żeby była jasność.
Zdarzyć się może wszystko. To, że sprawa jest u windykatora nie oznacza, że wyląduje u komornika. Liczy się wysokość i rodzaj zadłużenia, jego data itd.
Jeśli ktokolwiek uważa, że telefon (sic!!) albo pójście do placówki banku (nie mówiąc już o firmie windykacyjnej) załatwi mu sprawę to jest równie naiwny jak ten, który mówi, że komornik to koniec świata. Przykład: próbując załatwić swoją sprawę (z w sumie z czystej wygody bo irytowała mnie korespondencja to obcych ludzi) informowałem o zmianie właściciela to zaproponowano mi przesłanie aktu notarialnego i oświadczenia z meldunku. Powiedziałem, żeby się jebneli w sagan i na tym sprawa się zakończyła (plus ta 30 sekundowa wizyta komornika).
Informowanie o tym, że lokal zmienił właściciela albo że dana osoba tutaj nie mieszka nie ma sensu z dwóch powodów: po pierwsze cała egzekucja odbywa się na bazie tytułu wykonawczego, który z kolei jest wydawany po mniejszych lub większych bojach w oparciu o umowę, weksel, fv itp. Twoje oświadczenie nie zmieni w żaden sposób pierwotnej podstawy, czyli wierzyciel i tak może iść do sądu bez ujawnienia nowych informacji i w żaden sposób nie zmieni to twojej sytuacji.
Po drugie wierzytelności są sprzedawane pakietowo i NIKT z nabywców nie będzie się przejmować jakimś telefonem wykonanym x czasu wcześniej.
Żeby komornik mógł podjąć jakąkolwiek czynność musi oficjalnie zainicjować postępowanie - ergo w skrzynce na listy pod twoim adresem powinno znaleźć się awizo. Idziesz z tym awizem na pocztę, podajesz numer, dowiadujesz się kto to wysłał. Jeśli jest to sąd albo komornik - interweniujesz. W zdecydowanej większości przypadków najpierw musi być postępowanie sądowej, więc jeśli nie idzie do elektronicznym postępowaniem w lublinie to masz gros czasu na reakcję.
Grave
obsrałeś mnie jak gołąb tylko po to, by teraz napisać rozbudowanego, wnikliwego posta? ;) Oj, misiu pysiu. Rozumiem, że jesteś wychillowanym człowiekiem ale wiesz, niektórzy mają inaczej ;)
Anyways, no dziękuję po prostu, to naprawdę miłe i doceniam, że zmarnowałeś ileś-tam sekund swojego życia (zero szydery, przyrzekam).
Ja po prostu NIENAWIDZĘ braku kontroli nad sprawami (a za taką uważam tę sprawę, jasne, że mogę sobie tę pocztę nadal spuszczać w kiblu, po prostu irytuje mnie zaistniały fakt)
Wybacz, ja mam niestety tendencję do uznawania, że to co jasne i zrozumiałe dla mnie jest faktem notoryjnym dla całego społeczeństwa i wypytywanie się o takie pierdoły jest generalnie zawracaniem dupy.
Niestety nigdy nie będziesz mieć 100% kontroli nad przebiegiem postępowania. Z praktyki można byłoby powiedzieć, że najbezpieczniejszym jest informowanie sądu o tym, że taka osoba nie mieszka pod takim adresem.
Ale nawet wtedy sąd może zobowiązać dostarczenie korespondencji przez komornika, ten teoretycznie może to zrobić bez twojej wiedzy. Ale to są naprawdę przypadki wręcz incydentalne.
Na tym etapie musisz pamiętać - windykacja to nie komornik. Jeśli coś przyjdzie pocztą to masz TYLKO 7 dni na podjęcie odpowiednich czynności. Kancelaria adwokacka kosztuje ale i zabezpiecza.
Jeśli typ, który mieszkał wcześniej w mieszkaniu nie zmienił adresu w banku, to listy będą przychodzić. Bierze się list idzie do banku i wyjaśnia, że ta osoba pod tym adresem nie mieszka i tyle. Przerabiałem to już z 5 razy, listy przestają przychodzić. Można też zastosować się do instrukcji która jest na kopercie :P
Panowie, chyba jeden fakt wam umyka
dana osoba NIGDY nie mieszkała pod tym adresem, nie jest spokrewniona, nikt z rodziny nie był żyrantem, nikt z krewnych i znajomych nie ma pojęcia, kto to jest - właściwie to imię i nazwisko też może być wymyślone (chociaż dowody osobiste to jednak w bankach sprawdzają)
Mam podejrzenia, że ta osoba podała MÓJ adres CELOWO, dobrze wiedząc, że od circa 2 lat mieszkanie stoi puste (właśnie po to, by wszelka korespondencja przychodziła na mój adres, a jak przyjdzie co do czego to się wyłga przed sądem "oj, pomyliłam adres, bardzo przepraszam, nie docierała do mnie żadna korespondencja")
Nie wszystkie banki podają instrukcje na kopertach "co zrobić" jak list nie trafił do adresata :P Normalna osoba idzie do banku którego nazwa na bank jest na kopercie i wyjaśnia, a leniwa osoba sra ogniem na forum po paru miesiącach wywalania listów do śmieci :P ze strachu że jej komornik wjedzie :P
No dobrze, może jestem nienormalna.
Mam sporo wolnego czasu w jutrzejszy zapewne piękny poniedziałek, do tego banku mam trzy żabie skoki. Robimy zakłady?
Bo ja jestem niemal pewna, że niczego się nie dowiem (bo się nie zgadza imię i nazwisko, nie przejdę podstawowej weryfikacji) - w sumie sama jestem ciekawa, co mi uprzejme panie powiedzą, i czy wyrzygają mi RODO od razu, czy dopiero po chwili
Nie rozumiesz? Ty nie musisz się dowiadywać czegokolwiek :P Po prostu zgłaszasz do banku że taka osoba tam nie mieszka i tadam listy przestają przychodzić :P życie jest ewidentnie za ciężkie :P
Po prostu zgłaszasz do banku że taka osoba tam nie mieszka i tadam listy przestają przychodzić
No przecież tak jest, peresecutor robił już tak 5 (!!!) razy!
Zresztą powszechnie wiadomym jest, że jak masz kredyt to idziesz do banku, mówisz że już tam nikt nie mieszka i tadam, bank odstępuje od dalszych czynności.
NewGravedigger -> ale co mnie jako właścieciela mieszkania obchodzi że typ który wynajmował nie podał nowego adresu, nigdy nie miałem problemów z tym, listy przewstały przychodzić. Co bank w takim wypadku robi nie mam pojęcia i mnie to nie interesuje, podejżewam że dzwonią do klienta :P W każdym razie w moim przypadku listy przestały przychodzić i tyle.
Cóż, wolę być głupia, niż żeby mi słoma z butów wystawała.
No tak trzeba głaskać w tych czasach, bo komuś może się przykro zrobić :P Instrukcje obsługi powinni załączać do wszystkiego :P Kultura i dobre wychowanie mówi że jak zywkły list pomyłka przyjdzie to powinno się go oddać na pocztę, jak listonosz się pomyli i wrzuci list dla sąsiada to pewnie też do śmieci wywalasz :P
No tak trzeba głaskać w tych czasach, bo komuś może się przykro zrobić :P
Jestem na tym forum już bardzo długo i nie mam tutaj żadnej taryfy ulgowej, ale o ile sięgam pamięcią to nikt, naprawdę nikt nie musiał "kropkować" swoich środków wyrazu. Czyżby ubogi zasób słownictwa? Czy zwykła nieumiejętność skrytykowania/dosrania?
Megera_ -> mam wielkie nieszczęście w życiu ostatnio :P Muszę przez jakiś czas współpracować z tępą babą, egocentryczną feministką, która spokojnie mogłaby być żeńską odmianą kaczyńskiego. Która logiki nie rozpoznałaby, nawet jak kopnęła, by ją w dupę, więc ostatnio nie mam cierpliwości do kobiet i ich problemów ze zrozumieniem rzeczy oczywistych. Nawet matkę przestałem odwiedzać ostatnio, wiadomo osoby starsze potrafią być czasem mega irytujące :P, a wykropkowania były przekleństwami wyrażającą bezsilność, nie były skierowane ad personam.
Persecutor
nie musisz mi się tłumaczyć; widziałam, co napisałeś zanim wyedytowałeś, nie sprawiło mi to przykrości, przez którą płaczę i nie usnę dzisiaj w nocy - no po prostu było to "trochę" nieeleganckie, abstrahując od mojej płci - bo jak wspominałam, nie czuję, żebym tu miała taryfę ulgową, w internetach jestem totalnie bezpłciowa, nie czuję się uprzywilejowana tylko dlatego, że mam cycki
czasem piszę głupoty, czasem można/należy mnie skrytykować, korona mi od tego nie spada - zależy, w jakim stylu się to robi
przykro mi, że się stałeś uprzedzony (mam nadzieję, że chwilowo), psycholog ze mnie żaden ale czasem nie warto robić "przeniesień" swoich frustracji, nie dlatego, że kogoś to zaboli, tylko to po prostu z natury jest słabe
Podsumowując - nie masz się co martwić. Jakby co, to komornik wyśle ci polecony, więc jak bywasz trzy razy na rok to na pewno odbierzesz awizo, potem pójdziesz na pocztę, gdzie oczywiście nie będąc adrestaem nikt Ci listu nie wyda, ale dowiesz się, że to od komornika, więc złożysz odpowiednie pismo procesowe.
Do tego, ponieważ boisz się egzekucji z ruchomości, a twoich rzeczy w lokalu nie ma, bez problemu udowodnisz, że to nie są rzeczy najemcy.
strasznie wczoraj zagrałem w hogwart legacy, spałem do 15.00
ale powiedzialem kiedys, ze jesli choc jedna osobna w hogwarcie pozostanie mi wierna i w chwili próby wypowie moje imie - przybede
1. formalnie nie wolno ci otwierac cudzych listow, ja bym sie tym juz nigdzie nie chwalił
2. nic Ci nie grozi w kontekście rezultatu koncowego, ale mogą być po drodze przygody (windykatorzy, komornicy)
3. skontaktowalbym sie z infolinią banku, żeby wyjaśnić sprawę
4. jak nie pomoże, to zostawiłbym sobie większość listów, na oficjalny adres odesłał im ze 2 (tylko na Boga, nie ten otwarty) z wezwaniem do zaprzestania naruszeń twoich dóbr osobistych
5. czy ktoś celowo wskazał Twój adres to trudno powiedzieć, banki też mają niezłe burdele
No, i to jest miód na moje serce. Jasno, czytelnie, w punktach (kocham punkty), bez ataków osobistych, krytyka z uzasadnieniem.
Dziękuję, Loonek!
Generalnie zawsze myślałam, że aby być zwyczajnie miłym i kulturalnym (nawet jeśli wewnętrznie ma się beczkę śmiechu) nie trzeba mieć tytułu prawnika, ale teraz sobie myślę, że może jednak trzeba. ;)
Jak wyżej ludziki pisały->
Wyjaśnić sprawę. Skąd Bank ma wiedzieć, że tu ten ktoś nie mieszka, skoro to tu z tej niewiedzy wysyłają. Poinformuj w jakiś sposób o tym bank i dopiero ZACZNĄ coś z tym robić. Prędzej czy później i tak by się dowiedzieli o tym błędzie-> jakbyś musiała przekazać zażalenie, że komornik wita. Moim przynajmniej zdaniem jednak warto byłoby już teraz ich w tej sprawie uświadomić ;).