Red Dead Redemption 2 najlepiej ocenianą grą na PlayStation 4
Ta gra jest taka że im dłużnej się w nią gra tym więcej wad dostrzega,
ja już 6 koń na poziom 4 wbiłem i widzę że choć świat duży i piękny to jednak pusty,
symulacje tego że ludzie coś robią to żadna nowość, zdarzenia losowe powtarzalne, aktywności poboczne nudne.
W wątku głównym trochę mnie denerwuje to ze szef bandy wszystkich ma za głupków, a tak naprawdę sam na niego wychodzi, ale z drugiej strony rozumiem czasy się zmieniają, a on nie potrafi tego zrozumieć tak naprawdę.
W grze w sumie z aktywności pobocznych to tylko te legendarne polowanie są w miarę ciekawe a to tylko dlatego, ze nie trzeba się niewiadomi jak przykładać, idziesz za żółtymi słupkami walisz do zwierza aż padnie i to wsio.
Inne polowania to jakieś przegięcie, łazisz szukasz strzelasz a i tak nic z tego i wychodzi dobra skórka zamiast idealnej, przez to uzbierałem tylko 2 torby i 1 kompletny strój z niedźwiedzia.
W sumie kończy się na tym, że poginam na koniu i korzystając ze skupienia strzelam do zwierza, bo te podchody nie bawią mnie.
Ostatnio próbuje upolować dzika i choć strzelam w głowę z karabinu powtarzalnego to i tak z 1x na 5 mam idealną, reszta dobra, juz zaczęłam poważnie się zastanawiać czy czasem od tyłu nie muszę celować, by dodatkowego otworu w skórze nie robić.
W sumie ta gra jest połączeniem skrajności, w polowaniu czy łowieniu ryb, za dużo realizmu, przez co jest to strasznie nudne, raz siłowałem się z rybą z 10minut i zerwała mi się żyłka od tej pory już nie łowie ryb bo w sumie i tak nie ma po co.
Oczywiście też skrajność cen po co mam kraść jakiś wóz dyliżans i gonić z nim przez pól mapy by zarobić 25$
z drugiej strony mam z 4k$ i nie wiem na co je wydać, odpicowałem se broń kupiłem jakiś ubiór i tyle.
W napadach denerwuje to że tak szybko nadciągają posiłki, ze swoimi skanerami DNA, to też maska jest przy nich zbędna, tu realizmu zabrakło, to dziki zachód, a nie współczesny nowy jork.
Świat pełen drobnych detali, nad którymi chciało im się pracować, ale już nie wykorzystali możliwości dźwiękowych i świetlnych pada, a szkoda.
lub ten dziwny system sumienia, czy co to przy misjach ani drgnie, a jak okradnę trupa leżącego przy drodze to już -1 o co tu chodzi?
Zabija się zwierzaki nic krowa -1, przecież to też jedzenie i skóra.
Długo tu pisać, bo to cza by notatki podczas grania robić, ale ogólnie widać że się postarali jednak wady też ma i to sporo takich irytujących i zniechęcających do zabawy grą.
Red Dead Redemption 2 najlepiej ocenianą grą na PlayStation 4
Gdyby wyszła na PC to też by dostała taką ocenę, ale nie ma - na maszynach z nowymi grafikami ta gra wyglądałaby nieziemsko.
Nadal czekam.
Można było dodać, że również na XOne jest najlepiej ocenianą grą, chociaż o to było łatwiej.
Strzeanie na padzie malo satysfakcjonujace. Do tego przeciwnicy beznadziejnie glupi. Czemu nikt w dzisiejszych grach nie ogarnie sztucznej inteligencji na poziomie tej z fear czy pierwszego far cry.
Ps4 w miastach nie daje rady z rdr2. Gra zdecydowanie rozwinie sie na pc.
Gracze po prostu nie chcą innego AI. Dobrym przykładem jest ghost recon wildlands gdzie AI dostało potężnego nerfa bo ludzie myśleli że przeciwnicy respią im się na flankach gdzie tak naprawdę cześć z sił botów robiła naprawdę głęboką flanke przez co taki snajper w drużynie był na wagę złota. Było wtedy ciężko bez doświadczenia i ogarniętej metodyki a teraz można spokojnie z km wrabać się w obóz kartelu na ugande a i tak wygrasz.
W skrócie : gracze sami do tego doprowadzili.
Dobrym przykładem jest ghost recon wildlands gdzie AI dostało potężnego nerfa bo ludzie myśleli że przeciwnicy respią im się na flankach gdzie tak naprawdę cześć z sił botów robiła naprawdę głęboką flanke przez co taki snajper w drużynie był na wagę złota.
To chyba graliśmy w dwie różne gry. Ani w becie ani we wczesnej wersji przeciwnicy nie robili wrażenia. Zawsze byli głupi jak but. Na tym weekendzie wrócę do gry i zobaczę, bo może są jeszcze głupsi.
spoiler start
I żeby nie było cały czas graliśmy na najtrudniejszym.
spoiler stop
Ps4 w miastach nie daje rady
Daje i ma się świetnie. Jedna z lepiej zoptymalizowanych gier na konsole. Ale skąd Ty możesz to wiedzieć, skoro jedynie grałeś u jutuberków :)
Daje i ma się świetnie. Jedna z lepiej zoptymalizowanych gier na konsole. Ale skąd Ty możesz to wiedzieć, skoro jedynie grałeś u jutuberków :)
Nie przesadzaj - na zwykłym PS4 gra miewa widoczne spadki FPS.
jak tylko wroce z pracy dam fotke z moim ps4 gra i nickiem. dropy fps w miastach sa dramatyczne
Czemu nikt w dzisiejszych grach nie ogarnie sztucznej inteligencji na poziomie tej z fear czy pierwszego far cry.
AI w Far Cry nie było mądre, tylko oszukiwało. Nie tylko było omnipotentne (zawsze wiedziało gdzie jesteś, jeżeli zostałeś wykryty), ale też miało aim-bota i potrafiło strzelać przez ściany.
FEAR miał całkiem dobrą sztuczną inteligencję, ale wykorzystywał w tym celu wiele różnych sztuczek. Ceną za to były między innymi ascetyczne i pozbawione detali poziomy o bardzo prostej geometrii, co miało ułatwiać botom nawigację i korzystanie z osłon.
Czemu nikt w dzisiejszych grach nie ogarnie sztucznej inteligencji na poziomie tej z fear
bo wydawca się oburzy że im potencjalnych klientów odstraszy
RDR2 mi pokazał, że prócz świetnej fabuły, potrzeba też gameplayu, niestety ten jest niewspółmiernie gorszy. Dosyć szybko miałem dosyć misji, które w większości polegały na pójściu do znacznika i potem podróży na koniu z towarzyszem do celu misji. I tak w kółko, aż do samego końca gry. Strzelanie jest słabe.
Ta gra po prostu nas nabiera swoim rozmachem i gdy widzimy te detale, to aż nie wypada nie dać wysokiej oceny. Ja grę miałem już dosyć po 1/3 i dalej jakoś wymęczyłem i grałem głównie z obowiązku, by skończyć najważniejszą grę roku.
Do tego RDR Online to kupa.
To prawda, nie jest idealna na 100%. God of War wygrywa, jeśli chodzi o fabułę i grywalność. Ale z drugiej strony, są naprawdę niewiele gry o Dzikim Zachodzie w takiej jakości i rozmiaru. Zwiedzanie taki świat będzie niezapomniany przeżycie.
fabula w god to 2h wstepu 10h bajduzenia i 1h natloku informacji zeby to jakos zakonczyc. nic secjalnego.
U mnie to samo. Przez masę godzin byłem zafascynowany tym co zrobił Rockstar, na koniu przemierzałem kilometry i podziwiałem piękno tej gry, ale przyszedł moment kiedy to nie wystarczyło. Teraz nie mogę wrócić do gry, jestem w 5 rozdziale, ale gameplay wydaje mi się okropnie płaski. Samo sterowanie Morganem gdy chodzi pieszo jest uciążliwe, bo magicy z R* nie zaimplementowali czegoś pośredniego między sprintem a spacerem. Pozostaje tylko jeżdżenie konno z punktu do punktu. Jakoś we Wiedźminie ten gameplay był o wiele lepiej i bogaciej pomyślany.
Mam dokładnie takie same odczucia... samą grę zakupiłem kilka dni po premierze , do 4 rozdziału doszedłem po paru dniach ale później już zmuszałem się do dalszej gry byle by poznać historie do końca , sam gameplay nudził mnie na tyle ,że nie mogłem wytrzymać dłużej niż godzinę a grę odpalałem coraz rzadziej , finalnie przeszedłem ją dopiero w zeszłym tygodniu... po 4 miesiącach od pierwszego odpalenia.
Taki jest urok sandbox.
Ja mam tak samo przy każdej grze od Rockstar. Napełniona bańka do granic możliwości,marketing lepszy od gamepleyu.
Może w takim razie Hollow Knight, Kingdom Hearts III, albo Persona 5? Zelda: Breath of the Wild, Metal Gear Solid 5: Phantom Pain lub Nier: Automata uśmierzą wasz ból?
Komiczne jak ludzie się zawodzą na "przereklamowanym" tytule, a nie dadzą szansy takim grom jak wyżej wymienione o.O
Właśnie być może tam byście stwierdzili, że fabuła spoko, a i gameplay mnie zadowolił.
Zamknąłem w cudzysłowia, bo sam jeszcze w GOW'a i RDR2 sobie nie pograłem, więc muszę zobaczyć.
Wg zakładam, że będę gotów na "bolączki" obu gier przed zagraniem i po prostu ukończę je tempem, jakiego oczekiwali od nas deweloperzy.
W FF XV było podobnie w kwestii podróży i podobało mi się. Ot miałem czas na posłuchanie sobie soundtracków z poprzednich części, zjedzenie czegoś, czy tam ogarnięcia czegoś na chacie. Chłopaki jechali, a ja mogłem w ten czas sobie nogi rozporostować, pilnując przy tym, żeby im jakiś bysior na drogę nie wyskoczył. Szkoda, że nie było więcej opcji podczas tej całej jazdy, jak np. ogarnianie ich buildów, bo to fajnie urozmaiciło podróż oraz podziwianie mijanych widoczków, ale jakoś i bez tego dało radę. Taki właśnie był być może ich cel. Aby gracz na chwilę odszedł od ekranu i np. przy całkiem klasycznej symfonii z FF VII, FF VIII lub FF X, pokroił marchewkę do garnka.
W każdym razie czemuś ta podróż w RDR2 ma służyć i spróbuję tak to odebrać.
@YojimboFTW
No widzisz, nie grałeś, to nie wiesz co tam się dzieje. Jazda samochodem w FF XV mi się podobała.
Odpalałem OST z FF XIII i się tka gapiłem przez 3 minuty, jak sobie jadą i robią różne rzeczy w samochodzie.
Widok z plażą na początku gry był niesamowity. W RDR2 nie ma czegoś takiego. MA się wrażenie, że ciągle marnujesz czas.
A z gier które wymieniłeś przeszedłem 3.
Ma swoje wady ale w sumie to najlepsza gra ostatnio. Poziom interakcji fabularnej i dokładność świata nieosiągalny nigdzie indziej do tej pory. Tutaj na prawdę czuć filmowosc gdzie w innych produkcjach jest to sztuczne i nijakie. Tylko nie udało się rozwiązać problemu dreczacego sandboxy chodzenie z punktu do punktu gdyby chociaż sszybką podróż do obozu dali po wykonaniu zadania to było by ok nic więcej na razie nie wymyślono w dziedzinie otwartych światów.
Nadal czekam.
Rozumiem Was. Ale niedługo zamierzam kupić RDR2 dla PS4 na Allegro za rozsądna cena. Po co czekać ponad 2-3 lata? Wasz wybór.
Nazwałbym to głupota.
Chyba że chodzi o to żeby za darmo zagrać to rozumie i jednocześnie rozumie opor rockstara do wydania na PC i całkowity brak chęci wydania jednocześnie na PC i konsolach.
Nie nazwałbym to głupota. Niektórzy nie mają konsoli i nie mają zamiaru kupić. Wolą mieć wszystkie gry tylko na jednej platformie. Gry na PC można też ulepszyć za pomocą mody i wzbogacić o nowe zawartości zrobione przez fanów, by przedłużyć żywot.
Każdy ma własny wybór i wymaganie.
Rozumiem to tylko jeśli ktoś chce zagrać w gry a sa na konsoli to najprościej po prostu kupić konsole i zagrać. Później można sprzedać.
Dlatego kupuję tylko gry pudełkowe na Allegro, a nie cyfrowe z PlayStation Store.
Chyba że chodzi o to żeby za darmo zagrać to rozumie i jednocześnie rozumie opor rockstara do wydania na PC i całkowity brak chęci wydania jednocześnie na PC i konsolach.
A ten dalej to samo.
Tak, czekam żeby spiracić. Będę darł za darmo aż miło, tak jak wszystkie gry do tej pory - Skidrow życiem, a ty dalej kupuj te pudełka żeby później januszowi opchnąć.
@Sir Xan
Niektórzy nie mają konsoli i nie mają zamiaru kupić.
To prawda, nie będę kupował całej konsoli dla jednej gry. Jakbym się uparł to bym zrobił tak jak zrobiłem z The Last of Us - kupiłem grę, a konsolę pożyczyłem od znajomego. Tylko po co mam grać w gorszej jakości, i w mniejszej ilości klatek skoro na PC mogę zagrać w to samo z jeszcze ładniejszą grafiką i z lepszą płynnością (już nie mówię o modach)? O ile TLoU kupiłem, bo nie ma szans żeby wyszło na komputery tak z RDR2 to już inna historia :)
Tak, czekam żeby spiracić. Będę darł za darmo aż miło, tak jak wszystkie gry do tej pory - Skidrow życiem, a ty dalej kupuj te pudełka żeby później januszowi opchnąć
I to jest jednym z głównych powodów, dlaczego Rockstar zdecydował się nie wydać gry na PC dużo wcześniej, panie Janusz.
@Sir Xan
Przecież specjalnie mu tak odpisałem, bo w każdym możliwym wątku wspomina o piractwie. Poprzeglądaj sobie jego posty.
To sorki i zwracam Ci honoru. Nigdy nie jestem bystry, jeśli chodzi o sarkazmu i takie tam. XD
User score na metacritic jest jednoznaczny dla Xone, PS4 i PC czyli 3 Wiedzmin 3 Najlepszy !
RDR2 przegrało z kretesem ubiegły rok jeśli chodzi o liczbę zdobytych nagród GOTY z God of Warem i to zarówno u recenzentów, jak i u czytelników poszczególnych site'ów internetowych, co wyraźnie widać na stronie zajmującej się tą kwestią.
https://gotypicks.blogspot.com/2018/10/2018-game-of-year.html
Jest to kolejny taki przypadek gdy rockstarowski moloch zostaje zaorany przez exa Sony. Poprzedni taki przypadek miał miejsce w 2013r., gdy TLoU zaorało GTAV.
Co się zaś tyczy najwyższych ocen gier na PS4, to jest to prawda, ale tylko w połowie, gdyż recenzenci nie są jedynymi osobami oceniającymi gry na świecie. Równie dobrze można napisać, że ostatnie Gwiezdne Wojny są świetnie ocenianym filmem, ale tylko wśród poprawnych politycznie recenzentów. Widzowie nie zostawili suchej nitki na tym 'dziele'. Podobnie ma się sprawa z RDR2, które na tym samym Metacriticu nie ma nawet 80% wśród zwykłych graczy i dziwne, że panowie z Rockstara nie biorą pod uwagę tych opinii.
https://www.metacritic.com/game/playstation-4/red-dead-redemption-2
Nie robi na mnie wrażenia wysoka średnia na Metacriticu wzięta na podstawie mniej niż stu głosów. Dla porównania Wiedźmin 3 ma wysokie oceny zarówno u recenzentów jak i graczy. 92% z ponad 12000 opinii graczy to coś, czego nie ma absolutnie żadna gra Rockstara na Metacriticu:
https://www.metacritic.com/game/playstation-4/the-witcher-3-wild-hunt
Jest jeszcze sporo innych gier na PS4 cenionych wyżej wśród graczy na Meta od RDR2.
Są to: Bloodborne, Horizon Zero Dawn, Persona 5, Nier Automata, Uncharted 4, TLoU, Dragon Quest XI, Guilty Gear Xrd Revelator, Dragon Ball FighterZ a nawet wydany niedawno Kindgom Hearts III. Niestety serwis Metacritic nie ma opcji wyszukiwania najlepszej gry w oparciu o średnią ocen wśród graczy. Oceny recenzentów często są nieadekwatne do rzeczywistej jakości gry, czego najlepszym przykładem jest pierwszy Nier, który zebrał fatalne noty od recenzentów a gracze go docenili.
Ile warte jest user score doskonale widać choćby tu na GOLu gdzie niemal wszystkie ważniejsze gry na konsole mają skrajnie zaniżone oceny bo frustraci z PC materacami mają tu większą siłę przebicia od frustratów z konsolami.
Nier Automata PS4 - userscore 5.2
Horizon Zero Dawn - userscore 5.8
Street Fighter V Arcade Edition PS4 - userscore 0.8 :D
Assassin's Creed Odyssey Switch - userscore 3.6
Tekken 7 PS4 - userscore 5.1
Persona 5 PS4 - userscore 5.8
Persona 5 PS3 - userscore 5.1
I z RDR oraz "NIE WYSZŁO NA PC JAK ONI MOGLI 1/10" wcale nie jest tak samo na Metacriticu. Wcale a wcale ;)
Wszyscy gracze to przecież poważni ludzie poważnie i uczciwie oceniający gry. Nie to co ci nędzni profesjonalni recenzenci którzy nie wiadomo po co najpierw w gry grają i je kończą zanim wystawią im opinie.
@Wilk
Niektóre oceny userów warte są tyle, co wszystkie dziesiątki dla RDR2 od recenzentów wystawione przy zamkniętych serwerach i nie mówiące w recenzjach absolutnie nic o multiplayerze nastawionym na mikrotransakcje i grind na dziesiątki godzin, żeby odblokować szybką podróż i nowe bronie, czyli coś, co w singlu jest dostępne praktycznie w każdej chwili. 'Profesjonalizm' przez duże P.
Sprawa pecetowych frustratów z GOLa zaniżających oceny konsolowych exów to zupełnie inna para kaloszy. Bawi mnie to zawsze tak samo i uważam, że to świetny przykład na pokazanie zazdrości tej najbardziej radykalnej części tutejszego forum. GOL nie jest na szczęście jedynym portalem ze społecznością graczy. Są też inne, gdzie wymienione przez Ciebie gry są bardzo chwalone. Są nawet takie portale, na których recenzowane są gry, których recenzji nigdy nie zobaczymy na GOLu.
A co to jest God of Warem
spoiler start
Facepalm
spoiler stop
To może warto dopracować mechanizm user score, choćby po to, żeby gnioty CI Games nie miały ocen w okolicach 8.3?
Nier Automata PS4 - userscore 5.2
No bo Nier na PC to ma ocenę userów 9,9 nie? Oh wait. Ma tylko 6,2... O ci źli frustraci PCMR. Są tak sfrustrowani że nawet grę na swojej rydwanowej platformie opluwają.
@square: Wydawało mi się że przekaz jest jasny, ale widocznie taki nie był albo celowo grasz głupa, więc precyzuję - użyłem GOLa jako przykładu szerszego zjawiska, które spotykane jest też wszędzie indziej. Na GOLu bombardowane są przede wszystkim oceny gier konsolowych, ale nie tylko tutaj i nie tylko w tym wypadku panuje mentalność plemienna - frustratom wiele nie trzeba żeby skrzyknąć się i zacząć masowo wystawiać złe recenzje danemu tytułowi z debilnych powodów. A to Chińczycy zmasakrują ocenami jakąś grę na Steamie bo nie ma ichniej wersji językowej, a to jakaś gra będzie miała zbyt drogie DLC więc kogo obchodzi że sama w sobie jest świetna, trzeba ją zgnębić i zmasakrować, a to "nie pójdzie mi więc 1/10", a to "nie wyszło na <tu wstaw platformę> więc 1/10.
Pieklisz się o tego RDR 2 od pół roku już. Czy to naprawdę jest tak trudne do zrozumienia, że oceny są wystawiane grom w takim stanie w jakim są one w chwili ogrywania? Czyli w przypadku RDR2 - bez trybu sieciowego? Każdy recenzent dobitnie wskazywał, że ocena dotyczy tylko trybu singlowego a nie sieciowego. W dobie stale rozwijających się gier usług inaczej się dzisiaj nie da oceniać niż brać pod uwagę to co mamy w danej chwili, bo wiele z nich się stale rozwija latami.
Zresztą, sam jesteś nie lepszy od tych złych recenzentów - widzę dychę dla RE2 w Twoim profilu wystawioną na długo zanim ukończyłeś czwartego ocalałego oraz przed premierą darmowego DLC do gry. Więc oceniłeś grę której nie ograłeś w pełni, która co więcej NIE BYŁA JESZCZE KOMPLETNA, dokładnie tak samo jak nie był wówczas kompletny RDR2. I nagle tutaj nie ma problemu? Bo co, bo tryb sieciowy to nie to samo co dodatkowe scenariusze? A komu to oceniać i jakim prawem?
@kęsik: w sumie początek mojego posta odpowiada też i na to. Also, jak wyjdziesz z oblężonej twierdzy z materacy to może zwrócisz uwagę na to że w pierwszym poście zrównałem frustratów PC z frustratami konsolowymi - dla mnie jedno i to samo szambo, po prostu jednych jest tu więcej niż drugich :)
@mohenjodaro: ale w jaki sposób, który nie wiązałby się z transformacją user score w jakiś inny, bliżej niesprecyzowany twór dla wyselekcjonowanej grupy oceniających? Czyli coś, co już mamy, w formie ocen ekspertów oraz ocen redakcji.
@kęsik: w sumie początek mojego posta odpowiada też i na to. Also, jak wyjdziesz z oblężonej twierdzy z materacy to może zwrócisz uwagę na to że w pierwszym poście zrównałem frustratów PC z frustratami konsolowymi - dla mnie jedno i to samo szambo, po prostu jednych jest tu więcej niż drugich :)
No tak, ale wydaje mi się (bo nie chce mi się teraz przekopywać przez 100 gier i sprawdzać) że ci frustraci PCMR na GOLu to są strasznie wybredni po prostu. Bo jakoś taki Uncharted 4 czy Last of Us nie mają słabych ocen userów. A przecież to chyba są najlepsze przykłady najważniejszych gier na konsole. Jakbym ja miał coś specjalnie minusować to bym obniżał ocenę takich gier a nie Tekkenowi czy AC na Switcha. Szczególnie gry multiplatformowe powinny być (przynajmniej w teorii) mniej podatne na frustratów jednych czy drugich. Może to nie kwestia żadnych frustratów platformowych tylko dajmy na to jakiś racjonalny zarzut typu brak polskiego języka czy coś? A nie zaraz szambo. Pewnie w jakimś stopniu też ale nie ma co generalizować.
@Wilk
Ocenę RE2 wystawiłem po ograniu singla. RE2 nie ma żadnego trybu multi a porównywanie gry z połową zablokowanej zawartości w dniu premiery (RDR2) do RE2, w którym tryb Hunka to zaledwie jedno trofeum na czterdzieści dwa z podstawki to niezłe przegięcie z Twojej strony.
Bardzo łatwo określić co jest jaką częścią gry. W tygodniu premierowym po wyjściu RE2 da się w nim zdobyć platynowe trofeum za zrobienie wszystkiego w singlu. Ghost Survivors to są dwa dodatkowe trofea. Te dodatkowe scenariusze, które mi wypominasz to są trzy trofea , co nie stanowi nawet 10% trofeów dostępnych w całej grze.
W RDR pół gry była zablokowana przez miesiąc czasu tylko po to, żeby gra Rockstara miała średnią recenzencką jaką ma i nikt nie mógł zdobyć w niej platyny przez ten czas, gdzie ogromną jej część stanowią trofea sieciowe, które były zablokowane przez zamknięty tryb sieciowy. Stosując Twoją logikę żaden recenzent, na których powołuje się Rockstar nie ograł tej gry na maksa.
Co do mojej oceny RE2, to po jedenastokrotnym przejściu singla, ukończeniu Hunka, zagraniu Tofu, zdobyciu platyny i pograniu w tryb Ghost Survivors wiem o tej grze więcej niż niejeden recenzent.
https://psnprofiles.com/PIOTREK27-1982
Filmik z gry Hunkiem w The 4th Survivor:
https://youtu.be/O6xb2kaTeUY
Recenzja to wypadkowa wrażeń autora z ogrywanej gry i w pełni to rozumiem. Każdy ma prawo do oceniana gry wedle własnych przekonań, ale sam wypunktowałeś wszystkie słabe strony takich tekstów, które zupełnie nie uwzględniają tego, co dzieje się z grą po jej premierze, dlatego mógłbym oczywiście napisać recenzję RE2, ale zdecydowanie bardziej wolę pisać kolejne teksty o RE2, które skupiają się na dodatkowej zawartości dodanej do gry po premierze, bo to jest zawsze coś nowego.
Swojej oceny RE2 nie zmieniłbym nawet dzisiaj, gdyż ta gra to doskonały przykład na to, jak zbudować istniejącą grę od nowa. Nie ma w niej grindu, mikrotransakcji, nie muszę płacić abonamentu sieciowego, żeby pograć z innymi ludźmi a to, czy zdobędę w niej najlepsze bronie zależy tylko i wyłącznie od mojej spostrzegawczości i umiejętności radzenia sobie z przeważającymi siłami wroga.
Więc Twoim zdaniem wyznacznikiem tego, ile recenzent powinien ukończyć gry, by ją zrecenzować, są... trofea? Wybacz, ale inaczej nie mogę tego skwitować - LOL. Trophy hunting ostro Cię skrzywił. Oceniłeś niekompletnego z dzisiejszej perspektywy RE2. Recenzenci ocenili niekompletne z dzisiejszej perspektywy RDR2. To są fakty. Zrobiłeś dokładnie to samo co zrobili recenzenci i wymyśliłeś sobie bardzo wybiórczy argument uzasadniający dlaczego Twoje ocenianie jest OK ale już ocenianie krytyków - nie.
Stosując Twoją logikę żaden recenzent, na których powołuje się Rockstar nie ograł tej gry na maksa.
Yep. I zadaniem recenzentów NIE jest ogrywanie gier na maksa. Mogą to robić jeśli chcą, ale nie to jest ich obowiązkiem i nie to jest ich zadaniem. Wypadałoby to zrozumieć, jeśli ma się aspiracje do profesjonalnego pisania o grach.
Recenzja to wypadkowa wrażeń autora z ogrywanej gry i w pełni to rozumiem. Każdy ma prawo do oceniana gry wedle własnych przekonań, ale sam wypunktowałeś wszystkie słabe strony takich tekstów, które zupełnie nie uwzględniają tego, co dzieje się z grą po jej premierze, dlatego mógłbym oczywiście napisać recenzję RE2, ale zdecydowanie bardziej wolę pisać kolejne teksty o RE2, które skupiają się na dodatkowej zawartości dodanej do gry po premierze, bo to jest zawsze coś nowego.
Chyba jednak tego nie rozumiesz, skoro przy każdej możliwej okazji walisz w recenzentów i podważasz ich profesjonalizm, bo ośmielili się wykonywać swoją pracę inaczej niż sobie wymyśliłeś że powinni.
Moje oceny są tymi najbardziej autentycznymi, faktycznymi, poprawnymi oraz godnymi zaufania i to nimi należy się kierować! ZERO LIPY!
No, pomijając te przy których zalała mnie fala nostalgii i sentymentu ^^ Jak przy Tomba 2: The Evil Swine Return lub Hogs of War :D
Całą resztę nic tylko brać, się sugerować i trzaskać godzinki przed ekranem ;]!
@YojimboFTW
POTWIERDZAM ;]!
@Wilk
Każdy kto pisze teksty o grach i pobiera za to pieniądze robi to profesjonalnie. Nie wiem czemuż miałbym aspirować do czegoś co już robię?
Nigdzie nie napisałem, że trofea są wymagane do zrecenzowania gry. Opis jej trybów (w tym sieciowego jeśli go ma) i warstwy technicznej już tak.
Wkładasz mi w usta słowa, których nigdzie nie napisałem. Proszę o dokładny cytat potwierdzający to, że stwierdziłem, że trofea są potrzebne do recenzowania gier. Użyłem argumentu trofeów, żeby pokazać, że w dniu premiery RE2 był grą, w której nie była zablokowana połowa zawartości jak miało to miejsce w przypadku RDR2 i to są fakty, tak jak to, że GTAV dostawał hurtem dziesiątki od recenzentów w 2013r., pomimo tego, że przez miesiąc od premiery nie dało się nawet grać w jego tryb sieciowy. To pokazują trofea. Nic innego.
Ocenienie gry a jej zrecenzowanie to dwie różne rzeczy. Ghost Survivors wyszło jako darmowa aktualizacja miesiąc po premierze i nie był to tryb celowo zablokowany przez producenta od samego początku, żeby pominąć niewygodne dla niego szczegóły w recenzjach. Ukrywanie faktu istnienia mikrotranskacji w trybach sieciowych w dniu premiery to celowa zagrywka wydawców. Ostatnio zrobił tak Activision z Call of Duty: Black Ops 4. Rockstar też robi tak od dawna. Nie ma co liczyć na singlowe dodatki w ich grach jak miało to miejsce w GTAIV i RDR, skoro ludzie zapłacą za kupienie superbroni w multi.
I nie, nie zrobiłem tego samego co inni recenzenci. Nie zrecenzowałem do tej pory ani RDR2, ani RE2. Tą drugą tylko oceniłem. Mogę je zrecenzować w każdej chwili, ale już recenzja Dark Souls, którą napisałem kilka lat po premierze uświadomiła mi, że recenzja dotycząca gry z wszystkimi dodatkami jest czymś lepszym od szybko napisanej recenzji, która nie dotyczy nawet czegoś tak oczywistego jak tryb sieciowy. Jeśli kiedyś podejdę poważnie do tematu recenzji RDR2, to zrobię to po ograniu multi na wszystkie sposoby a nie przed. Możesz dyskredytować trolli wlepiających zera RDR2, ale opinia dowolnego gracza, który miał cokolwiek wspólnego z trybem sieciowym jest bardziej miarodajna od jakiejkolwiek recenzji, która tego nie robi.
Zbaczamy jednak z tematu. Pracownicy Rockstara chwalili się tym, iż RDR2 jest najwyżej ocenianą grą na PS4 i jest to oczywiście nieprawda, bo tak jak mogą oceniać ją recenzenci na podstawie połowy trybów gry, tak mogą to robić także trolle oraz osoby, które ograły wszystkie możliwe w nim tryby. Nie ma takiego prawa, które stanowiłoby, że ocena recenzenta jest warta więcej od oceny amatora, który kupił grę za ciężko zarobione pieniądze. Oceny gier Rockstara z Meta pokazują ogromny dysonans ocenowy między ocenami recenzenckimi a ocenami graczy i to też jest fakt. Wystarczy zobaczyć różnice w ocenach GTAIV i GTAV u jednych i drugich. Nie traktuję ocen recenzentów jak aksjomatów wiary, bo oni też mogą się kompromitować, tak jak gość z Eurogamera, który z recenzji Dead or Alive 6 zrobił sobie seksistowską krucjatę, w której stwierdził, że ta seria byłaby lepsza, gdyby była martwa.
https://www.eurogamer.net/articles/2019-03-01-dead-or-alive-6-review-naff-and-likely-to-embarrass
RDR 2 przegrało z GoW w walce o branżowe nagrody, tak jak RDR z TLoU. Tyle, że co z tego?
Dla producenta znaczenie ma sprzedaż i na tym polu ich gry biją konkurencję na głowę.
Czemu producent ma sobie zawracać głowę ocenami od graczy na metacritic, jeśli sprzedaż gry jest rewelacyjna, a oceny od recenzentów wyższe niż u konkurencji?
Co to za nowe zasady marketingu, by zamiast trąbić o rekordach sprzedaży i ocenach branżowych ogłaszać własną porażkę, bo oceny użytkowników z jednego portalu są od nich niższe?
Co jest dziwnego, że producent jakiegokolwiek produktu chwali się jego sukcesami? Bo brzmisz, jakbyś miał pretensje do producenta, że chwali się własnymi dokonaniami.
I chociaż rozumiem poniekąd pretensje o zagrywkę Rockstara z opóźnieniem trybu multi, to nie widzę powodu by mieć pretensje do recenzentów.
Tryby solo i multi w tej produkcji są od siebie odrębne. By przejść fabułę, zrobić zadania i cieszyć się singlową rozgrywką od początku do końca nie trzeba w ogóle trybu multi tykać. I mówimy tu nie o jakimś zlepku misji będącym dodatkiem do multiplayera, a o pełnoprawnej grze zapewniającej dziesiątki/setki godzin zabawy.
Dodatkowo, w każdej recenzji jaką widziałem recenzenci zaznaczali, że oceniają tylko tryb single, więc osoby zainteresowane trybem multi wiedziały, że ocena gry go nie dotyczy.
I kompletnie nie rozumiem argumentacji, że po jedenastokrotnym przejściu gry wiesz o niej więcej niż niejeden recenzent.
Co z tego?
Pisanie recenzji to nie turniej o to, kto najlepiej pozna każdy kąt omawianej produkcji, tylko proces w którym recenzent oddaje jak najwierniej i uczciwiej swoje subiektywne wrażenia z rozgrywki. To, że ktoś zajrzał pod dosłownie każdy kamień i wbił pierdyliard trofeów nie musi być tutaj żadną zaletą.
Oczywiście, co do jakości samych recenzji można mieć jak najbardziej pretensje i podchodzić do nich z dystansem. Szczególnie, że w branży widoczna jest wyraźna tendencja zawężania skali dla gier AAA do jej górnych rejestrów. Ale oceny od graczy na metacritic cz GOLu na pewno nie są tutaj poważnym argumentem, bo jak na dłoni widać, że znaczna część z nich powstaje w wyniku walki z fanbojów z hejterami. I ich proporcje nie zawsze rozkładają się 50/50, co wypacza średnią raz w jedną raz w drugą stronę.
I Wiedźmin 3 nie jest tutaj jakimś dobrym argumentem. Bo choć sam grę niesamowicie lubię i uważam, że na świetne oceny zasłużyła, to widać wyraźnie, że od graczy dostała duży bonus nie za samą jakość rozgrywki, a dzięki świetnemu PR producent.
Edit:
Nie ma takiego prawa, które stanowiłoby, że ocena recenzenta jest warta więcej od oceny amatora, który kupił grę za ciężko zarobione pieniądze.
To jest bardzo ciekawe zdanie, bo nie ma też żadnego prawa, które mówi odwrotnie. I przede wszystkim nie ma też żadnego potwierdzenia, że ktoś wystawiający ocenę na metacritic czy GOLu w ogóle w ocenianą grę zagrał, nie mówiąc już o tym, żeby ją za jakiekolwiek pieniądze kupił.
@mohenjodaro: ale w jaki sposób, który nie wiązałby się z transformacją user score w jakiś inny, bliżej niesprecyzowany twór dla wyselekcjonowanej grupy oceniających? Czyli coś, co już mamy, w formie ocen ekspertów oraz ocen redakcji.
Myślę, że przede wszystkim algorytm powinien być tajny.
Algorytm powinien dawać wyższe mnożniki ocenom z kont liczących kilka lat, jeszcze wyższe aktywnym forumowiczom. Obniżać z kolei oceny np. wysyłane z tego samego adresu IP.
Obaj jesteśmy świadomi, że przynajmniej dwaj producenci gier z polski zatrudniają tę samą agencję marketingu szeptanego. Kiedy spojrzymy na oceny gier (user score) takich jak Sniper 2 czy Sniper 3 od razu wiemy też, że manipuluje się u Was nie tylko dyskusjami na forum, ale też ocenami w serwisie.
Moja propozycja nie jest idealna i może bardziej czasochłonna, niż to jest warte, ale to chyba jedyne wyjście, jeśli chce się poważnie traktować user score (moim zdaniem ważny parametr).
A mnie świat RDR2 mocno wciągnął i ani momentu się nie nudziłem.
Ale żeby ogrywać fabułę drugi raz... może w przyszłości gdy będę się wyjątkowo nudził. Teraz jedynie bym ograł sobie te najważniejsze misje
Chyba, żadna gra nie miała jeszcze tak immersyjnego i prawdziwego świata jak RDR2 i właśnie dlatego nawet nie narzekam na powolne poruszanie się Artura, bo powoli spacerując lub galopując na koniu, podziwiam i chłonę piękno tego świata. Inną sprawą jest ogólna toporność sterowania. To zdecydowanie nie jest fajne i im dalej w grze, tym bardziej mnie irytowało. Szczególnie przy misjach pełnych akcji i strzelanin.
Wybitna gra i zdecydowanie najlepsza w tej generacji. Rockstar po raz kolejny pokazał, że stoi na zupełnie innym poziomie niż reszta deweloperów. Za każdym razem jestem w szoku z jaką dbałością stworzono świat gry. Po zagraniu w tę grę reszta sandboxów wydaje się pusta i plastikowa jak makieta.
#legit
Ta, bo oceny graczy takie prawdziwe.
"0/10 NO PC NO BUY"
Nie dziwię się. że Rockstar traktuje konsole priorytetowo :)
Ta, bo to dopiero jest "legit", z falą 0/10 od sfrustrowanych pc-towców xD I tak wysoka ocena się utrzymała po szturmie tych dzieciaczków.
Zamierzałem kupić na PS4, ale odkąd usłyszałem te przecieki i plotki o możliwym wypuszczeniu RDR2 na PC, chyba poczekam. Akurat tę grę wolałbym ograć na PC, bo granie w strzelanki na padzie kompletnie mi nie służy :/
Nie no błagam. RDR2 został przehajpowany strasznie. To nie jest gra która zasługuje na oceny 10/10. Zbyt dużo wad i zmarnowany potencjał okraszony przestarzałym designem gry. Systemy które są bezsensu albo wręcz nie działają i nie mają znaczenia itd.
Zaraz mi tu napiszecie, ze mam ból czegoś tam bo nie ma na PC ale nie. Jakby było na PC to tak samo bym gadał. Jak GTA V wychodziło na konsole to gra mi się podobała i bardzo czekałem na premierę PC a teraz? Meh. Rockstar i ich gry robione na jedno kopyto od 18 lat już mi się przejadł.
napisał kęsik który w grę nie grał ;) mój mistrz :]
A YouTube to od czego jest? ;)
Haha, kolejny krytyk który grę widział jedynie na YT i nigdy w nią nie zagra :)
^A co to ma do rzeczy, czy grał czy nie?
Wielu krytyków tej gry podkreśla to, co napisał kęsik. I jak ktoś widzi moje "dyskusje" z kęsikiem to wie, że rzadko się w czymkolwiek z nim zgadzam, ale tutaj ma rację. RDR 2 jest przehajpowane i to ostro, na dodatek nie ma większego novum w rozgyrwce od GTA V, nadal system Wanted jest spaprany, nadal questy są maksymalnie liniowe bez żadnych innych opcji rozwiązania ich poza jakąś iluzją.
Poczytajcie komentarze tego prosiaka, jak nic to ernest. Siedzi tutaj, trolluje, aby tylko wbić szpilę jednej grupie graczy.
Heinrich_2.0
Jak nie mam pojęcia o danej grze, to nie wchodzę na tematykę danej gry, i nie sieję dezinformacji. Gra dostała masę nagród i wysokich ocen, sprzedała się rekordowo, bo na to zasłużyła. Płacz zazdrosnych "ubermenschów" od komputerów gejmingowych. którzy nigdy w grę nie zagrali i raczej nie zagrają niewiele zmieni.
McPatryk1995v2
Nie jestem żadnym Ernestem, to jest moje jedyne konto na tym serwisie.
Inkwizycja też dostała masę nagród, a mimo to jest wśród graczy powszechnie krytykowana.
Nagrody nie są równe temu, jak gra jest przyjmowana. Zresztą kek, serio nagrody to jest jakiś argument w dzisiejszym czasie, gdzie wystarczy żeby gra nie wyglądała jak ziemniak i graficznie urywała tyłek? No faktycznie, super.
A gry Rockstara zawsze są pełne nagród co nie oznacza, że są doskonałe. Bo nie są.
Trudno jest dać RDR 2 ocenę inną, niż 9.5/10 czy 10/10, co nie zmienia faktu, że gra jest jednak spooooorym rozczarowaniem.
Hm
Mohenjodaro, to chyba twój najgłupszy post.
Chodziło mu o to że nie wypada dawać grze od Rockstara mniej niż 9/10.
Może ze strachu?
Mnie gra wgniotła w fotel. Fakt że nie jest idealna ale ja nigdy ideałów po grach nie oczekuję. Dostałem za to genialną fabułę, świetnie napisaną z bardzo dobrze nakreślonymi postaciami, przepiękny świat do zwiedzania i aktywności poboczne które pasują do tej gry idealnie i nie psują wrażenia obcowania w "prawdziwym wirtualnym" świecie. Strzelanie było przyjemne ze względu na świetne hitboxy przeciwników i ich reakcje na postrzał, nie wspominając o rozczłonkowaniach. Masa detali i smaczków. I tak, toporne sterowanie momentami też mnie wnerwiało, powolne poruszanie się po obozach potrafiło wyprowadzić z równowagi gdy akurat się nie wczuwało ale np. chciało się szybko sprzedać skóry, przespać, zmienić ubiór i wracać do otwartego świata. Celowanie mimo bawienia się ustawieniami też niezbyt przyjemne, ale ja po prostu nigdy nie przyzwyczaję się chyba do strzelania na padzie. Jednak to nie są rzeczy które wnerwiają non stop, patrząc na tą grę jako całokształt to bawiłem się wybornie i chętnie wracam do niej żeby sobie podróżować na koniu.
Jeśli kiedyś wyjdzie na PC to być może kupię jeżeli nie będę miał dość, ale nie uważam żeby wersja PC miała jakkolwiek bardzo różnić się od tego co widziałem na PS4 Pro. Jasne, większa rozdzielczość (mi akurat nie potrzebna specjalnie), więcej FPS, może lepsze tekstury... ale już na konsoli to wszystko wyglądało tak jakby ktoś uwolnił ukryte pokłady mocy tego sprzętu. Zasięg rysowania obiektów jest świetny, animacje i modele postaci, zwierzą, piękna roślinność, niebo aż po horyzont z realnymi chmurami, świetne efekty podczas burzy... no ja nie mam się do czego przyczepić.
Najlepsze jak konsolarze tłumnie twierdzą, że pcmr zanizają oceny rdr2 bo nie ma na pc to jak wytłumaczą God od War, którego oceny od pismakow i graczy są takie same. Żadna z serii nie pojawiła się dotąd na pc a na dodatek red dead jest na więcej niż 1 platformie a gow to ex sony.
GOW nie jest wyjątkiem, przecież idąc tym tropem każdy ex powinien mieć mocno zanizone oceny bo nie ma na pc.
Bo nikt się nie nastawia na GoW itp na inne platformy, ponieważ zawsze były to tytuły (często też deweloperzy) związane z jedną platformą? Podczas gdy Rockstar z żadną ekskluzywnie związany nie jest i nie był, więc teoretycznie nic nie stoi im na przeszkodzie by wersję pc wydać? Co w sposób oczywisty potęguje frustrację graczy pc-towych, bardziej niż w przypadku eksów. Które i tak gromadzą sporo takiego hejtu frustratów, także znowu jakieś pierdzielenie sprzedajesz. Naprawdę, odrobina rozumowania by ci nie zaszkodziła w tej trwającej już liczne miesiące krucjacie antyrdr.
Napisałem, że seria red dead nigdy nie wyszła na pc.
Naprawdę odrobina rozumowania by Ci nie zaszkodziła. Szach mat. Nie jestem rolnikiem, ale zaorałem. Nie jestem dozorcą, ale pozamiatałem.
Ale to gra Rockstara, ktory jest niezalezny i moze robic sobie co chce
Dozorca nie zamiata
Nic dziwnego, na ten moment najlepsza gra generacji.
Sugerowanie się jednoplatformowymi przyglupami, i ich terroryzmem z ocenami który ma wielce zmusić R* do wydania na PC - całkowity bezsens. Fenomen opisywałem niedawno, w skrócie monstrualny ból odbytow, że chociażby mieć 15 RTXow to dla najlepszych gier generacji trzeba mieć konsole.
Ja przy okazji każdej gry mam beke z festiwalu glupoty jednoplatformowej rasy panów. Bo o ile rozumiem że taki R* powinien wydać na wszystko. Tak ten cały nastoletni terroryzm jest tak mega żenujący...
Ta gra jest taka że im dłużnej się w nią gra tym więcej wad dostrzega,
ja już 6 koń na poziom 4 wbiłem i widzę że choć świat duży i piękny to jednak pusty,
symulacje tego że ludzie coś robią to żadna nowość, zdarzenia losowe powtarzalne, aktywności poboczne nudne.
W wątku głównym trochę mnie denerwuje to ze szef bandy wszystkich ma za głupków, a tak naprawdę sam na niego wychodzi, ale z drugiej strony rozumiem czasy się zmieniają, a on nie potrafi tego zrozumieć tak naprawdę.
W grze w sumie z aktywności pobocznych to tylko te legendarne polowanie są w miarę ciekawe a to tylko dlatego, ze nie trzeba się niewiadomi jak przykładać, idziesz za żółtymi słupkami walisz do zwierza aż padnie i to wsio.
Inne polowania to jakieś przegięcie, łazisz szukasz strzelasz a i tak nic z tego i wychodzi dobra skórka zamiast idealnej, przez to uzbierałem tylko 2 torby i 1 kompletny strój z niedźwiedzia.
W sumie kończy się na tym, że poginam na koniu i korzystając ze skupienia strzelam do zwierza, bo te podchody nie bawią mnie.
Ostatnio próbuje upolować dzika i choć strzelam w głowę z karabinu powtarzalnego to i tak z 1x na 5 mam idealną, reszta dobra, juz zaczęłam poważnie się zastanawiać czy czasem od tyłu nie muszę celować, by dodatkowego otworu w skórze nie robić.
W sumie ta gra jest połączeniem skrajności, w polowaniu czy łowieniu ryb, za dużo realizmu, przez co jest to strasznie nudne, raz siłowałem się z rybą z 10minut i zerwała mi się żyłka od tej pory już nie łowie ryb bo w sumie i tak nie ma po co.
Oczywiście też skrajność cen po co mam kraść jakiś wóz dyliżans i gonić z nim przez pól mapy by zarobić 25$
z drugiej strony mam z 4k$ i nie wiem na co je wydać, odpicowałem se broń kupiłem jakiś ubiór i tyle.
W napadach denerwuje to że tak szybko nadciągają posiłki, ze swoimi skanerami DNA, to też maska jest przy nich zbędna, tu realizmu zabrakło, to dziki zachód, a nie współczesny nowy jork.
Świat pełen drobnych detali, nad którymi chciało im się pracować, ale już nie wykorzystali możliwości dźwiękowych i świetlnych pada, a szkoda.
lub ten dziwny system sumienia, czy co to przy misjach ani drgnie, a jak okradnę trupa leżącego przy drodze to już -1 o co tu chodzi?
Zabija się zwierzaki nic krowa -1, przecież to też jedzenie i skóra.
Długo tu pisać, bo to cza by notatki podczas grania robić, ale ogólnie widać że się postarali jednak wady też ma i to sporo takich irytujących i zniechęcających do zabawy grą.
Chciałem się rozpisać, ale czytając twój komentarz... Po prostu oddałeś większość rzeczy, które irytowały mnie podczas gry, więc w pełni zgadzam się z twoim komentarzem.
Dokładnie i koniec końców gry nie ukończyłem bo mnie zamęczyła/zanudziła.
Protip do polowania, nie uzywaj karabinu jak chcesz miec idealna skore z wiekszego zwierza, wsiadasz na konia, bierzesz lasso, gonisz za zwierzakiem jesli ucieka, zarzucasz lasso, schodzisz z konia i mordujesz nozem podzynajac gardlo = idealna skora :D Jesli juz strzelasz to zwroc uwage na amunicje, bo ona tez ma znaczenie (mimo ze nie widzialem tego info w podpowiedziach, moze bylo) :)
Lowienie zgadzam sie, sam sie wczoraj silowalem z legendarna ryba dobre 10 minut, az przerwe musialem zrobic, bo mnie palec rozbolal od tego je... krecenia gałką :D
Zdarzenia losowe powtarzalne? Chyba jedynie te z przewazacymi wiezniow strozami prawa, ale w sumie przeciez kiedys to byla norma na dzikim zachodzie. Inne typu wiezen w kajdanach czy czlowiek ktorego lubia dziabac weze to takie spojne mini historyjki :)
Balans hajsu w grach R* zawsze lezal i tu sie zgodze.
GPS tez denerwuje, kurde gramy na dzikim zachodzie, wpadam na farme na zadupiu, jeden gosciu ucieka i po 10 sekundach juz kawaleria jedzie, no chyba nie pobiegl za rog, zeby ze smartfona wezwac szeryfa -.-
System honoru, wiesz krowa to czyjas wlasnosc, dlatego masz minus, ale tez nie rozumiem w czym niehonorowe jest przeszukanie trupa przy drodze ktorego zabil ktos inny :-| A juz najbardziej wkurza jak zaatakuje cie jakis narwaniec, bo cos mu nie przypasilo i postanowil cie zastrzelic, po czym minus za to ze sie go ubilo...
I moja akcja gry na targu w miescie, gdzie tracalem jakas murzynke, i po chwili wszyscy murzyni wokol sie zlecieli i zaczeli mnie bic :O (autentyk) Az musialem zaczal strzelac bo z 1h bym sie musial tluc :D
@Aitor
ja raz otworzyłem dziennik i coś przeglądałem, stojąc koło ławki na której gość siedział, tak słyszę ze coś mu się nie podoba, ale przeglądam dalej
i nagle rzuca się na mnie i mnie klepie
nie wiem jak ale na jednego strzała padł, normalnie Mike Tyson z Arthura no i po chwili świadek biegnie do szeryfa itp
kurka to on nie widział, jak gość rzuca się na mnie, ale już widział jak go rozkładam na łopatki,
Podobnie z włoskimi bandziorami w Saint Denis, też coś furczą i jak nie ucieknę to się rzucają ja się bronie i jestem tego winny, bo powinienem dać się zabić wg twórców gry.
W sumie ten system Artur zawsze winien jest jedną z najbardziej irytującą rzeczą.
co do polowań to odkryłem taki bug, działający tylko z tymi dużymi (1 sztuka) skórami rzucanymi na konia,
jak mamy stajnie w obozie, to koń ze skórą na tyłku podmieniony znika, ale skóra zostaje i tak można respić skórę bez końca podmieniając, nawet z legendarną się udało.
Trochę oszukane, ale co tam chociaż kilka zwierząt oszczędzę.
Recenzja trafna.
Swiat dość pusty ale zauważmy że jesteśmy na dzikim zachodzie koniec 19wieku za wiele to tam nie było wtedy i dla mnie jest to dość logiczne.
Gra powoli się rozkręca ale przynajmniej jest ciekawa.
Wolę taką formę niż przeładowaną nudnymi misjami i mega powtarzalnym gameplayem jak AC oddysey gdzie poprostu wieje nudą.Poza piękną grafiką i antycznością to nic tam nie ma ciekawego :)
I pewnie część recenzentów też podzielała to zdanie ale nie dawali niższej oceny z obawy przez konsekwencjami.
Z większością wymienionych punktów się zgadzam, szkoda bo RDR1 to moja ulubiona gra (TOP5) z poprzedniej generacji a sequel przekombinowany.
Nie wypowiem się, bo jeszcze nie grałem...
ale to przeczy tym wszystkim nagrodom i liczbom. Więc być może to tylko czepianie się przez Was i nic więcej.
co ma piernik do wiatraka?
Bo nie macie czego? Takie tam pierdoły?
jakbyś czytał to być wiedział o co ludziom chodzi, choćby post pod który się podczepiłeś
Każdy narzeka na ten gameplay, a ja powiem, że już sama jazdą w tę i z powrotem dawała mi więcej frajdy niż niektóre gry z ostatnich czasów. Co do ocen, fakt, gra jest przereklamowana i to bardzo( bo gra Rockstara, to z miejsca musi być 10/10), ale i tak jest genialna.
Każdy narzeka na ten gameplay, a ja powiem, że już sama jazdą w tę i z powrotem dawała mi więcej frajdy niż niektóre gry z ostatnich czasów.
Ale w sumie co jest w tej jeździe takiego super? W czym ona się różni od jazdy koniem w takim asasynie czy jeździe samochodem po mieście w Mafii 2? Widoki w obydwu tych grach też są super, mają klimat, a to RDR 2 jest opisywane jako jakieś cudo, gdzie często gęsto leci się koniem po pustych lokacjach i natrafia na przypadkowe wydarzenia, które się potem powtarzają.
W ogóle hype na ten tytuł był zbyt duży. To jest bardzo dobra gra, ale genialną bym ją nie nazwał, tym bardziej że Rockstar jest strasznie odtwórczy i klepie tę swoją formułę już n-ty raz. Gra ma mnóstwo wad, pseudo realizm spowalnia rozgrywkę straszliwie, Rockstar nawet nie umie into HDR.
Bardzo ładnie wykonany swiat. Assasyny i te wszystkie sztuczne światy daleko w tyle.
Nie podzielam opinii, że jest to najlepsza gra generacji, dużo wyżej już stawiam w poprzednim roku God of War. Ogólnie sam nie uległem temu hype'owi, który towarzyszył graczom już na długo przed premierą, ponieważ nie grałem w poprzednią część i też jakoś westerny nie pociągają mnie tak bardzo, chociaż znam zasady w nich obowiązujące.
Fabuła, jak i sam gameplay, uznawane za genialne według mnie nie są. Były momenty w grze które musiałem po prostu przemęczyć, aby posunąć historię dalej, a upierdliwe mechaniki. które miały być świetne, po prostu mi to utrudniały. Dlatego nie zgadzam się z ocenami 10/10, czy też 9+/10, według mnie to takie mocne 9/10. To naprawdę bardzo dobra gra, ale trochę daleko jej do genialnej, a już zupełnie daleko do najlepszej gry generacji.
Od jedynki się odbiłem, podejrzewam że dwójka to też nadmuchany balon.
Moim zdaniem w tej grze zagrało świetnie tyle rzeczy jednocześnie, że mogę powiedzieć iż jest to najlepsza gra w jaką grałem. Jednocześnie nie potrafię z czystym sumieniem jej polecać, bo to jednak bardzo specyficzny tytuł, głównie przez bardzo powolne tempo akcji. Klimat gry jest fenomenalny, zastosowana technologia jest imponująca w grze na taką skalę (fizyka śniegu w otwartym świecie chociażby), graficznie powala (i piszę to jednocześnie pogrywając w takiego Battlefronta 2 na ultra w 60fps), świetne, zapadające w pamięć utwory ze ścieżki dźwiękowej, przywiązanie do detali, porażająca ilość interakcji, customizacji uzbrojenia, masa aktywności, dobrze działające mechaniki surwiwalu, gigantyczna fauna, bardzo wiarygodnie przedstawiony świat, model jazdy koniem oraz fizyka są niemal perfekcyjne, ale przede wszystkim mamy tu do czynienia z bardzo ciekawą fabułą, posiadającą wiele pamiętnych momentów, z dobrze rozpisanymi dialogami, oraz genialnie napisanymi postaciami. I to wszystko w otwartym świecie. W żadnej grze nie widziałem tylu tak dobrze współgrających z sobą istotnych elementów. Przeszkadzało mi tu jedynie sterowanie, ale z czasem się przyzwyczaiłem, oraz momentami zbyt dużo jazdy konnej. Jestem też w stanie zrozumieć, że dla wielu ta gra będzie zwyczajnie nudna, głównie poprzez powolne tempo rozgrywki, co już wcześniej pisałem. Mam nadzieję, że ukarze się wersja PC, gdzie gra rozwinie skrzydła tak jak swego czasu GTA V. No i może pcmr przestanie hejtować...
No i nic dziwnego. Gra jest absolutnie genialna, dla mnie gra generacji obok W3. W lepszą grę dawno nie grałem. Genialny, ale specyficzny klimat i gameplay, który nie każdemu przypadnie do gustu no ale jak to mawiał Iorveth "de gustibus non est disputandum". Mi np. nowy God of War totalnie nie podszedł i nawet go nie ukończyłem bo jest dla mnie absolutnie nudny. Czekam na kolejną grę która mnie tak rozłoży.
Najnudniejsza gra w jaką grałem. Mam ją ponad miesiąc a liczniku może 10 godzin taka wciągająca.
Gra nie dla fanów sieczki. Jest dość powolna. Czasami za wolna. Dla Ciebie polecam just cause.
Dla mnie jedna z najlepszych gier w historii. Przeszedłem już 2 razy. Takiego Wiedźmina 3 (przechodzę po raz któryś w międzyczasie) gameplayowo bije nawet na łeb i szyje tak wielce krytykowany Odyssey. Wiedźmin 3 to za to świetne dialogi i zadania ale fabuła podstawki 4 liter nie urywa. Za to dodatki to fabularne mistrzostwo. Tylko Torment może podchodzić. Red Dead Redemption 2 jest praktycznie we wszystkim lepszy od Wiedźmina 3 bez dodatków.
Red Dead 2 przeszedłem na XONE na 100%. Powiem wam, ze dla takiego człowieka jak ja i ogólnie z wolnym czasem to zajęło mi prawie pół roku przejście jej na sto procent xD. Także przyznaje najdłuższa gra Rockstara, nawet gta v nie było tak długie, żeby ukończyć na 100 procent :p , san andreas itd. :D
Bardzo dobra gra, dla mnie 10/10. Dużo osób krytykuje powolne tempo gry, ale właśnie takie tempo życia miał cały amerykański zachód. Twórcy fajnie to podpatrzyli i wrzucili do gry. A klimat z niej aż sie wylewa :)
Już raz o tym kiedyś pisałem, ale jak najbardziej zgadzam się z not2pun i zaskakujaco, z Loonem. Gra jest znakomitym i dopracowanym produktem, ale już jako gra w sensie mechaniki jest raczej średnia, a czasmi wręcz żałośnie toporna. Tak naprawde jedyne, co zasługuje na noty wychopdzące poza skalę to piękny, duży, zróżnicowany świat, który czasem naprawdę sprawia wrażenie, że żyje. Niektóre postacie poboczne jak i sam Arthur tez są spoko (o dziwo, Marstona to nie dotyczy, wyjatkowo mnie drażni).
Otoczka miód, natomiast to, co w środku, mechanizmy rządzące rozgrywką, to jest czasami kompletna fuszera, którą się wybacza tylko dlatego, że to Rockstar. Po pierwsze gra ma totalną schizofrenię, bo siląc się na realizm w kilku aspektach, w innych razi idiotycznością. Każdą kulę przy ognisku nacinamy osobno, każda pieczeń przygotowujemy pojedyczno, każde skórowanie, przeszukiwanie ciał i otwieranie szuflad trwa pół godziny i nie przeszkadzałoby mi to, gdyby gra była taka w każdym aspekcie. Jednak obok tej "prawdziwości którą mozna pomylić z prawdziwością" mamy takie cuda wianki jak stu chłopa do wystrzelania w trakcie jednej misji (a każdy jest głupszy od paczki gwoździ) i jest to scenariusz w 3/4 zadań z głównego wątku. Mamy bohatera który w pojedynkę rozwala pół miasta i wystarczy zapłacić sto dolców, by stróże prawa zapomnieli o masowej rzezi, a jednocześnie znajdą cię zawsze i wszędzie i wiecznie obwiniają cię o wszystko, co się da, nawet gdy ewidentnie strzelasz w samoobronie. Przeszkadza też brak obowiązku snu (co jest kuriozum, gdy mamy do czynienia z takimi duperelami jak przebieranki ze względu na temperatury i samą pseudo-mechanikę survivalu z trzema wskaźnikami do pilnowania) i masę innych pomniejszych uchybień, które w zesatawieniu z tym niesamowitym realizmem kurczacych się końskich jąder zakrawają na totalny absurd. Gra serwuje i rybki, i pipki, stojąc w rozkroku między niby-rzeczywistością i typową durną strzelanką z osłonami.
Dobija też fakt, ze jak na szybkiego i zabójczego rewolwerowca Arthur rusza się jak Madzia Buczek zatopiona w karbonicie, a konstrukcja większości misji w otwartym i imponującym jest bardziej liniowa niż mapy w Call of Duty i wystarczy dosłownie zjechac dwa metry w lewo z ustalonej ścieżki albo na chwilę zablokowac się na drzewie, by zaliczyć fejla i ładowanie od ostatniego punktu zapisu. Największym debilizmem jest jedna z misji snajperskich, gdzie wejście na dach, jak najbardziej logiczny punkt dla strzelca, oznacza niewykonanie zadania, bo twórcy umyślili sobie, ze strzelać możemy tylko na niewielkim obszarze i jakiekolwiek taktyczne podejście nie będzie tolerowane.
To nadal jest imponująca gra. Nadal robi wrażenie wieloma rozwiązaniami. Ale pod innymi względami utknęła w roku 2008 i stosuje rozwiązania z poprzedniej generacji. Ma ogromne problemy z tempem narracji, raz serwując nam wianuszek nudnych misji wynieś, przynieś, pozamiataj i wystrzelaj, po czym wrzuca naprawdę ciekawe scenariusze raz na pięć godzin rozgrywki. I wszystko byłoby w porządku, gdyby każda, najgłupsza czynność nie trwała tak długo. Ta gra po prostu nie szanuje mojego czasu, a nie jestem już w liceum, zeby srać na wszystko i siedzieć po 10 godzin dziennie przed telewizorem. Zatrzymałem się na trzecim rozdziale i nie wiem, czy w ogóle grać dalej. Doskonale wiem, co dzieje się potem w historii, nie jest to jakieś zaskoczenie, biorąc pod uwage, że Artura nie ma w RDR1. Co więcej nie wspomina się o nim ani słowem, co jest najgłupszą dziurą fabularną w dziejach Rockstara, a mają ich całkiem sporo w swojej karierze.
God of War czy the Last of Us były o wiele bardziej koherentne w swej strukturze, trzymały się ustalonej mechaniki i swojej konwencji. Nie marnowały tez mojego czasu i nawet zbieranie pobocznych bambetli było w nich przyjemnością, bo twórcy nie utrudniali niczego nia siłę. Czuło się wagę broni Kratosa i masę tak brodacza, jak i jego przeciwników, każdy strzał czy cios Joela były mierzone i przemyślane, a jednocześnie nie miało się wrażenia, że każda akcja trwa wieczność. Obie gry są takze całkiem długie jak na obecne standardy, a jednocześnie ich struktura nie musiała być sztucznie rozwleczona przez 10 minut dialogów i jazdy przez puste przestrzenie - konwersacje w łódce z synem i Mimirem czy gadki z Ellie będące przerywnikami pomiędzy sekwencjami walk i ucieczek miały uzasadnienie fabularne i trwały tyle, ile musiały, bez ganiania gracza na drugi koniec mapy, byle na pudełku dało się napisac "gra na milion godzin". Rockstar powinien nauczyć się, kiedy powiedzieć pas i jak konstruować historię tak, by się nie rozlatywała pod własnym ciężarem.
Wypowiadasz się o grze mając 10% w niej? Czyżby wróżenie z fusów stało się nową modą.
To chcesz mi powiedzieć, że po trzecim rozdziale gra nagle zmienia tempo i już się nie ślimaczy, misje nie trwają pół godziny z czego 25 minut to dojazd na miejsce i z powrotem, przeciwnicy mądrzeją i nie ładują się pod lufę, Arthur zaczyna ruszać się sprawniej od paralityka z polio, mordowanie 100 NPCów co pół godziny zostaje usprawiedliwione fabularnie, stróże prawa przestają mieć skanery w oczach i radary w uszach, a przy ognisku można jednak upiec więcej niż jedną pieczeń na raz?
No to faktycznie, niezły twist, gram dalej.
Bardzo zasłużenie. Przestańcie krytykować coś z zasady. Mnie ten tytuł nie rozczarował, nie znudził i nie zawiódł... i pewnie wielu innych uważa tak jak ja. Za to druga połowa gamingowej społeczności powie, że nie ma gier idealnych, nie zgodzi się z wieloma pomysłami, aspektami czy mechanikami tytułu. Powie, że ta gra jest irytująca w sterowaniu, za długa, porusza zbyt poważny temat. Patrzcie, że właśnie staje się powoli tą osobą, bo wszystkie te NIBY minusy wymieniam. Tylko dlatego, że o tym po prostu czytam...
Powiecie pewnie, że skoro wielu tak gada, to tak jest. Na pewno jest, ale oceniam ten tytuł w sposób jaki powinno oceniać się dzieła - starając się domyśleć co autor chciał przekazać. A przekazał bardzo dużo. Ta gra jest piękna, mądra, ma swoje tempo, szczegółowa i zachwycająca. Tylko zwykły hejter będzie pisał, że go nie zachwyciła, że go nie porwała. Jeśli tak jest, to albo szukasz dymu, albo po prostu hejcisz.
Prawdą jest, że Rockstar bije po głowie wszystkich w koło, i wyznacza standardy. Starajmy się przyjąć tytuł takim, jakim go nam próbują pokazać. A nie wymyślać co mogłaby mieć ta gra a czego nie... oczywiście rozumiem to, że każdy WIELKI tytuł będzie się bił z hejtem - trudno. Ale wymądrzać się i pisać kto co woli to zwykła dziecinada. Piszę to do wszystkich, którzy negują „bo tak”. Nie tylko jako komentarz pod tym tekstem. Jedynie co mnie denerwuje w tej grze, to właśnie grono jej interesantów/fanów, do których niestety też należę...
Oby więcej takich tytułów. Ta produkcja udowadnia tezę, że gry to dzieło, nie zwykły nośnik danych.
Tylko zwykły hejter będzie pisał, że go nie zachwyciła, że go nie porwała. Jeśli tak jest, to albo szukasz dymu, albo po prostu hejcisz.
Bardzo dojrzałe stwierdzenie bardzo dojrzałego gracza. Za chwilę usłyszymy o mowie nienawiści w stosunku do RDR2.
porusza zbyt poważny temat.
Kowboje jeżdżo i sie szczelajo. Patataj, patataj, pif paf.
Gra ma spoko fabułę, ale bez jaj, poważny temat to jest w To the moon, My Dragon Cancer albo Papers Please. "Powazna" historia RDR2 zresztą wysiada totalnie, gdy biedny Arthur targany wątpliwościami co do moralności swoich poczynań nie ma problemu z wystrzelaniem całego Strawberry i dwustu strózów prawa w dziesięć minut.
Nie jestem dojrzałym graczem. Po prostu lubię grać. Nawet nie wiem kiedy gracz ze zwykłego mógłby stać się dojrzałym swoją drogą, to jakiś skomplikowany proces? Zresztą, nie interesuje mnie to...
A czego spodziewać się po westernie, jak nie „patataj i pif paf”? Na pewno nie podróży w kosmos... I w tym rzecz - jak nie lubisz takich gatunków - nie graj. Chcesz zagrać tylko z czystej ciekawości? Nie hejtuj. Ja to tak rozumiem.
Uwielbiam westerny. Wychowałem się na westernach. Pierwszy RDR był znakomity jak na ówczesne stadardy (dziś mocno się zestarzał). Nie spodziewam się niczego poza patataj i pif paf. Ale nie piszmy w przypadku RDR2 o powaznych tematach, bo ich tam nie ma, jest tylko ich zarys, zepsuty przez dysonans między tym, co gra chce przekazać a standardowym rockstarowym "a teraz wybiega na ciebie trzydziestu tępaków".
Ja bym się naprawdę nie obraził, gdyby Rockstar w swej pogoni za realizmem, zamiast skupiac się na końskiej mosznie, zbudował misje fabularne i zawarte w nich strzelaniny tak, jak to wygladało faktycznie w westernach. Nawet w najbardziej przesadzonych produkcjach bohater wystepujący sam przeciw wszystkim załatwiał łącznie w trakcie całej opowieści może 20 typów, zwykle największe strzelaniny na 50 chłopa działy się na zasadzie "szeryf i jego zastepcy" lub "siedmiu wspaniałych" kontra "duża grupa bandziorów" - wtedy wielkie starcia miały sens. Największa rozpierducha z "Dzikiej Bandy" to jest grupka typów wyjętych spod prawa kontra cała armia i nie kończy się to zresztą szczesliwie dla bohaterów opowiesci. Najsłynniejsza prawdziwa strzelanina na dzikim zachodzie, w OK Corral, trwała około 30 sekund, strzelało do siebie osiem osób, zginęły trzy. W RDR2 wygląda to tak, ze Arthur sam, w pojedynkę, morduje całe miasta, wybicie pułku kawalerii to jest kwestia dwóch minut. A o ile bardziej angażująca i ciekawsza byłaby opowieść, gdyby starcia w trakcie były nie z 50, lecz z 5 typami, ale wymagałyby większego pomyślunku i wysiłku? Gdyby przeciwnicy nie byli kompletnymi bezmózgami? Gdyby kompani Arthura przydawali się na coś więcej poza wykrzykiwaniem poleceń? Gra stawia na strzelaniny, a nie niosą one za soba żadnego wyzwania, cały czas można się kisić w jednym miejscu za cienkim drzewkiem i strzelac do wybiegających pod celownik patafianów, to już drapieżniki czychające w lasach są groźniejsze od 30 uzbrojonych po zęby bandytów. A potem Arthur wraca do obozu i mamrocze pod nosem, że on to by najchętniej przestał i się ustatkował. I w nastepnej misji znowu wybija pół miasta. W takim wypadku cały realizm szlag trafia, więc po co w ogóle implementować go tam, gdzie nie trzeba, a olać podstawowe mechanizmy rozgrywki?
Ja wiem, ze RDR to gra o kowbojach, a w grze o kowbojach musi być pif paf, zwykły gracz nie zadowoli się zabiciem przez całą opowiesć raptem 30 osób. Ale nie pieprzmy wtedy o głębokiej fabule.
Zgadzam się z tym. Wszystko co opisałeś wyżej ma sens i rzeczywiście byłoby lepiej gdyby dopracowano sceny walki. Tylko - może to głupio zabrzmi - wcale po tej grze AKCJI, której twórcą jest ROCKSTAR, nie oczekiwałem akcji... lubiłem chłonąć ten świat z innej perspektywy. Strony eksploratora, obserwatora, bardziej stonowanej. Chociaż tak jak pisałeś - zakłócały mi je walki ala „wpadam, niszczę, wychodzę”. Dlatego traktowałem to bardziej przedmiotowo i jak na grę akcji wypada - zręcznościowe momenty, które trzeba przejść i tyle.
Do sedna - dalej traktuje tę produkcję jako niosącą na serio porządną fabułe trochę o niczym, ale dającą wiele do pomyślenia graczowi z elemantami rzeźni, które mogą być ale nie muszą - nie niszcząc sobie tym samym ogólnej opinii o tytule.
I to jest jak najbardziej w porządku, RDR2 to jest przyzwoita gra akcji i fajny sandbox dający wiele możliwości, wymarzony materiał dla ludzi lubiących zaglądąć w zakamarki mapy i wykonywać milion pobocznych aktywności, które tu są wyjątkowo rozbudowane, tego mu w żaden sposób nie odmawiam. Fabuła tez jest w porządku jak na warunki gry akcji i tę akcję jak najbardziej oferuje, nie ma w tym nic złego. Natomiast nie ma co przypisywać grze przymiotów, których nie posiada albo usprawiedliwiać pewne rozwiązania mechaniki realizmem, kiedy realizm ów jest bardzo wybiórczy.
Narzekajcie a ja się zastanawiam kiedy dostaniemy takiej jakości produkt. W tym roku się nie zanosi.
Dobrze będzie zagrać w pełną wersje na PC.
Ale ta gra nie ma jakiś rażących błędów także nie beta po co narzekać z bólu tyłka lepiej zazyc lek przeciwbólowy albo usunąć problem. Nie jest tak trudno.
Ps. Przed chwilą widziałem tytuł wątku zacina mi się gtav (gra z poprzedniej generacji konsol) to dopiero głupota siedzieć na PC i narzekać że gry nie działają.