Utknąłem w chorym związku, który jedna strona chyba przeżywa zbyt mocno. Otóż jestem z kobietą trzy lata - zaczęło są normalnie, poznaliśmy się przez znajomych na jakiejś imprezie. Spotkania, randki, kawy, potem łóżko, 'chodzenie'. W pewnym momencie uznałem, że być może jest to ta jedyna, byliśmy ze sobą wtedy ponad rok czasu. Zaproponowałem jej, żeby wprowadziła się do mnie i tak też uczyniła. I od tego momentu zaczął się straszny impas. Zrobiła się zaborcza, zaślepiona i przesadnie zazdrosna. Nie mam życia prywatnego, każde wyjście kończy się kłótnią - szpieguje mojego fejsbuka w poszukiwaniu kochanek, których nie mam - a tłumaczyłem jej milion razy, że kochanek nie ma i nie będzie bo mi na niej zależy. Telefonu też nie uchronię, bo wygrzebie choćby z sejfu na atomowy zamek. Od roku dojrzewała we mnie ta myśl i stwierdzam, że mam dość tej kobiety. Przeprowadziłem milion poważnych rozmów, próbowałem już wszystkiego by przytemperować jej zachowanie, niestety nic nie pomogło. Chcę odejść. Mam dość. Tylko teraz pojawia się problem - tak często mówi, że nie widzi poza mną świata, że ona nie wie co by zrobiła jakbyśmy się rozstali. Boję się, że popełni jakąś głupotę, albo popadnie w depresje - nie chcę zniszczyć jej i sobie życia. Wiem, że za późno już na odratowanie tego związku. Co robić?
Tylko teraz pojawia się problem - tak często mówi, że nie widzi poza mną świata, że ona nie wie co by zrobiła jakbyśmy się rozstali. Boję się, że popełni jakąś głupotę, albo popadnie w depresje - nie chcę zniszczyć jej i sobie życia.
A co cię to... typowy szantaż emocjonalny, nic jej nie będzie.
Co robić?
Rzucić, nie da się w zgodzie - to spakować jej rzeczy i wyrzucić, proste?
Miałem to samo, zostawiłem dziewczynę. Ludzie się nie zmieniają a w kolejnych latach temat się będzie zaostrzał. Zrezygnuj z tego związku bo szkoda Twoich nerwów.
Jam Jan Joahim - > idź z kumplem na wódkę a nie na forum takie rozkminki masz. Wyłącz telefon :]
Widzisz, ja widocznie nie jestem taki jadowity, nie potrafię od tak wyrzucić jej na bruk.
[1], [7] - Facet! Co z tego, że "nie wiadomo co będzie"? Za to z dużą dozą prawdopodobieństwa można określić co się stanie jak będziesz w tym tkwił. Po pierwsze, jest to szkodliwe dla Was oboje i będziecie się w tym męczyć. Po drugie, wyobraź sobie, że mijają lata. Dziewczyna chce ślubu. Co jej powiesz? Zgodzisz się i spędzisz z nią resztę życia, wychowując z nią dzieci, mimo że nie chcesz z nią być (kochasz ją w ogóle?)? Bądź mężczyzną i zachowaj się jak mężczyzna, czyli odpowiedzialnie. Zostaw ją, jeśli nie chcesz z nią być, bo będzie tylko gorzej.
Cieszę się, że admini nie śpią. Przynajmniej przytemperują zapędy niektórych.
Jam Jan Joahim - lepiej to zakończyć. Albo sam, albo spróbuj ją jak najbardziej do siebie zniechęcić żeby samo z siebie się rozpadło.
@Garret Rendellson
Nie wiem czemu ale twoja wypowiedź strasznie mnie rozśmieszyła.
Chodzi o sam początek
[12] - on wcale jej nie zniszczy życia. Dziewczyna popłacze, pójdzie na lody, zwierzy się przyjaciółce, potem znowu popłacze i jej przejdzie. On powinien ją rzucić z jeszcze jednego powodu - ona ma strasznie niską samoocenę. Opisywana przez autora sytuacja daje podstawy ku takiej tezie. Pewnie dziewczyna uroiła sobie, że "to ten jedyny i nikt więcej" lub boi się, że nikogo więcej sobie nie znajdzie - innego wytłumaczenia nie ma. Jak ją rzuci to jej przejdzie. Wszystkim przechodzi, nawet tym zakompleksionym.
Człowieku, zdradź ją, zabaw się, a problem sam się rozwiąże :)
Zdrada i podobne to IMO najgorsze rozwiązanie - może się jej pozbędziesz, ale udowodnisz niejako że miała rację, a to chyba nie jest metoda. Zresztą, sam nie wyobrażam sobie wykorzystania zdrady tylko do zostawienia kogoś, nawet jeśli nie chciałbym już być z tą osobą (pomijam fakt że w ogóle nie dociera do mnie jak tak można).
Po prostu... odejdź. Powiedz jej szczerze o tym czego masz dość, nie zwracaj uwagi na nic, tylko powiedz jej że już jej nie potrzebujesz, bo nic ci nie daje. wszystko odbiera, niszczy. Może to nie jest proste, ale nie masz wyjścia jak się uwolnić. Ona cię zniszczy, prędzej czy później. Odrobina zazdrości jest niejako potrzebna, ale popadając w paranoję doprowadza się do takich sytuacji.
Byłem kiedyś związany z chorobliwie zazdrosną kobietą. Dłużej niż trzy lata.
Wraz z mijającym czasem było coraz gorzej. Tego nie da się zmienić, więc
nawet nie ma co próbować.
Teraz z perspektywy czasu wiem jedno. Mimo, że odejść było bardzo ciężko
podjąłem bardzo dobrą decyzję tyle, że dużo za późno.
Dużo mnie to kosztowało ale teraz bardziej potrafię docenić moją dziewczynę,
która jest po prostu w tych sprawach normalna.
Najprościej i najbezpieczniej byłoby zrobienie czegoś, żeby sama miała cię dość :-)
I jeszcze jedno. Dorosły facet jak chce zakończyć związek to siada,
mówi kobiecie dlaczego nie chce być w takim związku, że chce go
zakończyć i tyle. Bierze jeszcze na klatę wszystkie jej płacze, oskarżenia,
szantaże, branie na litość i inne takie.
Wszystkie inne sposoby łącznie ze zdradą na czele, to jest dla mnie dziecinada.
A później jest tylko ulga.
No, madrze powiedziane.
Spakuj jej walizke - poloz przed nia jak wroci i powiedz zeby jechala do mamusi.
Potem zmien zamki.
Troche bedzie telefonow, zgrzytow, potem faza obelg i obwiniania (jak w rozwodzie, tyle ze tu nie dzielicie majatku - mam nadzieje).
Do tego dojda kwestie zwiazane z materialnymi kweistiami: tym co jest w domu jej a co Wasze (no bo nie Twoje :) ).
W miedzyczasie moze sie okazac ze byla lub bedzie pod wplywem psiapsiolek-pocieszycielek. Wiec przygotuj sie na zupelnie nowe doznania (ale jak zmienisz zamki to okolo 50% niespodzianek unikniesz)
Do niespodzianek mozna zaliczac w takich wypadkach:
- znikniecie polowy gratow z mieszkania ("no bo sa jej")
- pojawienie sie Twojej laski z nowym gachem ("a co - pokaze mu, a pokoj w tym mieszkaniu jest moj")
itp itd.
[19]
Pozostaje się podpisać.
Zazdrość potrafi zniszczyć związek bardzo skutecznie.
Swoją drogą - ostatnio rozmawiałem z kumplami na temat związków. Oczywiście weźmy poprawkę na to co się opowiada przy piwie ;)
Zastanowiło mnie to, że każdy narzekał na to że baba go kontroluje, nie pozwala wyjść, ciągle chce wiedzieć co robił. Być może ta postawa jest naprawdę rozpowszechniona.
Uważaj, ona szpieguje też to forum !
Hmmm....Postaw jej ultimatum, niech przestanie się Ciebie czepiać, sprawdzać, szpiegować i cały czas patrzyć na ręce, albo się rozejdziecie. Daj jej wybór, niech sama zdecyduje. Masz prawo do wolności nawet w związku, a związek IMHO polega na wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu, jeśli ona nie jest w stanie Ci zaufać, to nie wiem czy powinieneś ją trzymać przy sobie...
Z biegiem czasu pewnie będzie coraz gorzej, przyjdziesz z pracy 20 minut później i drugie tyle będziesz się musiał tłumaczyć że stałeś w korku...
Prostactwo niektórych mnie powala. Ustawicznie.
..ale.
Negocjator
właściwie nie mam nic do dodania. Poza tym, że jestem pełna podziwu.
Hayabusa
widzisz, ratuje Cię to, że masz niepolską kobietę! :)
A tak bardziej /ale nie do końca :)/ poważnie - współczuję Twoim kolegom. Ale nie tego, że mają zaborcze kobiety - tego, że mają.. mało sprytne kobiety. Cwana babka ustawiłaby sobie faceta tak, żeby sam się spowiadał, gdzie idzie, po co, i o której wróci, i jeszcze żeby myślał, że robi tę spowiedź dobrowolnie. ;)))
Mój np. ostatnio miał do mnie pretensje, że nie zauważyłam, że wyszedł z domu... ;)
Koniec żartów. Jeśli postawa nagminnej kontroli jest rozpowszechniona, to znaczy, że rozpowszechnione są również związki, które nie mają zaufania w fundamentach. Smutna konkluzja. :(
Mój np. ostatnio miał do mnie pretensje, że nie zauważyłam, że wyszedł z domu... ;)
mozesz myslec, ze prowadzisz ze swoim facetem jakas mega skomplikowana rozgrywke, w ktorej jestes elfem czarodzieje z 18 inteligencji, ale musisz zdac sobie sprawe, ze o uczestnictwie w tych podchodach wiesz ty - on po prostu ci mowi gdzie byl, zeby uniknac trucia dupy :D
so it goes...
Oj nie spinaj pośladów, Bullz. Przecież napisałam, że sobie robię podśmiechujki. Zabawy w podchody są dobre dla skończonych frajerek. :) Ja jestem co najwyżej nieskończoną.
Natomiast z tekstu o pretensjach, że JA nie zauważyłam, że ON WYCHODZI Z DOMU, nijak nie wynika, że mówi mi wszystko tylko po to, by uniknąć trucia dupy. ;P Choroba ci się rzuca, kochanieńki, na rozumienie tekstu pisanego. :P
Cwana babka ustawiłaby sobie faceta tak, żeby sam się spowiadał, gdzie idzie, po co, i o której wróci, i jeszcze żeby myślał, że robi tę spowiedź dobrowolnie. ;)))
Ja tam zawsze się spowiadam kochanie, idę jutro do kumpla popykać w bilarda przy piwku, wracam w nocy, zabieram klucze i doprawdy nie wiem, co ma do tego kobiecy spryt :>
PS. [17][19]+1
Paudiś
Albo się dałeś zmanipulować nawet o tym nie wiedząc, albo jesteś pantoflem. ;>
Megera_ --> po prawdzie to ich problem. Nie wiem czy nie potrafią znaleźć sobie innych czy po prostu godzą się na takie podejście.
A co do sprytu to w sumie masz rację. Trochę sprytu, odrobina zaufania i wszystko gra :)
Jeśli chodzi o brak zaufania w związkach - możliwe. W sumie nie znam całości historii więc trudno mi ocenić jak się u nich zaczęło, jak to działa.
Ale ubaw miałem przy tej spowiedzi niezły.
A może po prostu uważam za całkowicie normalne poinformowanie dokąd się wybieram, jeśli wykracza to poza tzw normy czasowe - niezależnie tego, czy mieszkam akurat z ojcem, wujkiem, matką, czy kobietą. Ot tak na wszelką ewentualność, żeby wiedzieli gdzie mnie szukać jak coś się stanie i przy okazji się nie martwili :> Ależ to sprytne ze strony ich wszystkich :D
mozesz myslec, ze prowadzisz ze swoim facetem jakas mega skomplikowana rozgrywke, w ktorej jestes elfem czarodzieje z 18 inteligencji, ale musisz zdac sobie sprawe, ze o uczestnictwie w tych podchodach wiesz ty - on po prostu ci mowi gdzie byl, zeby uniknac trucia dupy :D
\fixed
rok byłem w związku z taką dziewczyną, przez ostatnie pół roku strasznie się wymęczyłem (czytanie moich smsów, rozmów na gg, notoryczne wypominanie że zdarzyło mi się raz w klubie tańczyć z dziewczyną, co zostało uznane za zdradę) i w końcu z nią zerwałem co było świetną decyzją. To może się wydawać niesamowicie trudne, powrót do normalności może chwilę potrwać, ale na dłuższą metę przynosi same korzyści. Bo taki toksyczny związek do niczego nie prowadzi, tylko obie osoby się przy tym męczą. Teraz zacząłem doceniać wolność jak nigdy przedtem.
Megera_ - pantoflem byłby taki, który by powiedział, kobieta by mu zabroniła, a on ja posłuchał.
Nie przesadzajmy :) Kobieta najczęściej chce wiedzieć gdzie idzie jej facet. Jak Facet nie powie, to często myśli, że zdradza. Chłop żeby tego uniknąć dla świętego spokoju mówi gdzie idzie :)
Zawsze mnie zastanawia, dlaczego kobiety sądzą, że wiedzą wszystko o facetach :)
Paudi
ale my tu nie mówimy o kwestiach bezpieczeństwa, tylko o kontroli.
A jak popierasz ofensywne zdanie Bullza w kontekście mojej osoby, to chciałam zakomunikować, że przestajemy się lubić! ;D
k4m
hihihi, czekałam na opinię kogoś równie doświadczonego :) Sorry synek, ale związki gimnazjalno-licealne nie bardzo się łapią pod ten temat. Szczególnie jeśli opinia jest spod palców narcyza.
Endex
Ależ ja nie wiem wszystkiego o facetach. Ale sporo z nimi przebywam i dużo rozmawiam, to daje mi jako-takie /choć pewnie i tak mało miarodajne/ pojęcie. Co generalnie nie zmienia faktu, że faceci funkcjonują w dość prosty, zrozumiały i logiczny sposób. Z kobietami jest o wiele trudniej! :)
Megera_ --> Oj tam, kobiety też działają w zrozumiały i logiczny sposób. Jest to pokrętna logika, dość skomplikowana ale na ogół do ogarnięcia.
Co oczywiście nie znaczy że wszystko da się ładnie przewidzieć lub zrozumieć i skutecznie zastosować w życiu.
lepiej szybko podziękuj partnerce bo będziesz mieć jak ten od szafy:
http://www.youtube.com/watch?v=GH24sGaRrnQ
Piokos - - > Co do samej sytuacji to ja twierdzę że ludzie zasługują na to, by dać im szansę. Nie jedną powtarzaną dziesiątki razy tylko faktycznie JEDNĄ.
Konkretnie autor wątku powinien powiedzieć dziewczynie co myśli o jej podejściu, powinien powiedzieć że nie ma się czego obawiać ale że zazdrość może zatruć i zniszczyć wszystko. I że jeśli ona się nie zmieni to on nie bardzo widzi ciąg dalszy.
Jeśli zrozumie to może się zmieni. Jeśli nie to znaczy że trzeba odejść bo nie ma to sensu. Proste.
Tylko bez podchodów, kombinowania, badania gruntu. Uczciwie postawić sprawę.
ale my tu nie mówimy o kwestiach bezpieczeństwa, tylko o kontroli.
Czyżby? Jestem w stanie się założyć, że częstokroć jest to jeden i ten sam komunikat, tylko kobieta jak zwykle dorabia do prostego przekazu ideologię :> Z tego zresztą wynika gro nieporozumień. Widzicie multum rzeczy tam, gdzie ich nie ma :P
Co generalnie nie zmienia faktu, że faceci funkcjonują w dość prosty, zrozumiały i logiczny sposób.
Skoro jesteście świadome takiego stanu rzeczy, zacznijcie się wreszcie porozumiewać z nami w sposób prost, zrozumiały i logiczny ;p
A jak popierasz ofensywne zdanie Bullza w kontekście mojej osoby, to chciałam zakomunikować, że przestajemy się lubić! ;D
To nie ofensywne zdanie Bullza w kontekście Twojej osoby, to po prostu życie ;p
Od roku dojrzewała we mnie ta myśl i stwierdzam, że mam dość tej kobiety. Przeprowadziłem milion poważnych rozmów, próbowałem już wszystkiego by przytemperować jej zachowanie, niestety nic nie pomogło.
Hayabusa => chcesz by przeprowadził milion pierwszą rozmowę? Po co? Żeby dojść do milion drugiej, milion trzeciej ... Niech zrobi tak jak Negocjator napisał, niech weźmie na klatę co ma wziąć i powie pa pa.
Wiesz, piokos, miałem na myśli coś bliżej ultimatum ;)
I najważniejsze: niech powie to RAZ. Tylko raz.
Oczywiście tak naprawdę tylko po to by odejść z czystym sumieniem bo szanse na to że babka zmieni podejście oceniam jako niskie.
hehe wiekszosc kobieta tak ma no moze nie w tak ostrej formie :)
Kopnij ja w d... jak masz to zrobic i tyle.Ale ofc pamietaj o pierwszej zasadzie ktora powinien Ci tatus przekazac - sprowokuj aby to ona cie rzucila - wtedy bedziesz mial lepiej , kobiety nie lubia byc rzucane i szczegolnie przy takiej napalonej moze cie to drogo kosztowac.
pozdro
o chryste, jakie znow ofensywne zdanie? nie odbieraj tego zle, to naprawde urocze czytac te wszystkie teorie, w ktorych kobieta = mata hari, tajna agentka jak z powiesci ludluma, a facet = latwy do zmanipulowania ciec, ale dajmy spokoj :D
mowie dziewczynie gdzie ide, bo to po prostu fair (nigdy mi dupy nie trula) - a nie dlatego, ze mi wszczepila implanty do mozgu =]
Na twoim miejscu zachowywałbym się tak jak ona, po jakimś czasie sama miałaby dość i albo by odeszła, albo zrozumiała ,że zachowywała się nieodpowiednio.
Trochę to smutne, że facet nie umie wychować kobiety albo choć akcentować swojego zdania. Gdy mnie denerwuje kobieta poprzez jakieś chore jazdy, że nie spędzam z nią czasu (odwiedziny u rodziny, znajomych, trening, dłuższe zostawanie w pracy itp.) mimo iż z nią mieszkam to ubieram się i wychodzę na piwo do kumpla by zobaczyła co naprawdę znaczy brak spędzania wolnego czasu.
k4m
hihihi, czekałam na opinię kogoś równie doświadczonego :) Sorry synek, ale związki gimnazjalno-licealne nie bardzo się łapią pod ten temat. Szczególnie jeśli opinia jest spod palców narcyza.
akurat tak się składa, że dziewczyna była starsza, kiedy już z nią definitywnie zerwałem- właśnie zaczynała studia. Więc to bynajmniej nie był związek gimnazjalno- licealny. Poza tym nawet jeśli rzeczywiście jestem narcyzem, nie powiem, zdarza mi się, to i tak nie widzę powodu czemu by miało to umniejszać w jakikolwiek sposób znaczeniu mojej opinii.
z resztą za kogo ty się masz, że wypowiadasz się w imieniu autora? Myślę, że moja opinia, osoby która przez coś takiego przeszła, jest dużo bardziej pomocna, niż twoje zalatujące off-topem wypociny nic z resztą nie wnoszące do tematu.
Masz nade mną pewną przewagę, nigdy nie widziałem Twojego zdjęcia, ale wiem że jesteś brzydką i zakompleksioną dziewczyną, dlatego też Twoje docinki nie robią na mnie aż takiego wrażenia :)
Hayabusa
To bardzo niedobrze, że mierzysz mężczyzn swoją własną miarą. ;) Jestem przekonana, że sam nie masz problemów z kobietami, ale jak sam widzisz choćby na przykładzie tego wątku - gro facetów ma problemy.. i na dodatek brak klasy. Nie dziwi mnie więc, że powszechna opinia w stylu "baby to niezrozumiałe, pokrętne manipulatorki" wciąż pokutuje.
Paudiś
Skoro jesteście świadome takiego stanu rzeczy, zacznijcie się wreszcie porozumiewać z nami w sposób prost, zrozumiały i logiczny ;p
Chyba nie wszystkie jesteśmy świadome. Właściwie to mogę mówić tylko za siebie. ALE! Sama łapię się na tym, że w osobistym przekonaniu, jeśli kobieta jest szczera, bezpośrednia i nie owija w bawełnę, to automatycznie zaczyna się czuć mało atrakcyjna, niekobieca itd. Wszystko przez to, że mężczyźni "lecą" na model kobiety tajemniczej, niebagatelnej i trudnej. Więc wydaje mi się, że te wszystkie kobiece gierki są zrodzone z dobrych intencji - tylko jakoś tak się okazuje, że praktyka jest do niczego..
Bullz
A widzisz! Dziwne, że jeszcze żaden tutejszy jurny ruchacz nie wyśmiał Cię od pantoflarzy ;P Przecież wiadomo, że kobietę trzeba krótko za pysk trzymać, bo ma się faceta słuchać i już! Wystarczy jej że może oddychać! :>
k4m
Och no tak, zapomniałam że jesteś niezwykle doświadczony przez los. :) Wypowiadam się w swoim imieniu, na temat bezpośrednio nic dodawać nie muszę, bo zrobili to za mnie dorośli, rozsądni faceci, a z tym wyglądem tak mi dosrałeś, że chyba się zamknę w sobie. :))) Jednego możesz być pewny - od ciebie jestem brzydsza na pewno. :)
[1] Dobrze, że to zobaczyłeś :) W innym przypadku mogłoby być za późno.
Od razu na wstępie gratuluje Twojej przyszłej dziewczynie, bo będziesz ją traktował jak "Złotą Królową", ale to taki offtopic.
Zostaw to to w cholerę. Przyjmij wszystko na klatę, zrób coś ze sobą(przez jakiś miesiąc) dłuższe wakacje, odzwyczaj się od towarzystwa bliskiej osoby, no i będzie git:D
akurat tak się składa, że dziewczyna była starsza, kiedy już z nią definitywnie zerwałem- właśnie zaczynała studia
no faktycznie, milf pelna geba
A widzisz! Dziwne, że jeszcze żaden tutejszy jurny ruchacz nie wyśmiał Cię od pantoflarzy ;P Przecież wiadomo, że kobietę trzeba krótko za pysk trzymać, bo ma się faceta słuchać i już! Wystarczy jej że może oddychać! :>
partnerstwo partnerstwem, ale gdyby zaczela przekraczac granice to bym ja z domu wyjebal
<otwiera paczkę chipsów, butelkę coli i czeka na następną część>
Bullz
Jesteś niesamowity burak, ale ciężko Cię nie lubić :D
partnerstwo partnerstwem, ale gdyby zaczela przekraczac granice to bym ja z domu wyjebal
Dobrze dobrze, ratuj reputację ;>
kiedy już z nią definitywnie zerwałem- właśnie zaczynała studia.
Niech zgadnę, zaczęła rozglądać się za czymś więcej, niż narcystyczny gimbus? ;>
Wszystko przez to, że mężczyźni "lecą" na model kobiety tajemniczej, niebagatelnej i trudnej.
(Nie)banalność nie ma nic wspólnego z byciem tajemniczą, a już najmniej z byciem trudną (umysłowo) :>
Paudyn---> miałem się nie wypowiadać już więcej, ale rozbawiła mnie Twoja hipokryzja :)). Nazywasz mnie narcyzem, samemu mając sygnaturę: "I am so fuckin' awesome \m/", przedłużającą e-penisa o +10.
Odnośnie samego pytania, moja "gimbusowość" jej nie przeszkadzała, ja zwyczajnie nie mogłem wytrzymać tego, że była tak cholernie zazdrosna, bo tego na dłuższą metę nie da się wytrzymać. Dlatego też doradzam autorowi dać sobie spokój.
uniwersalna odpowiedz na wszelkie pytania: 'Nie interesuj sie bo kociej mordy dostaniesz' i pytający sie zamyka :]
k4m --> chyba masz problem z odróżnianiem narcyzmu od autoironii. Nie nauczyli tego jeszcze w liceum?
Aha i jeszcze jedno
akurat tak się składa, że dziewczyna była starsza, kiedy już z nią definitywnie zerwałem- właśnie zaczynała studia. Więc to jednak był związek gimnazjalno- licealny.
fixed
Cześć Mortan! :) Fajnie że się odezwałeś, bo Bullzeye zaczął Cię wygryzać z pierwszego miejsca w rankingu na najsympatyczniejszego buca, no ale ostatecznie nic się nie zmieniło. ;D
Ej, chłopaki, zejdźcie już z naszego chodzącego ideału.. I tak wszyscy wiemy, że mu zazdrościcie, bo sami na pewno jesteście brzydcy. I nie mieliście starszej dziewczyny, co zaczęła studiować! ;PP
k4m- Masz chyba jakiś cholerny problem z penisem. Za każdym razem, kiedy Ci ktoś próbuje wytłumaczyć pewne mechanizmy tego świata rzucasz coś związanego z e-penisem.
Goddamn nigga, idź do specjalisty albo piwnica i skakanka bo rzygać się chce, jak czytam Twoje posty.
akurat tak się składa, że dziewczyna była starsza, kiedy już z nią definitywnie zerwałem- właśnie zaczynała studia. Więc to jednak był związek gimnazjalno- licealny.
fixed
Właśnie. :)
haaa, zaczyna się niewinnie, od mojego zwykłego komentarza, a kończy jak zwykle na uśmieszkach, wzajemnym poklepywaniu się po plecach i pisaniu o mnie nie stworzonych rzeczy tylko po to, żeby (zapewne w waszym mniemaniu) jak najbardziej mnie zgnoić :). No bo jakim prawem ja mam w ogóle czelność odpowiedzieć na zarzuty kierowane pod moim adresem, powinienem siedzieć cicho. To co piszecie o mnie spływa po mnie jak po kaczce, bo gówno o mnie wiecie, więc po co się wysilacie? Z drugiej strony po co ja się wysilam, ciężko jest wygrać z 5 osobami które właściwie bez większego powodu się rzucają, dlatego też eot z mojej strony, bawcie się dobrze, siemeczka.
_MaZZeo---> chciałem coś wspomnieć o autoironii, ale nie chciałem być niemiły. Bo jeżeli "I am so fuckin' awesome \m/" jest ironią to nie świadczy to najlepiej o właścicielu sygnatury.
To co piszecie o mnie spływa po mnie jak po kaczce, bo gówno o mnie wiecie, więc po co się wysilacie? Z drugiej strony po co ja się wysilam, ciężko jest wygrać z 5 osobami które właściwie bez większego powodu się rzucają, dlatego też eot z mojej strony, bawcie się dobrze, siemeczka.
Attention whore detected!
Megera_ -> hehe, może coś jest na rzeczy ;) w sumie trudno wypowiadać mi się o innych bo średnio znam ich punkt widzenia.
Mam wrażenie że z gierkami kobiet jest dokładnie tak, jak z niektórymi zagraniami facetów: większość teoretycznie wie, teoretycznie wyczuwa ale praktyka i własne podejście tudzież pełniejsze zrozumienie - z tym bywa już bardzo różnie.
_MaZZeo---> chciałem coś wspomnieć o autoironii, ale nie chciałem być niemiły.
Nie pisz już proszę więcej, moja przepona zaczyna niedomagać...
Magera i Dycu to by byla zajebiscie dobrana para, cos jak tu ->
Tylko mniej smieszni.
Odnosnie tematy, end it. Z paranoiczka zwiazku nie zbudujesz, a jesli ma odwalac jakies kosmiczne szopki w reakcji na zerwanie, to mozna tylko sobie wyobrazac, co by cie czekalo gdybys zostal w tym zwiazku z litosci.
Czemu mniej śmieszni, przecież jesteśmy zajebiści, wszyscy to wiedzą ; )