Dzień Ostatni - z latarką i zapałkami przez świat. (opowiadanie postapokaliptyczne)
Cenzura niepotrzebna, fakt. Co do reszty... Konstruktywną krytykę przyjmiesz? Klimat fajny, od strony fabularnej początek niespecjalnie zachwyca, ale z początkami zazwyczaj tak jest. To, co mnie strasznie razi, to koślawe zdania, za dużo powtórzeń i miejscami zbyt dużo przecinków (zdania strasznie wielokrotnie złożone, które bez problemu można rozbić na kilka mniejszych). Generalnie trochę źle się to czyta przez wzgląd na techniczny aspekt skonstruowania opowieści (umiejętność łączenia słów w płynny przekaz to podstawa sukcesu!). Ale trening czyni mistrza, więc z kolejnymi odcinkami pewnie będzie lepiej...
Za malo tresci, i za malo napiecia - gdyby nie tytul, to w ogole nie byloby wiadomo, ze chodzi o zombie i klimaty post-apo. Az prosilo sie o jakas krotka retrospekcje na temat 'tego wszystkiego, co zmusiło go do ucieczki pod ziemię'. Zakonczenie tez koslawe, nie na tym to polega, by zostawic 100% mozliwosci zgadywania, szczegolnie, jesli kompletnie wczesniej nie zdradzilo sie czego bohater MOZE sie tam spodziewac.
"Przed nim stał…"
Palac Kultury?
Volkswagen Golf III?
Zbigniew Boniek?
Las.... krzyzy?
Krytykę przyjmuję i spróbuję to jakoś poprawiać. Co do ilości treści i napięcia, to chciałbym napomnieć, że sam prolog ma się składać z paru odcinków. Jest to jedna, większa całość, którą podzielę na mniejsze odcinki. Będą się uzupełniać. Samo opowiadanie to będzie solidna liczba wpisów. ;-)
Sama postać zombie wystąpi niebawem. Całość chcę budować powoli.
Może Sapkowskiego nie przebijesz, ale czyta się przyjemnie, czekam na kolejne części.