Shadow Warrior | PS4
TRZECI PAINKILLER HA HA
Faktycznie grając nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mimo iż przy grze pracowali również ludzie od Wiedźmina 2 oraz Bulletstorma, to Shadow Warrior jest jak gdyby za bardzo podobny do Painkillera.
Mimo to gra jest na prawdę dobra oraz warta polecenia.
Grę ukończyłem i mogę stwierdzić że było fajnie, na plus zdecydowanie mechanika walki kataną, humor, wygadany protagonista i staroszkolność rozgrywki, do minusów zaliczyłbym mało zróżnicowanych przeciwników (serio, po kilku godzinach posyłania w niebyt tej samej kreatury zaczęło mnie to naprawdę męczyć), nudne walki z boosami i w sumie tyle
Kupiłem kilka lat temu w PS Store i dopiero niedawno zwróciłem uwagę na tą grę w swojej bibliotece - ot kupiony kolejny tytuł i odłożony na "kupkę wstydu".
Jednak z braku laku, zabrałem się za ogrywanie i.. przyznam, że dobrze się bawiłem. Gra nie należy do tych intelektualnych, jest to typowy odmóżdżacz po ciężkim dniu, taki Doom z kataną.
Fabuła zajęła mi ponad 23 godziny, faktycznie na którymś etapie złapała mnie lekka nuda, jednak dobrnąłem do końca i będę polował na drugą część.
Grafika się zestarzała, dlatego na samym początku tytuł może odrzucić, przy większej ilości wrogów na mapie masakrycznie spada ilość klatek na sekundę, długie ekrany logowania. Tyle z wad, fajny tytuł na odprężenie. Nie oczekiwałem wiele od tej gry i miło się zaskoczyłem.