Michael J. Fox ma pomysł na restart Powrotu do Przyszłości
Mnie w powrocie do przyszłości jedyne co zawsze wkurzało to końcówka
spoiler start
Doktor który tyle razy mówił,że już nie będzie się bawił w podróże w czasie nagle wraca w pociągu który jest wehikułem, olewa Martyego i leci sobie ze swoją żoną do jakiegoś innego czasu, przez którą zmienił przyszłość bo nie umarła...Nawet nie biorąc Martyego.To już mógł on wrócić w jakimś " jednorazowym" wehikule i by się skończyło,że niema już wehikułów i żyją sobie swoimi życiami i gitara, a tak to niepotrzebny cliffhanger(bo gdzie poleciał i po co skoro już podobno nie chciał się bawić w podróże w czasie i namawiał do zniszczenia de'loreana).
spoiler stop
Oczywiście to moje zdanie, można się z nim nie zgodzić.Dlatego jak byłem młodszy liczyłem na czwartą część która by to pokazała ale niestety się nie doczekałem.
Nie rozumiem czemu ktoś miałby robić reboot a nie po prostu kolejną część, która byłaby luźno powiązana z poprzednimi. To nie Władca Pierścieni czy Gladiator, które opowiadają o konkretnych bohaterach, w konkretnych wydarzeniach i prezentują jakieś głębokie treści. Powrót do przyszłości to doskonały film, ale film rozrywkowy i to w dodatku zasadzający się na bardzo prostym schemacie, w którym bohater spotyka inne pokolenie swojej rodziny, które akurat jest w jego wieku i zdaje sobie sprawę, że niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają. Nie rozumiem, czemu wykorzystanie tego samego wątku ale w późniejszym okresie miałoby być jakieś szczególnie obrazoburcze.
Zwłaszcza, że minęło już tyle lat od premiery oryginału, że zdążyło się wykształcić całe nowe pokolenie, które odczuwa nostalgię za latami '80/90 taką jaką ówcześnie odczuwano do lat do których '50 do których przenosił się Marty. A to przecież było największą siłą pierwszej części - że w przeciwieństwie do miliona innych filmów z podróżami w czasie, nie mieliśmy do czynienia z podróżą do średniowiecza, starożytności czy gdzie tam jeszcze, ale do czasów bardzo bliskich bohaterowi, które były dla widzów na wyciągnięcie ręki.
Nie widzę też problemu w tym, że film musiałby być praktycznie kalką oryginału. Przecież każda kolejna część była prostą kopią dowcipów i rozwiązań fabularnych z poprzedniego tylko ubraną w nowe szatki. Większym problemem byłoby coś zupełnie innego tj. gdyby hollywood poszło w modne dzisiaj "poprawianie" materiału źródłowego i zamiast sentymentalnej powtórki z rozrywki, dostalibyśmy historię młodej aktywistki, która przenosi się w czasie żeby tłumaczyć wszystkim wokół jak powinni się zachowywać i generalnie każdy wokół jest głupim rasistą/szowinistą/ksenofobem tylko nie ona (łatwo mi sobie wyobrazić tak wyglądający film).
Natomiast gdyby to zrobić w taki prosty sposób, że bierzemy podstawowe założenia oryginału i robimy powtórkę tylko że zamiast z '85 do '55 bohater przenosi się z 2025 do 1995 to moglibyśmy mieć naprawdę fajny, sentymentalny film. Nic odkrywczego, ale też umówmy się, oryginalna trylogia też taka nie była. Oczywiście byłoby kilka problemów do rozwiązania jak np. w jaki sposób wyzwaniem miałby być powrót do przyszłości skoro w latach '90 doktorek już miał działającą maszynę, ale jakby do tego dłużej przysiąść na pewno dałoby się coś sensownego wymyśleć.
Poważnie? Odpowiedziałeś sobie na odwieczny problem filozofów a także dlaczego kler tak bardzo boi się kobiet itp. itd. - otóż Twój przykład pokazuje, co baba potrafi zrobić z facetem :D jaki wpływ mieć na niego itp.
WIEDZIALEM. Czulem to, ze zaraz sie wezma za kolejny reboot klasyka. NIE NIE NIE. LAPY PRECZ. Tepaki z hollywood
a Ty jakiegoś ataku głupoty dostałeś?
Przecież tej trylogii nikt Ci nie odbierze, to nie marka Lucasa, żeby Zemeckis miał remasterować oryginalną trylogię co 5 lat.
Masz swoje trzy filmy z J. Foxem, oglądaj do woli, a jeśli powstaną kolejne to nikt ci nie przystawi lufy do skroni żebyś obejrzał.
"Aktor wspomniał również, że jeśli powstanie nowa wersja Powrotu do przyszłości, to Marty’ego powinna zagrać kobieta. Zdaniem Michaela J. Foxa nowa perspektywa dobrze zrobi produkcji."
A może by tak, no nie wiem, taka zupełnie zwariowana myśl... Stworzyć nową, ciekawą historię z interesującą bohaterką, zamiast robić rebooty, restarty, cuda na kiju z klasykami?
Pewnie się znajdą tacy, którzy zarzucą mi, że łooo, boję się baby w głównej roli, a kobieta też człowiek i może główna rolę grać. Oczywiście, że może. Problem w tym, że same te wytwórnie filmowe robiąc reboot znanej serii i zmieniając płeć bohaterów tak naprawdę mówią: "nie wierzymy, że kobieta w głównej roli jest w stanie pociągnąć film bez pomocy znanej i uwielbianej marki". I druga sprawa, to dla nich doskonały sposób, żeby móc później wszelką krytykę wybrakowanego dzieła sprowadzić do "bo to ci źli seksiści/rasiści/bigoci/faszyści się uwzięli i krytykują".
Akurat końcówką trzeciej części była taka zapewne dlatego, że twórcy na wszelki wypadek chcieli sobie zostawić otwartą furtkę na przyszłość.
spoiler start
A co do tego, że się jednak przeniósł w czasie z ta swoją żoną, to w sumie tak naprawdę minimalizował ewentualne zaburzenia przynajmniej w tamtym punkcie czasu. Miała umrzeć, ale nie umarła i gdyby tam została, mogłaby przez resztę życia zrobić dużo rzeczy, które miałyby możliwość zmiany przyszłości. A tak zniknęła i nic zmienić nie mogła. Namieszanie w innym punkcie czasu to już inna sprawa i może wydarzyłoby się, gdybyśmy dostali czwartą część.
spoiler stop
Jeśli ktoś lubi PDP, polecam przygodówkę od Telltale Games, Back To The Future The Game, jest ona kontynuacją 3 części filmu oraz jest spolszczona :) A co do rebootów, to lepiej żeby tego nie było, wolę tego klasyka zachować we wspomnieniach jako jedno z najlepszych przeżyć dzieciństwa :)
Remaku sobie nie wyobrażam. W ogóle nie chciał bym by ktoś to dotykał.
Jeśli jednak muszą i jeśli bohaterka będzie kobieta (nie mam nic przeciwko) to niech to będzie po prostu kolejna część. Np. córka Martego. Wpadają synowie(lub jeden bo drugi ma kłopoty) doktora, że coś się popierdzielio i trzeba naprawić. Od biedy.
Nie da rady, przy kontynuacji musieliby wrócić starzy aktorzy i o ile z tymi pobocznymi nie byłoby problemu, tak z głównymi będzie ciężko. Lloyd już te 30 lat temu był dziadkiem, a Fox już nie gra.
Poza tym, historia z synem i córką była w dwójce. Po co przedstawiać znów to samo?
To jest zbyt idealna seria żeby przy tym kombinowali. To już bardziej mnie ciągnie do tej gry, o której kolega wyżej opowiada niż do nowych filmów. Choć Tom Holland wyglądowo idealnie by pasował do Marty'ego:-D
Uwielbiam serię Powrotu do Przyszłości. Uwielbiam postaci, fabułę, muzykę oraz niemożliwych do zastąpienia Michaela J. Foxa oraz Christophera Lloyda.
Zdecydowanie wolę ponownie po raz n-ty obejrzeć całą trylogię niż dostawać jakieś reeboty czy kontynuacje.
Świetny film który nie potrzebuje żadnego odświeżania
XD Oni sie nie nauczą, że robienie remaku ablo rebootu serii ze zmiana w niej plci glownych bohaterow jest gownianym ruchem? Ghostbusters (2016), Ocean’s Eight (2018), What Men Want (2019) and How I Met Your Father (2022) to tylko kila przykladow. Zaden z tych filmow nie jest nawet blisko oceny filmow ktore probuja nasladowac. W ogole po co oni probuja? Zamiast skupiac sie na feminizowaniu wybranych filmow, niech stworza nowe oryginalne historie z kobietami w roli glownej. To tez mnie rozwala przy aktorskich wersjach ksiezniczek disneya. Tak bardzo chca miec czarna w ekipie? Niech stworza nowa ksiezniczke, np niech bedzie to historia Tiany z rpa ktora staje na czele plemienia z zamiarem rozwiania problemu glodu w afryce, walczac z biała supremacja, napadajac na ich farmy i palac je razem z wlascicielami i ich rodzinami zywcem.
Trzymam kciuki, żeby to się nigdy nie wydarzyło. Szczególnie przy obecnych trendach i jakości kina. Ależ to by była kupa.
Kobieta. Najlepiej równorzędnie ta sama osoba- Martina po operacji zmiany płci
Super gość, Wielki szacunek za to że mimo choroby ma siłę na pomysł by kontynuować serię powrót do przyszłości.
Sądzę że Martiego powinna zagrać czarna kobieta lesbijka a doktora trans-mężczyzna. Wtedy będzie koszernie i wyjdzie z tego super produkcja, zbierająca najlepsze oceny!